Sportowe podsumowanie kolejki. Górnik w końcu wygrał, Wisła rozgromiła Pogoń

g.rajda  -  6 maja 2014 11:14
770

steinbors_gornik_ruch_0514

32 kolejka spotkań wyjątkowo rozpoczęła się w czwartek, a nie w piątek, gdyż na ten dzień zaplanowany był finału Pucharu Polski pomiędzy Zawiszą, a Zagłębiem. Pierwszy gwizdek rozbrzmiał na stadionie w Bielsku-Białej, gdzie drużyna Podbeskidzia podejmowała “Jagę”, a po 90 minutach to gospodarze schodzili z boiska bogatsi o 3 punkty. Punkty ważne, gdyż dzięki nim utrzymanie w ekstraklasie dla “Górali” stało się bardzo realne. W sobotę rozgrywane były 3 spotkania: Piast podejmował Śląsk Wrocław, Lechia grała z Legią, a Wisła z Pogonią. Na szczególną uwagę zasługuje spotkanie rozgrywane w Krakowie, gdzie po hat-tricku Pawła Brożka “Biała Gwiazda” rozgromiła “Portowców” aż 5:0! W niedzielnych WDŚ zwyciężył Górnik, a w poniedziałek Lech wygrał na trudnym, bydgoskim terenie nie dając tym samym Legii uciec na 8 “oczek”. Więcej o tym spotkaniu i o meczach pozostałych przeczytacie poniżej!

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Jagiellonia Białystok 2:1 (0:0)
1:0 Telichowski 50′

2:0 Sokołowski 61′
2:1 Quintana 88′
czwartek, 1 maja godz. 18:00

Jako pierwsi w 32. kolejce spotkań swój mecz rozegrali piłkarze Podbeskidzia i Jagiellonii. Pierwsza połowa nie była porywającym widowiskiem. W 18. minucie Filipa Modelskiego w polu karnym wślizgiem zatrzymał Bartłomiej Konieczny, lecz arbiter spotkania uznał, iż nie kwalifikuje się to na rzut karny i nakazał grac dalej. W 36. minucie Adam Dźwigała bliski był szczęścia, ale w ostatniej chwili piłkę wybił Anton Sloboda, była to najlepsza sytuacja pierwszej połowy.
Drugą połowę agresywniej rozpoczęli gospodarze. Opłaciło się to już 5 minut później, a wynik otworzył Telichowski, który po zamieszaniu w szesnastce gości wpakował piłkę do siatki. Piłkarze z Bielska-Białej od tego momentu zdecydowanie przejęli inicjatywę i już 11. minut później było 2:0.  Piotr Malinowski dośrodkował do Marka Sokołowskiego, który uderzył z powietrza w długi róg nie dając szans bramkarzowi. W 88. minucie gdy wydawało się, że oba zespoły chcą “dograć” mecz do końca przyjezdni przeprowadzili akcję, po której złapali kontakt z rywalami. Modelski dośrodkował na piąty metr, trafiając Tomasza Górkiewicza. Defensor gospodarzy pośliznął się, dzięki czemu pierwszy do piłki dopadł Quintana. Hiszpan z bliskiej odległości pokonał Zajaca. Na kolejne bramki nie wystarczyło już czasu, a piłkarze Podbeskidzia dopisując do swojego dorobku punktowego 3 “oczka” znacznie przybliżyli się do utrzymania w ekstraklasie.

Piast Gliwice – Śląsk Wrocław 0:0 (0:0)
sobota, 3 maja godz. 15:30

Mecz nie zdołał rozkręcić się jeszcze na 100%, a w 6. minucie mogło być już 1:0 dla gospodarzy. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i zamieszaniu w polu karnym piłka odbijała się między graczami, ostatecznie wylądowała na słupku, po czym w ostatnim momencie została wybita. O ile w pierwszej sytuacji można było mówić o przypadku, o tyle pięć minut później piłka powinna znaleźć się w bramce przyjezdnych. Kelemen wyszedł z bramki by piąstkować, ale minął się z piłką. Futbolówka spadła na nogę Klepczyńskiego, lecz piłkarz Piasta strzelił nad poprzeczką, nie trafiając do pustej bramki. Odważna gra Piasta od początku meczu mogła dać wynagrodzenie w postaci bramki, która powinna paść, a nie padła, a z gospodarzy uszło powietrze i mecz się wyrównał. Do sporej kontrowersji doszło w 40. minucie spotkania. W polu karnym Flavio Paixao był pociągany za koszulkę przez Króla i jak pokazały powtórki  gościom należała się “jedenastka”, arbiter spotkania był jednak innego zdania krzywdząc tym samym wrocławian. Do przerwy 0:0, bardziej aktywnym zespołem byli gospodarze.
Druga połowa nie zaczęła się niestety efektownie. Wciąż brakowało bramek, a w dodatku tempo meczu znacząco spadło. W 68. minucie gospodarze znacząco oddalili się od korzystnego wyniku w tym meczu. Śląsk nie strzelił gola, ale czerwoną kartkę – za brutalny wślizg w nogi Picha, który wybiegał na czystą pozycję – zobaczył Csaba Horvath i Piasta czekała gra w “dziesiątkę”. Od tego momentu Śląsk ruszył z atakami, które odbijały się jednak od desperacko broniących się gliwiczan. Ostatecznie  po 90. minutach zespoły podzieliły się punktami, bardziej z jednego “oczka” zadowoleni powinni być jednak gospodarze.

Lechia Gdańsk – Legia Warszawa 0:1 (0:0)
0:1  Duda 72′
sobota, 3 maja godz. 18:00

Mecz rozpoczął się od zdecydowanych ataków gospodarzy, którzy szybko wywalczyli sobie dwa rzuty rożne, po których dobrymi interwencjami popisał się Dusan Kuciak. W 10. minucie gry po raz pierwszy ładną akcję przeprowadziła Legia Warszawa. Ondrej Duda dostał podanie od Henrika Ojamy, ale zamiast podawać do dobrze ustawionego Radovicia w łatwy sposób stracił piłkę. W 30. minucie gry do wysiłku został zmuszony bramkarz z Warszawy. Na uderzenie z dystansu zdecydował się Stojan Vranjes, lecz Kuciak zdołał wypiąstkować futbolówkę poza linię. Chwilę potem po wrzutce z prawej strony boiska w doskonałej sytuacji znalazł się Rafał Janicki, który bez krycia wbiegł w pole karne rywala, jednak fatalnie skiksował.
Od pierwszych minut drugiej połowy Lechia prowadziła grę i nie pozwalała przeciwnikowi na zbyt wiele. W 55. minucie gospodarze stanęli przed dobrą okazją, gdy główkował Rafał Janicki, ale defensor z Gdańska nie trafił nawet w światło bramki. W 70. minucie prawą stroną przedarł się Bartosz Bereszyński, płasko dośrodkował do Henrika Ojamy, którego próba trafiła zaledwie w słupek. Chwilę potem szczęście sprzyjało już przyjezdnym. Po wrzutce od Tomasza Brzyskiego kapitalnym strzałem głową popisał się Ondrej Duda, wyprowadzając Legię na prowadzenie. Sześć minut potem niepewnie poza własnym pole karnym zachował się Mateusz Bąk, który podał piłkę wprost do Miroslava Radovicia. Odważne uderzenie Serba z daleka nie przyniosło jednak efektu w postaci drugiego gola. W doliczonym czasie gry fenomenalną interwencją popisał się Dusan Kuciak. Słowak świetnie obronił mocny strzał z dystansu Stojana Vranjesa dzięki czemu Legia wywiozła z Gdańska 3 punkty.

