Podsumowanie roku 2016. Spadek, zabawa w chowanego i trener z wizją

wondi   31 grudnia 2016 15:48   
315

Rok 2016 nie był wymarzony dla naszego Górnika. “Pamiętniki z Wakacji” zamiast prawdziwego obozu przygotowawczego, mnóstwo nieudanych transferów, przegrane Wielkie Derby Śląska i heroiczna walka o utrzymanie zakończona niepowodzeniem. To wszystko było konsekwencją fatalnego zarządzania, ale światełkiem w odbudowie Górnika okazał się trener Marcin Brosz, który tuż po przyjściu potrafił przedstawić plan i wizję na nasz ukochany klub.

Początek roku to przede wszystkim obóz przygotowawczy zespołu w Hiszpanii z trenerem Leszkiem Ojrzyńskim. Dużo o tym, co się działo i o warunkach w jakich trenowała drużyna otwarcie opowiada sam Ojrzyński. [Więcej tutaj
 
Kiedy drużyna stała w kolejce z emerytami po posiłek, w Zabrzu trwała motywacja na Wielkie Derby Śląska. Co roku były Wielkie natomiast w 2016 roku miały być wyjątkowe za sprawą otwarcia nowych trybun przy Roosevelta 81. W kuluarach mówiło się, że to idealny mecz na przełamanie złej passy: świeże umysły, nowe nazwiska w drużynie, które będą chciały się pokazać, pełen stadion, no i wisienka na torcie – odwieczny rywal z Chorzowa. Zakończyło się dużą klapą, mecz zakończył się wynikiem 0:2, dodatkowo drobne problemy z biletami czy trudności z wyjściem z nowych trybun. Nie każdy też otrzymał pamiątkowy szalik, a zapowiadano inaczej. Wszystko to przyczyniło się do jeszcze większej frustracji kibiców. Jeszcze nutka o stadionie: przypomnę, że ten etap miał być skończony i oddany do użytku w 2013 roku. Mamy rok 2016 i cieszymy się z 3/4 trybun, z których nie ma czego oglądać. Dramat.
 
Nie mogę obejść się bez fragmentu o “transferach” wzmacniających drużynę według Ojrzyńskiego. W skrócie mieli to być m.in Jose Kante, Golański, Janota, Korzym. Czyli praktycznie każda linia formacji miała mieć mocnego lidera, tak zwany kręgosłup drużyny. Jak się później okazało była to kula u nogi zespołu. Kante nie strzelił chociażby jednej bramki (przypomnijmy, że to “rasowy” napastnik z Hiszpanii). Nie trafili z formą również “synowie” Ojrzyńskiego. 
 
Po słabych wynikach i rozczarowującej grze stery trenera przejął Jan Żurek. Z całą sympatią do Pana Janka, no ale nie wstrząsnął szatnią. Jeśli nawet krzyknął to wystarczyło tylko na jeden mecz ze Śląskiem Wrocław. Jedyny ruch trenera jaki zapamiętam to odsunięcie od zespołu Madeja i udany występ w filmiku promującym wsparcie dla zespołu #Gramydokońca. Niestety, to nie wystarczyło, żeby Górnika utrzymać w ekstraklasie chociaż wszystko zależało od nich samych. Mam na myśli szczególnie ostatni mecz w Niecieczy. Z drugiej strony na utrzymanie gra się cały sezon. Nie ukrywajmy, że ta drużyna cały sezon grała człapała na spadek.
 
Po spadku kolejne zmiany za sterem, tym razem wybór padł na człowieka z regionu Marcina Brosza. Zmiany także na fotelu prezesa. Ze stanowiskiem pożegnał się Marek Pałus na rzecz Sarnowskiego, który przypisuje sobie pozyskanie nowego trenera. Ze stanowiskiem rzecznika prasowego pożegnał się na własne żądanie Rafał Kędzior, znany i lubiany w środowisku kibicowskim. Z klubem pożegnał się również Jerzy Mucha, wieloletni pracownik działu medialnego (w tym także były rzecznik prasowy). Zmiany w drużynie? Owszem! Jako pierwsi odchodzą wcześniej wspominani synowie Ojrzyńskiego oraz m.in Kallaste, Steblecki czy Madej. Niektórzy postanowili zabawić się kosztem Górnika w chowanego, tworząc kabaret pt. “Gdzie jest Jose Kante i Marcis Oss?”.
 
Wspomnieni zawodnicy przez tygodnie dostarczali nam emocji i kolejnych wskazówek w postaci zdjęć na portalach społecznościowych. Marcin Brosz decyduje się na ściągnięcie kilku zawodników w bardzo dobrej dyspozycji takich, jak Angulo, Ladecky, Ambrosiewicz. Tego ostatniego chciałbym pochwalić, bo we wcześniejszych tekstach nie przypuszczałem, że będzie tak regularnie występował w pierwszej jedenastce. Letnie transfery same się obroniły, bo były robione przede wszystkim z głową.
 
Po występach w I lidze widać zarys pomysłu na drużynę nowego sztabu szkoleniowego. Niestety, nie wystarcza to jak na razie na wysoką lokatę w tabeli. Po pierwszej rundzie zajmujemy dopiero 8 miejsce. Czy wystarczy jeden sezon, żeby wdrożyć wszystkie pomysły i wykorzystać zasoby zawodników, by bić się o awans? Przekonamy się na wiosnę, ale pamiętajmy, że w tych rozgrywkach podziału punktów nie będzie.
 
Podsumowując rok rzuca się wiele zawirowań w klubie, wiele zmian, które dobrymi nie były. Chyba, że dobra jest dla kogoś I liga, ale na pewno nie dla kibiców Górnika Zabrze. Cieszę się, że reprezentacja w końcu odnosi sukcesy i to nie z byle jakim trenerem, tylko z Adamem Nawałką. Z tym samym, który w ostatnich latach reprezentował najlepiej Górnika ze wszystkich szkoleniowców.
Szkoda, że sukcesy reprezentacji nie idą w parze z sukcesami naszego klubu. Szkoda, że nasi zawodnicy nie grają już w tej reprezentacji, która zasłużyła na słodki tort słów na koniec roku. Mimo wszystko życzę sobie i Wam, aby kolejny rok obfity był w cudowne chwile, wysokie wyniki, dobrą dyspozycje, końskie zdrowie i mądre decyzje. Te na boisku i w Waszym życiu.
 
TEKSTY PUBLIKOWANE W DZIALE “OKIEM ŻABOLA” SĄ PRYWATNYMI OPINIAMI AUTORA
 
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl
PODZIEL SIĘ