Zatopić Portowców. Podrażniony Górnik powalczy o ósmy komplet przy Roosevelta!

7
1752

W poprzedniej kolejce Górnik nie wykorzystał swojej szansy i pomimo potknięć rywali sam również nie zgarnął pełnej puli. Jak będzie tym razem? Naprzeciwko Zabrzan stanie Pogoń, która jest wielkim rozczarowaniem tego sezonu i zamiast bić się o europejskie puchary czeka ją walka o utrzymanie. 

W poprzednich rozgrywkach zespół ze Szczecina był bardzo bliski zakwalifikowania się do europejskich pucharów. W PKO BP Ekstraklasie zajął 4. miejsce i zabrakło mu raptem trzech punktów do miejsca premiowanego udziałem w eliminacjach Ligi Konferencji. Dodatkowo, zespół prowadzony przez Roberta Kolendowicza zakwalifikował się do finału Pucharu Polski, w którym jednak po dramatycznym spotkaniu uległ warszawskiej Legii, przegrywając 3:4. Wydawało się, że po tak dobrym sezonie "Portowcy" w kolejnym będą próbowali poprawić swoje wyniki i takie też były deklaracje ze strony ich właściciela Alexa Haditaghiego. Szybko jednak okazało się, że deklaracje słowne nie będą miały pokrycia na boisku. Już w 1. kolejce nowego sezonu Radomiak Radom okazał się bezlitosny dla Pogoni i zaaplikował jej aż 5 goli, tracąc tylko jednego. Kiedy w 5. serii gier do Szczecina przyjechał Górnik i wygrał w stosunku 3:0 stało się jasne, że nad głową trenera "Dumy Pomorza" zbierają się ciemne chmury. Co ciekawe, z dwóch kolejnych spotkań Kolendowicz wyszedł obronną ręką, gdyż wygrał z Widzewem Łódź oraz Rakowem Częstochowa i dopiero kiedy przegrał z Koroną w Kielcach został zwolniony. Tymczasowo rolę pierwszego trenera przejął Tomasz Grzegorczyk, a po dwóch tygodniach Thomas Thomasberg. Duńczyk początek miał udany, w trzech pierwszych meczach zdobył siedem punktów i pokonał Legię Warszawa w 1/16 finału Pucharu Polski, ale im dłużej pracował tym efekty były coraz gorsze. W ostatnich pięciu spotkaniach zdobył zaledwie pięć punktów oraz odpadł z rozgrywek krajowego pucharu, przegrywając z Widzewem Łódź.

Powiew optymizmu?

Wspomniany bilans byłby jeszcze gorszy, gdyby nie skromne zwycięstwo u siebie z Arką Gdynia, która na wyjazdach prezentuje się koszmarnie. Ta wygrana pozwoliła nieco oddalić się od strefy spadkowej, ale nadal "Portowcy" są w grupie drużyn, które muszą nerwowo spoglądać za siebie. Wspomniana przewaga wynosi raptem trzy punkty nad będącą na pierwszej lokacie zagrożonej degradacją Arką. W Szczecinie mocno wierzą w to, że ostatnie zwycięstwo spowoduje poprawę nastrojów oraz powrót do wysokiej dyspozycji, a co za tym idzie regularnego punktowania. - Niezwykle ważne było dla nas zachowanie czystego konta i liczę, że to nas poprowadzi w następnych meczach - przyznał Thomasberg, który ma świadomość tego, że defensywa jego zespołu nie stanowiła do tej pory monolitu, a liczba straconych goli w całych rozgrywkach jest spora. Wpływ na zwycięstwo mogła mieć też zmiana ustawienia, bo z wcześniejszego 4-4-2 Pogoń przeszła na 4-5-1. - Ostatnio wygraliśmy w nowym ustawieniu, ale nie będę zdradzał, jak wyjdziemy na boisko w meczu z Górnikiem - tajemniczo zapowiada duński szkoleniowiec, który musi się jeszcze zmierzyć z problemem braku Jose Pozo, który w ostatni meczu z Arką został napomniany czwartym żółtym kartonikiem.

"Ulubiony" rywal

Pogoń w obecnym sezonie w spotkaniach wyjazdowych spisuje się dramatycznie. W 10 meczach na obcym stadionie wygrała zaledwie raz i aż siedem razy przegrała. Zdobyła zaledwie osiem goli, tracąc aż 19 i tylko Arka Gdynia w całej PKO BP Ekstraklasie ma gorszy bilans poza własnym obiektem. Jakby tego było mało historia wzajemnych gier - szczególnie w Zabrzu - jest dla "Portowców" po prostu druzgocącą. Po raz ostatni przy Roosevelta 81 wygrali 17 lat temu w momencie kiedy oba zespoły występowały w I lidze, a w całym swoim dorobku w ciągu 51 gier tylko... dwa razy! A przecież w 2003 roku Górnik wyrównał swój rekord najwyższego zwycięstwa na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce i ograł wówczas rozsypujący się zespół ze Szczecina aż 9:0. Łącznie na własnym obiekcie Zabrzanie zaaplikowali rywalom już 108 goli, tracąc zaledwie 35.

Więcej o historii wzajemnych spotkań!

Pomimo mocno niesprzyjającej statystyki optymistą pozostaje ten, który z Górnikiem jeszcze nie przegrał. - To dobry zespół. Lubią kontrolować mecz, są dobrzy z piłką, grają na posiadanie oraz mają skrzydłowych, którzy lubią pojedynki jeden na jeden. Będziemy musieli być na to gotowi i sobie z tym radzić - podkreśla na przedmeczowej konferencji prasowej Thomasberg. - Kiedy jednak poddaje się ich presji, to miewają problemy. My będziemy musieli ich tej presji poddawać. Niezależnie czy będą ustawieni nisko czy wysoko, to mamy plan na oba te scenariusze. Wierzę, że będziemy w stanie stwarzać sobie sytuacje, a gdy będziemy to robić, to będziemy również strzelać bramki - dodaje z przekonaniem.