Wisła Kraków – Pogoń Szczecin 5:0 (3:0)
1:0 Paweł Brożek 6′
2:0 Guerrier 12′
3:0 Stilić 29′
4:0 Paweł Brożek 60′
5:0 Paweł Brożek 62′
sobota, 3 maja godz. 20:30
Gospodarze bardzo szybko uzyskali prowadzenie, bo już w 6. minucie po zamieszaniu w polu karnym na listę strzelców wpisał się Paweł Brożek. Było to jego pierwsze trafienie od 16 grudnia! Minęło kolejne 6 minut i mieliśmy już 2:0. Obrońcy “Portowców” bardzo źle wybili piłkę, którą w szesnastce przejął Guerrier, przebiegł parę metrów do środka i oddał strzał, piłka po rykoszecie wpadła do bramki.  Zawodnikom “Białej Gwiazdy” jednak nadal było mało. W 28. minucie. zadali oni kolejny cios nie mogącym się odnaleźć piłkarzom Pogoni. Rajd prawą stroną boiska przeprowadził Emmanuel Sarki, dograł przed pole karne do Semira Stilicia, który strzelił mocno w samo okienko, nie dając żadnych szans Janukiewiczowi. Wiślacy dominowali i kontrolowali przebieg spotkania. Do przerwy 3:0.
Po przerwie, w dwie minuty Paweł Brożek dołożył jeszcze dwa trafienia. Najpierw w 60. minucie po płaskim podaniu Stilicia zamarkował podcinkę, a potem oddał techniczny strzał, który wpadł do pustej bramki, a chwilę później  z ok. 40 metrów przelobował wysuniętego Janukiewicza. Wynik: 5:0 mówi sam za siebie, Pogoń w tym meczu nie miała nic do powiedzenia, a Paweł Brożek dzięki hat-trickowi dołączył do Klubu 100 strzelonych goli w ekstraklasie.
Widzew Łódź – Cracovia Kraków 2:0 (1:0)
1:0 Visnakovs 34′
2:0 Leimonas 85′
niedziela, 4 maja godz. 15:30

Pierwsze piętnaście minut nie było szczególnie szybkie i ciekawe, ale jedna z kontr Widzewa przyniosła czerwoną kartkę dla Krzysztofa Pilarza. W 14. minucie Mateusz Cetnarski po podaniu Marcina Kaczmarka wyszedł sam na sam z bramkarzem Cracovii, który wybiegł przed pole karne i powalił rywala na murawę za co sędzia bezdyskusyjnie powinien i pokazał czerwony kartonik. W 24. minucie Visnakovs otrzymał podanie z prawej strony na drugi metr, miał przed sobą pustą bramkę, ale w niewiarygodny sposób nie trafił nawet w światło bramki. Dziesięć minut później Łotysz już się nie pomylił. Cetnarski podał na lewą stronę do Kaczmarka, ten wyłożył po ziemi piłkę do Visnakovsa, który dopełnił formalności, kończąc akcję pewnym strzałem.
Po przerwie Widzew częściej atakował, ale narażał się również na kontry. W 60. minucie blisko zdobycia pięknej bramki był Alex Bruno, który zdecydował się na mocny strzał z dystansu, jednak bramkarz przyjezdnych popisał się efektowną paradą sparując piłkę. W odpowiedzi goście mogli doprowadzić do wyrównania, ale Steblecki z odległości 5 metra trafił w bramkarza gospodarzy. 5 minut przed końcem spotkania gospodarze przypieczętowali swoje zwycięstwo. Visnakovs zgrał piłkę głową przed bramkę, ta trafiła do Povilasa Leimonasa, który z bliskiej odległości wpakował ją do siatki, ustalając wynik meczu.
Górnik Zabrze – Ruch Chorzów 2:0 (2:0)
1:0 Nakoulma 6′
2:0 Gwaze 12′
niedziela, 4 maja godz. 18:00

