Górnik, żeby być pewnym wicemistrzostwa Polski musiał mecz z Radomiakiem po prostu wygrać i trzeba przyznać, że szybko rozwiał nadzieje gości co do innego rezultatu. Zabrzanie grali z polotem i po pierwszej połowie prowadzili aż 5:0 praktycznie zamykając mecz. Przyjemne dla oka kibica były również indywidualne popisy piłkarzy z Zabrza i wobec kanonady, którą sobie urządzili trudno jednoznacznie wybrać kto z nich był najlepszy.
Marcel Łubik (8,17) - nie miał w tym spotkaniu zbyt wiele pracy, a pojedyncze dośrodkowania w pewny sposób wyłapywał. Bardzo przytomnie uruchomił na skrzydle Ivana Ikiego Dimiego, który chwilę później zaliczył asystę. Przy rezultacie 6:0 opuścił boisko, a szansę na zaprezentowanie się przed zabrzańską publicznością dostał Tomasz Loska. Czy to był pożegnalny występ Łubika w Zabrzu? Miejmy nadzieję, że talent młodego golkipera nadal będzie mógł się rozwijać w barwach Górnika.
Paweł Olkowski (7,50) - trudno w to uwierzyć, ale popularny "Olo" spotkaniem z Radomiakiem świętował występ numer 200 w barwach Górnika. Szkoda tylko, że poprawnego spotkania nie udało się okrasić jakąś liczbą, ale w tym spotkaniu Olkowski pozwolił szaleć w ofensywie swoim kolegom, a sam skupił się na odpowiednim zabezpieczeniu defensywy.
Rafał Janicki (7,50) - do pewnego momentu występ bardzo solidny i przede wszystkim skuteczny w uprzykrzaniu gry Mauridesowi. Niestety, rysę na tym występie tworzy zachowanie w sytuacji utraty gola i indywidualnej akcji Elvesa Balde. Zawodnik z Gwinei Bissau był już przy linii końcowej, a mimo to zdołał przedostać się do strefy środkowej pola karnego i oddać skuteczny strzał, a wszystko to przy biernej asyście Janickiego, który powinien powstrzymać rywala. Delikatnie zaspał też przy drugim golu, bo gdyby znajdował się wyżej, to Salifou Soumah byłby na pozycji spalonej.
Josema (7,83) - dla kibiców w Zabrzu najważniejsze było, że przed meczem z Radomiakiem okazało się, że Hiszpan parafował nowy kontrakt i zostaje w Górniku na dłużej. Na murawie było widać solidność i pewność w poczynaniach, a kolejne interwencje powodowały, że będący z tyłu Łubik miał sporo okazji, by się ponudzić.
Erik Janża (8,67) - w takich spotkaniach jak mecz z Radomiakiem ofensywne walory Janży mają szanse być mocno uwidocznione. Pierwszym sygnałem, że kapitan Górnika może w tym spotkaniu dać jakieś liczby była sytuacja rzutu wolnego sprzed pola karnego. Janża posłał piłkę przy słupku, ale tym razem Filip Majchrowicz zdążył z interwencją. Kiedy jednak pod koniec pierwszej połowy dograł precyzyjnie do Sadilka, to ten nie miał już problemów z umieszczeniem piłki w siatce. Wreszcie udało się też zdobyć gola, po przepięknej dwójkowej akcji z Chłaniem i w tej sytuacji było widać jak mocno Słoweniec haruje, by znaleźć się pod bramką rywala. Być może ta sytuacja spowodowała, że pod koniec meczu zabrakło sił, by dogonić Salifou Soumaha, który doszedł do sytuacji jeden na jeden z Tomaszem Loską i wygrał ten pojedynek.
Lukas Sadilek (9,67) - trudno sobie wyobrazić lepszy dzień na świętowanie urodzin niż efektowne zwycięstwo okraszone dwoma golami i asystą. Czeski pomocnik zaprezentował się wybornie, najpierw dogrywając do Lisetha, a następnie przytomnie wykorzystując podanie od Janży, a następnie od Norwega. Niewiele zabrakło, a mógł mieć również hattricka. Po takim występie można się zastanawiać, czy selekcjoner reprezentacji Czech dokonał słusznego wyboru nie zabierając pomocnika na mistrzostwa świata.
Patrik Hellebrand (8,17) - miał sporo miejsca w środku, bo Radomiak w tej strefie boiska prezentował się niezwykle słabo. Szybko uzyskane prowadzenie i mimo wszystko ofensywne próby Radomiaka spowodowały, że Górnik raczej próbował wyprowadzać kontry, przez co piłka nie była przy nodze czeskiego pomocnika tak często jak zwykle. Bardzo wysokie prowadzenie spowodowało, że trener Michal Gasparik postanowił szybko dać odpocząć zawodnikowi o największej liczbie minut w sezonie i w jego miejsce na murawie pojawił się Bastien Donio.
Lukas Ambros (8,33) - przyjemnie patrzyło się na poczynania Ambrosa, który mając sporo miejsca mógł pokazać to co najlepsze. Umiejętnie przyspieszał grę, a nieszablonowe podania pozwalały Górnikowi szybko zdobywać teren.
Ivan Ikia Dimi (8,67) - jeden z lepszych występów Francuza w barwach Górnika. Tym razem prezentowany luz na boisku nie nosił znamion nonszalancji, a wręcz przeciwnie wnosił sporo ożywienia w poczynania ofensywy gospodarzy. Przytomnie wyczekał przy drugiej bramce na nadbiegającego Chłania i w tempo zagrał do niego piłkę, co pozwoliło oddać precyzyjny strzał na bramkę, który dał gola, a skrzydłowemu Górnika asystę. Sam również był bliski umieszczenia piłki w siatce, ale nie zdołał sięgnąć futbolówki po dośrodkowaniu, a ta niewątpliwie wpadłaby do siatki, gdyby tylko udało się ją przeciąć.
Sondre Liseth (8,83) - blisko trzy miesiące musieli czekać kibice Górnika na gola Norwega, ale kiedy w końcu się udało, to obejrzeli bramkę wyjątkowej urody. Napastnik Górnika złożył się do strzału po podaniu Sadilka w ekwilibrystyczny sposób i umieścił piłkę w siatce przy samym słupku efektownymi "nożycami". Tuż przed końcem pierwszej połowy zrewanżował się swojemu koledze z zespołu i tym razem to on wystąpił w roli dogrywającego i zaliczył asystę. Swój dorobek znacząco mógł poprawić po przerwie, kiedy to dwukrotnie stanął oko w oko z Filipem Majchrowiczem, ale za każdym razem golkiper Radomiaka wyszedł z opresji obronną ręką.
Maksym Chłań (9,67) - oglądanie gry skrzydłowego Górnika należy do bardzo przyjemnych rzeczy. Ukrainiec szybko otworzył wynik spotkania, wykorzystując nieporadność gości, którzy nie potrafili skutecznie wybić piłki i kiedy przed polem karnym przejął ją Chłań, to po tym jak oddał strzał i lekkim rykoszecie oraz niezdarnej interwencji Majchrowicza piłka wylądowała w bramce Radomiaka. Długo nie trzeba było czekać i raptem cztery minuty później ten sam zawodnik podwyższył prowadzeniu po zagraniu Ikiego Dimi. O tym, że filigranowy boczny pomocnik potrafi grać też zespołowo przekonaliśmy się w drugiej połowie, kiedy jego akcja z Janżą zakończyła się bramką lewego obrońcy Górnika.
Zmiennicy
Tomasz Loska (6,83) od 57' za Łubika - nie miał wcześniej okazji, by zaprezentować się w tym sezonie zabrzańskiej publiczności. Kiedy jednak losy meczu zostały rozstrzygnięte, to trener Michal Gasparik wykonał ukłon w jego stronę i wpuścił go na boisku. Przy pierwszej straconej bramce nie miał nic do powiedzenia, a przy drugiej był bardzo blisko skutecznej interwencji, ale ostatecznie piłka przeleciała tuż obok niego.
Bastien Donio (7,83) od 57' za Hellebranda - niewiele miał okazji do występów w tym sezonie, ale kiedy pojawił się na boisku w tym ostatnim meczu, to powierzone zadania wykonywał poprawnie. Przede wszystkim skutecznie uprzykrzał grę Luquinhasowi, a w ofensywie potrafił być pod piłką i zaprezentował kilka kombinacyjnych akcji z kolegami.
Lukas Podolski (8,17) od 69' za Lisetha - ostatni występ na boisku nowego właściciela Górnika. I do pełni szczęścia zabrakło tylko pożegnalnego gola. A była na to szansa, bo gdyby tylko Chłań lepiej podał i zagrał na lewą nogę Podolskiego, to prawdopodobnie piłka zatrzepotałaby w siatce. Najstarszy zawodnik w historii występów w ekstraklasie szukał jeszcze swoich szans, ale raz został zablokowany, a w pozostałych sytuacjach obrońcy znajdowali się zbyt blisko.
Michal Sacek (NS) od 79' za Olkowskiego - grał zbyt krótko.
Jarosław Kubicki (NS) od 79' za Sadilka - grał zbyt krótko.
Kogut meczu - Maksym Chłań i Lukas Sadilek - wybór nie był prosty, bo na to miano zasługiwało przynajmniej kilku piłkarzy. Ostatecznie redakcyjne kolegium zdecydowało, że ex aequo należy ten honor przyznać dwóm zawodnikom, którzy najbardziej przyczynili się do tak piorunującego zwycięstwa w ostatnim spotkaniu sezonu. Tak Maksym jak i Lukas byli jak zawodowi bokserzy dla Radomiaka - Ukrainiec zadał dwa szybkie prawe proste na początku meczu, które oszołomiły przeciwnika a za sprawą Czecha, Górnik "sprzedał" ciosy na wątrobę, które skutecznie odebrały nadzieję na jakiekolwiek zakusy przyjezdnym.
Źródło: Roosevelta81.pl
Grafika: Roosevelta81.pl