Siedem i wystarczy

Pozostając w kwestiach statystycznych z nimi problem mają również w Zabrzu. Górnik w siedmiu kolejnych spotkaniach stracił gola jako pierwszy i naturalnym jest, że nie w każdym z nich zdołał odwrócić losy spotkania. W pełni udało się to tylko z Piastem Gliwice - zwycięstwo 2:1, a w meczach z Wisłą Płock i Bruk-Bet Termaliką Nieciecza zakończyło się podziałem punktów.

O problemach Górnika w siedmiu ostatnich spotkaniach!

Z pewnością część z tych problemów pomoże rozwiązać powracający po pauzie za przekroczenie limitu żółtych kartek filar defensywy "Trójkolorowych", Rafał Janicki. Będzie on musiał rywalizować z Karolem Angielskim, który po przygodzie w cypryjskim Apollonie Limassol wrócił do kraju i zasilił szeregi "Portowców". Póki co, w trzech występach, jeszcze bramki nie strzelił. Co ciekawe, w swojej karierze przeciwko Górnikowi zagrał 11 spotkań i tylko raz, na poziomie I ligi, grając w Olimpii Grudziądz, strzelił Zabrzanom gola. W Szczecinie nie zamierzają na tym poprzestać i w planach mają ściągnięcie kolejnego napastnika. Sporo mówi się o zainteresowaniu Karolem Czubakiem, obecnie najskuteczniejszym wśród Polaków w PKO BP Ekstraklasie, ale włodarze Motoru Lublin nie są skorzy do sprzedaży piłkarza. Rezerwową opcją pozostaje zawodnik Radomiaka Radom, Brazylijczyk Maurides. Obecnie najbardziej bramkostrzelnym zawodnikiem Pogoni pozostaje Kamil Grosicki, autor siedmiu trafień.

Ofensywny wybór

Takich problemów nie mają w Zabrzu, bo Górnik w trakcie okienka transferowego był niezwykle aktywny i zakontraktował aż siedmiu nowych zawodników. Najnowszy z nich, czyli Yvan Ikia Dimi czeka na swój debiut i nie jest wykluczone, że ten ofensywny piłkarz otrzyma pierwszą okazję do gry właśnie w meczu z Pogonią. Ewentualne problemy w ataku mogą skłonić trenera Michala Gasparika do kolejnych zmian w formacjach odpowiadających za kreację i egzekucję, a w kolejce czekają m.in.: Borisław Rupanow (dotychczas 143 minuty gry), Michał Rakoczy (45 minut) i Mathias Sauer (9 minut). Czy to wystarczy, by "Trójkolorowi" strzelili więcej goli niż przeciwnik?


Przewidywane składy:

Górnik: Łubik - Sacek, Janicki, Josema, Janża - Sadilek, Hellebrand, Kubicki - Chłań, Liseth, Domingues.

Pogoń: Cojocaru - Wahlqvist, Keramitsis, Szalai, Koutris - Ulvestad, Acosta - Mukairu, Greenwood, Grosicki - Angielski.

Górnik Zabrze - Pogoń Szczecin, 21 lutego, 17:45. Transmisja: CANAL+ Sport 3, TVP Sport, Ekstraklasa TV.

7 komentarzy

Czyli tradycyjnie gol stracony w pierwszych minutach przy udziale kogoś kto stoi na bramce a potem półtorej godziny klepania bez sensu Gramy w 10 jak nie masz bramkarza to możesz zatopić tylko siebie niestety

To ile ten bramkarz puścił bramek w tym sezonie?.

Bez przesady… W Nieczeczy przecież to obrona dała ciała a nie Marcel. Dajmy wsparcie naszemu bramkarzowi a nie obwiniajmy go za to czego nie zrobił. Kluczowym będzie, czy Górnik pierwszy strzeli bramkę. Jeśli tak, to może nawet być 3-0 albo 4-0, jeśli Pogoń pierwsza trafi, to sukcesem będzie zwycięstwo.

Fakt, Marcel to ostatni winny w Niecieczy, ALE tak ogólnie oceniając jego występy, to naprawdę przeciętny bramkarz tej ligi potrafi raz na jakiś czas cokolwiek wyciągnąć, zrobić efekt wow, skoro cała drużyna w danej akcji zawiodła, to zostaje bramkarz, może uratować zespół, bo trochę od tego jest w takich momentach, a Marcel? Ja sobie nie przypominam żadnej interwencji tego typu. Pomijam jego babole, bo młodemu bramkarzowi może się ich zdarzyć więcej ze względu na brak doświadczenia, ale poza już słynną grą nogami, to Marcel jako bramkarz jest po prostu poniżej przeciętnej poziomu Ekstraklasy.

Nie wiem może gdyby całą drużyna siedziała na dnie tabeli, to postawa bramkarza by się tak nie rzucała w oczy, ale gdy od 20 kolejek kręcimy się wokół top3, to niestety poziomem Marcel odstaje od reszty zespołu i to wyraźnie.

Ile sprzedanych biletów jest ? Wie ktoś??

Na oficjalnej stronie jest licznik. Na ten moment 16 tysięcy

w środku potrzebny jest ofensywny pomocnik (Ambros, Domingues, ewent.Liseth), a nie granie 3 defensywnymi…skrzydła Chłań i Dimi