Wyjściowe składy
Górnik – Ruch: o meczu

Konferencja trenerów

Noty i cenzurki za spotkanie

Nasza galeria ze spotkania
Media o WDŚ

Pomeczowe wypowiedzi:
Adam Danch
Pavels Steinbors
Dzikamai Gwaze
Szymon Drewniak
Robert Warzycha

Zawisza Bydgoszcz – Lech Poznań 1:2 (0:1)
0:1 Hämäläinen 39′
0:2 Kędziora 57′
1:2 Geworgian (karny)
poniedziałek, 5 maja, godz. 18:00

Pierwsza godna odnotowanie sytuacja w tym meczu miała miejsce w 39. minucie i od razu była to sytuacja po której zmienił się wynik na 0:1. Szymon Pawłowski zacentrował piłkę w pole karne, a tam ładnym strzałem głową popisał się Kasper Hamalainen nie dając bramkarzowi szans. Sytuacji było jak na lekarstwo, widoczne było zmęczenie piłkarzy Zawiszy po długim boju w finale Pucharu Polski, Lech natomiast popełniał banalne błędy.
W 55. minucie goście powinni prowadzić 2:0. Lovrencsics dograł piłkę przed bramkę do Dawida Kownackiego, ten jednak nie trafił w piłkę. Co nie stało się w 55. minucie stało się dwie minuty później, a bramkę głową po idealnym dośrodkowaniu z rzutu rożnego zdobył Kędziora. Lech kontrolował grę, bydgoszczanie natomiast wyglądali na zagubionych, a ich sytuację w 69. minucie znacznie pogorszył Nawotczyński, który sfaulował wychodzącego na czystą pozycję Pawłowskiego za co obejrzał czerwoną kartkę. Wydawać się mogło, że nic złego w tym meczu Lechowi przydarzyć się nie może, jednak nic bardziej mylnego. W 82. minucie Hubert Wołąkiewicz sfaulował w polu karnym Jakuba Wójcickiego za co podyktowany został rzut karny, którego na gola zamienił Geworgian. Za ten faul Wołąkiewicz musiał opuścić murawę. Gospodarze wyczuli swoja szansę, dążyli do wyrównania, lecz zabrakło im czasu. Ostatecznie Lech “dowiózł” zwycięstwo do końca nie dając tym samym uciec Legii.

Zagłębie Lubin – Korona Kielce 0:0
poniedziałek, 5 maja, godz. 20:30 

Bohaterem gości w pierwszej połowie spotkania był bez wątpienia Wojciech Małecki. 23-letni bramkarz Korony znakomicie spisywał się między słupkami. W 17. minucie w dobrym stylu obronił on strzał głową Michala Papadopulosa, by chwilę później wyjść obronną ręką z pojedynku z Miłoszem Przybeckim. Tuż przed przerwą na strzał z dystansu zdecydował się Arkadiusz Piech. Piłka po drodze odbiła się od jednego z interweniujących obrońców i wydawało się, że wpadnie do siatki obok zmylonego golkipera. Małecki instynktownie jednak zdołał i tym razem odbić futbolówkę.
W drugiej połowie spotkanie się wyrównało. Obie drużyny starały się zdobyć zwycięską bramkę. Najbliżej dokonania tego był Bartosz Rymaniak, który z narożnika pola karnego strzelił minimalnie niecelnie. Atakowały obie drużyny, ale ataki zazwyczaj spełzały na niczym, obie ekipy dobrze radziły sobie w obronie niwelując ataki przeciwnika. Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem, co na pewno nie jest dobrą wiadomością dla kibiców z Lubina.

LICZBY 32. KOLEJKI:

Liczba goli – 16
Średnia goli na mecz – 2
Zwycięstwa gospodarzy – 4
Remisy – 2
Zwycięstwa gości – 2
Rzutów karnych – (50% wykorzystanych)
Bramek samobójczych – 0
Żółte/czerwone kartki – 30/4

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl