Karwot i jego szczęście do muraw. Szeweluchina czeka przerwa w grze

Milo  -  25 kwietnia 2017 18:50
0
4291

Meik Karwot, który w piątek po raz pierwszy zagrał na idealnym boisku opuścił boisko ze sporym grymasem bólu na twarzy. Zdecydowanie w odwrotnym kierunku podąża kariera Szeweluchina, gdyż ostatnich miesięcy nie może zaliczyć do udanych. Ukrainiec występuje przede wszystkim w drużynie rezerw, w dodatku nabawił się urazu. 

Ukrainiec boisko opuścił zaledwie po kwadransie gry meczu z Górnikiem Wałbrzych (relacja tutaj), gdzie został zmieniony przez Wiśniewskiego, który jak się okazało strzelił pierwszego gola dla zabrzan. – Nie ma mowy, by zdążył na piątek. Myślę, że „Szewa” wróci do zajęć pod koniec przyszłego tygodnia – mówi oficjalnej stronie klubowej trener Marcin Brosz. 

Na odsunięciu od podstawowego składu Rafała Kosznika najbardziej skorzystał Meik Karwot. 24-letni obrońca podczas swojego pobytu w Zabrzu ma spore szczęście do muraw. Najpierw udał się na mecz sparingowy rezerw, gdzie boisko opuścił z kontuzją. Wszystko przez spore nierówności na murawie. – Murawa przypominała bardziej pastwisko dla krów niż boisko do gry – grzmiał wtedy zawodnik.

Pozyskany zimą defensor wrócił po kontuzji i w Bytowie zagrał swój pierwszy mecz w pierwszej drużynie Górnika. Murawa w tamtym meczu również pozostawiała sporo do życzenia, a w szczególności pole karne przypominało boisko do piłki plażowej. – Nie, nie, tam było znacznie gorsze boisko. W Bytowie jest dosyć równe, chociaż pogoda zrobiła z nim swoje – tak porównał obie murawy piłkarz z niemieckim obywatelstwem.

Za trzecim razem Karwot dostąpił zaszczytu gry na idealnej murawie. Ze swoich zadań wywiązywał się bardzo dobrze. Boisko w Zabrzu do meczu przygotowane było wręcz idealnie, ale Karwot pierwszego meczu przed zabrzańską publicznością nie dokończył, gdyż po jednym ze starć do piłki położył się na murawie z bólu. W jego miejsce pojawił się Ledecky. – To uraz mięśniowy. Walczymy z czasem, dziś trudno przewidzieć czy uda się Meika doprowadzić do zdrowia na najbliższy mecz. Jeżeli nie, to mamy alternatywę – to jeszcze raz trener Brosz.

W Zabrzu trwa walka z czasem. Nie ma pewności, czy Karwot znajdzie się w autokarze jadącym w kierunku Głogowa. Właśnie tam zabrzanie w piątek zagrają swoje spotkanie. W drużynie rezerw od dłuższego czasu na pozycji lewego obrońcy wystawiany jest Bartłomiej Olszewski, więc może to właśnie 21-letni piłkarz zagra od początku. Innym wyjściem jest przesunięcie Rafała Kurzawy, ale ten zdecydowanie lepiej czuje się w roli pomocnika. Jedno jest pewne, po rewolucji w obronie drużyna Marcina Brosza nie straciła nawet bramki. – Oczywiście nie byliśmy zadowoleni po meczu z Wigrami, ale jest dla nas ważne, że zagraliśmy dwa razy z rzędu na „zero” z tyłu. Tym bardziej, że w ostatnich tygodniach zmieniliśmy skład obrony. Na taki wynik pracuje jednak cała drużyna. Rzecz w tym, by nie odbywało się to kosztem gry ofensywnej – mówi na koniec szkoleniowiec zabrzan.

Źródło: Roosevelta81.pl/gornikzabrze.pl
Foto: Roosevelta81.pl

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments