Sportowe podsumowanie kolejki. “Robak Show” w Szczecinie, Wisła rządzi w Krakowie

g.rajda  -  25 lutego 2014 07:05
461

pogon_lech_1314
W 5 z 7 meczów w tej kolejce padły ponad 3 strzelone bramki, co dało ogólną średnią 3,25 gola na mecz. Pogoń rozgromiła w piątek Lecha na własnym stadionie aż 5:1, a wszystkie gole strzelił Marcin Robak. W sobotę Legia pokazała Nam miejsce w szeregu, a w niedziele Wisła pokazała Cracovii kto panuje w Krakowie. Zapraszamy do obszernej relacji z meczów tej kolejki, którą przygotowała redakcja Roosevelta81.pl.

Jagiellonia Białystok – Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:2 (1:1)
0:1 – Malinowski, 6′
1:1 – Balaj, 24′
2:1 – Quintana, 55′
2:2 – Modelski (samobójcza), 90′
piątek, 21 lutego 18:00

“Górale” do Białegostoku przyjechali podbudowani zeszłotygodniowym zwycięstwem nad Widzewem. Jagiellonia w poprzedniej kolejce odniosła porażkę w Chorzowie, jednakże w spotkaniu z Podbeskidziem to “Jaga” faworytami. W mecz lepiej “weszli” przyjezdni, już w 7. minucie, po błędzie Słowika, który wypuścił piłkę z rąk, gola zdobył Malinowski. Goście uspokoili trochę grę i czekali na krok rywali. Ci w 24. minucie, po składnej akcji i doskonałym podaniu od Dżalamidze, za sprawą Balaja doprowadzili do wyrównania. Po zmianie stron to “Jaga” ruszyła śmielej w stronę bramki bielszczan, co zaowocowało już w 55. minucie. Po kardynalnym błędzie Sokołowskiego, który zbyt lekko zagrał piłkę głową do swojego bramkarza, Dani Quintana przejął piłkę i ze spokojem umieścił ją w siatce. Miejscowi kontrolowali grę, co jakiś czas atakowali, zachowując jednak pewien dystans. Nie chcieli stracić przewagi. Sprawy skomplikowały się w 67. minucie kiedy to za ostry faul z boiska usunięty został Giorgi Popchadze, teraz to goście grali z przewagą jednego zawodnika. Nie potrafili oni wykorzystać przewagi liczebnej, aż trudno w to uwierzyć, ale to piłkarze “Jagi” mieli więcej szans na strzelenie gola. W doliczonym czasie gry na strzał rozpaczy zdecydował się Kołodziej. Był on bardzo udany, lecz piłka odbiła się od Modelskiego, zmyliła Słowika i trafiła do siatki. punkty na własne życzenie, dla Podbeskidzia to ważne punkty i bez wątpliwości powinni się z nich cieszyć.

Pogoń Szczecin – Lech Poznań 5:1 (4:0)
1:0 – Robak, 15′
2:0 – Robak, 31′
3:0 – Robak (karny), 39′
4:0 – Robak, 44′
4:1 – Kownacki, 57′
5:1 – Robak, 73′
piątek, 21 lutego 20:30

W pierwszej połowie Lech był na boisku, ale to Pogoń grała i strzelała. Właściwie strzelał tylko jeden zawodnik – Marcin Robak, który z zawodnikami Lecha robił co chciał i jak chciał. Robak swoje show rozpoczął w 15. minucie. Po płaskim dograniu 19-letniego Rudola, wygrał on walkę fizyczną z Wołąkiewiczem i strzelił swoją pierwszą bramkę. 16 minut później było już 2:0, po niemal identycznej akcji jak przy pierwszej bramce i dograniu Akohoshiego. W 39. minucie bohater szczecinian miał już na swoim koncie hat-tricka. Zapewnił go sobie pokonując Gostomskiego pewnym strzałem z rzutu karnego, który wzbudził jednak sporo kontrowersji, gdyż obrońca Lecha spowodował upadek Lewandowskiego dopiero po tym, gdy ten zagrał piłkę w pole karne. Tuż przed przerwą swojego czwartego gola zdobył nie kto inny jak Robak. Akohoshi i Takuya Murayama ośmieszyli obronę poznaniaków, a dośrodkowanie tego drugiego strzałem głową na bramkę zamienił bohater wieczoru. Po przerwie gra gospodarzy nieco się rozluźniła. Lech miał sporo sytuacji, ale wykorzystał tylko jedną z nich. W 57. minucie wprowadzony w przerwie Kownacki dobił strzał Hamalainena i zdobył swoją pierwszą bramkę w ekstraklasie. Pogoń kontrolowała przebieg spotkania, a w 73. minucie “dobiła” jeszcze rywali. Po dośrodkowaniu Murayamy i strzale Robaka piłkę z bramki po raz piąty musiał wyciągać Gostomski. Pogoń za sprawą Robaka zdeklasowała “Kolejorza” aż 5:1.

Widzew Łódź – Piast Gliwice 1:1 (0:0)
0:1 – Szeliga, 82′
1:1 – Kaczmarek, 87′
sobota 22 lutego 15:30

O pierwszej połowie za dużo dobrego napisać nie można. Jedyny godny odnotowania moment meczu to 36. minuta, kiedy to Matras popisał się ładnym, groźnym strzałem. Patrykowi Wolańskiemu udało się jednak sparować piłkę. Kilka sekund po wznowieniu gry w drugiej połowie na własne życzenie z boiska usunięty został obrońca gospodarzy – Marek Wasiluk, który za faul został ukarany drugą żółta kartką. Obie ekipy starały się konstruować akcje, lecz nie mieliśmy zbyt wielu strzałów. Z przewagi liczebnej zawodników Piast skorzystał dopiero w 81. minucie. Ogromny błąd przed własną bramką popełnił doświadczony Marcin Kaczmarek, który klatką piersiową chciał odegrać piłkę do bramkarza. Uczynił to jednak zbyt lekko, a z prezentu skorzystał Bartosz Szeliga, który piętą pokonał Wolańskiego. Widzewiacy podrażnieni straconą bramką śmielej ruszyli do ataków. Po jednym z nich piłka znalazła się w siatce. Okoliczności były jednak bardzo niecodzienne. Po strzale Kaczmarka futbolówka trafiła w poprzeczkę, następnie trafiła w głowę interweniującego bramkarza z Gliwic i zatrzepotała w siatce. Remis można uznać za sprawiedliwy, choć to przyjezdni przez trzy kwadranse grali w przewadze.

Górnik Zabrze – Legia Warszawa 0:3 (0:1)
0:1 – Astiz, 42′

0:2 – Radović, 78′
0:3 – Radović, 83′
sobota, 22 lutego 18:00

Tesktowy skrót meczu
Plusy i minusy meczu z Legią
Grzegorz Kasprzik o swoim debiucie w barwach Górnika
Media o meczu na szczycie
Noty i cenzurki po meczu
Pomeczowa konferencja trenerów
O gościnności Naszego trenera dla warszawiaków kilka słów

Korona Kielce – Zagłębie Lubin 1:1 (0:1)
0:1 – Abwo, 8′
1:1 – Kiełb, 55′
niedziela, 23 lutego 13:00

Mecz w Kielcach idealnie rozpoczął się dla Zagłębia. W 7. minucie Sylwestrzak popełnił fatalny błąd w okolicach swojego pola karnego, do piłki dopadł Abwo, który w przepiękny sposób strzelił z ostrego kąta ponad desperacko wychodzącym Małkowskim. Bramka nie była jednak dla przyjezdnych impulsem do szturmu na bramkę, czekali oni na swojej połowie na poczynania rywali. A Korona atakowała. W 20. minucie Sobolewski zbyt mocno strzelił na bramkę lubinian, a chwilę później o krok od zdobycia bramki był Pyłypczuk, ale w ostatniej chwili Rodić wybił piłkę na rzut rożny. Drugą połowę lepiej mogli rozpocząć goście. Piech, po dośrodkowaniu Błąda, uderzył głową w stronę bramki, jednakże w ostatniej chwili Małkowski sparował futbolówkę. W 55. minucie było już 1:1. Co prawda strzał Pyłypczuka został zablokowany, ale piłka spadła pod nogi Kiełbowi, który przełożył futbolówkę na lewą nogę i po rykoszecie trafił ponad bezradnym Rodiciem. Pięć minut później mogło być już 2:1. Cotra w ostatniej chwili wybił piłkę na rzut rożny niemal z linii bramkowej. W końcówce Piech mógł dać gościom 3 punkty, w sytuacji 2 na 2 strzał z 16 metrów z trudem obronił Małkowski i zespoły podzieliły się punktami.

Wisła Kraków – Cracovia Kraków 3:1 (2:0)
1:0 – Głowacki, 34′
2:0 – Stilić, 39′
2:1 – Ntibazonkiza, 76′
3:1 – Garguła, 87′
niedziela, 23 lutego 15:30

Przez większość pierwszej połowy to Cracovia prowadziła grę, lecz ich serie podań nie przynosiły celnych strzałów i co najważniejsze – bramek. Przyczajona Wisła czekała na swoje okazje i w ostatnim kwadransie tej części gry miała takie trzy, z których wykorzystała dwie. W 34. minucie z rzutu wolnego idealną piłkę dograł Stilić, a efektownym strzałem głową piłkę w siatce umieścił Głowacki. Pięć minut później było już 2:0. Tym razem to Głowacki rozpoczął akcję długim podaniem na wbiegającego w pole karne Stjepanovicia. Ten zgrał piłkę do Pawła Brożka, który z kolei bez dłuższego namysłu obsłużył Semira Stilicia. Nowy nabytek Wisły balansem ciała minął Marcina Kusia i strzałem lewą nogą nie dał żadnych szans Krzysztofowi Pilarzowi. Po przerwie “Wiślacy” mogli , a nawet powinni zdobyć przynajmniej jedną bramkę, mylili się jednak Chrapek i Brożek. Cracovia chciała zagrać ładnie dla oka, lecz nie przenosiło się to gole, a w niektórych sytuacjach brakowało jej po prostu szczęścia. W 74. minucie z narożnika pola karnego kąśliwie uderzył Saidi Ntibazonkiza, a piłka – po nodze Głowackiego – o centymetry minęła słupek. Dwie minuty później starania “Pasów” w końcu przyniosły efekt. Gola kontaktowego zdobył Ntibazonkiza, który po perfekcyjnym podaniu Kity strzelił w samo “okienko” nie do obrony. Na wyrównanie Cracovii nie wystarczyło już czasu, choć okazje ku temu jeszcze były – w 85. minucie Piotr Brożek wybijał piłkę z linii bramkowej po zamieszaniu w polu karnym, a następnie Michał Miśkiewicz z trudem obronił strzał Roka Strausa. Ich nieskuteczność zemściła się w 87. minucie, gdy po strzale Garguły to Wisła cieszyła się z gola i tym samym zwycięstwa w “Świętej Wojnie”.

Śląsk Wrocław – Ruch Chorzów 2:3 (0:2)
0:1 – Kuświk, 4′
0:2 – Jankowski, 13′
0:3 – Jankowski, 60′
1:3 – Paixao, 70′
2:3 – Adamec, 88′
niedziela, 23 lutego 18:00

Już w 4. minucie Ruch zaskoczył ładną akcją i otworzył wynik spotkania. Kuświk efektownie przyjął piłkę w polu karnym, odwrócił się i uderzył obok bezradnego Kelemena. Bramka ta była wyraźnym błędem obrońców, których bierna postawa tylko ułatwiła naszym sąsiadom w zdobyciu bramki. Nie inaczej było przy drugim golu dla “Niebieskich”, która padła 9. minut później. Jankowski przeskoczył wyższego od siebie Dudu i precyzyjnym strzałem głową pokonał bramkarza gospodarzy. Przyjezdni grali mądrze i spokojnie piłka, gospodarze natomiast byli niepoukładani, a ich akcje nie były do końca dopracowane. W 60. minucie kolejnego gwoździa do trumny Śląska wbił Jankowski, który z bliska strzałem głowa umieścił piłkę w siatce. Wydawać by się mogło, że było po meczu, jednakże gospodarze skóry łatwo sprzedawać nie zamierzali. W 70. minucie do siatki trafił jedyny piłkarz Śląska godny pochwały – Paixao. Portugalczyk dał sygnał do ataku i rozpalił iskierkę nadziei na choćby 1 punkt tego dnia. Wrocławianie nie szturmowali bramki rywali tak jak mogłoby się to wydawać, Ruch z kolei zostawał na swojej połowie boiska uniemożliwiając gospodarzom rozgrywanie skutecznych akcji. Co prawda w 88. minucie na 2:3 strzelił nowy nabytek Śląska – Adamec, lecz piłkarzom w zielonych strojach zabrakło już czasu by uratować remis.

Zawisza Bydgoszcz – Lechia Gdańsk 0:3 (0:1)
0:1 – Tuszyński, 25′
0:2 – Tuszyński, 46′
0:3 – Tuszyński, 79′
poniedziałek, 24 lutego 18:00

W niedalekiej Bydgoszczy Lechiści chcieli się zrehabilitować po inauguracji. Co więcej przyjechali po 3 punkty, choć rywal do łatwych nie należał. Pierwszą groźną akcje w meczu przeprowadzili jednak gospodarze, Wójcicki został w ostatniej  chwili zablokowany, co zapobiegło strzeleniu bramki. Przebudzeni piłkarze z Gdańska ruszyli do ataku i w 25. minucie wyszli prowadzenie dzięki Patrykowi Tuszyńskiemu, który strzałem z bliska wykończył akcję. Druga połowa zaczęła się dla gospodarzy tragicznie. W pierwszej akcji po wznowieniu gry swoją drugą bramkę zdobył Tuszyński. Chwilę później z dystansu próbował Masłowski, jednak na wysokości zadania stanął Kaniecki. W 79. minucie było już po meczu, a swojego trzeciego gola strzelił niezawodny Tuszyński. Wygrana gości, a bohater dnia ma już na swoim koncie 5 strzelonych bramek w tym roku.

LICZBY 23. KOLEJKI:
Liczba goli – 26
Średnia goli na mecz – 3,25
Zwycięstwa gospodarzy – 2
Remisy – 3
Zwycięstwa gości – 3
Rzutów karnych – 1 (100% wykorzystanych)
Żółte/czerwone kartki – 39/2

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: pogonszczecin.pl

Tuszyński