Plusy i Minusy meczu z Łęczną. Górnikowi nie straszny “autobus” i nadal przewodzi w tabeli!

Torcidos  -  25 sierpnia 2014 06:56
534

druzyna_gancar_leczna_1415
Nie był to wielki piłkarski spektakl. Głównie przez to, że goście nie przyjechali do Zabrza grać w piłkę, od samego początku walcząc o remis. Taka postawa musiała się zemścić na drużynie Jurija Szatałowa, a skarcił ich Łukasz Madej. Skrzydłowy zabrzan wreszcie się przełamał i zapewnił naszej drużynie wygraną strzelając dwie bramki. Pavel Steinbors już czwarty raz w tym sezonie zachowuje czyste konto, a bilans bramkowy Górnika 12:2 jest galaktyczny.

NA PLUS:
– Obrona. Nieobecność Błażeja Augustyna w składzie Górnika mogła zmartwić kibiców, lecz jak się okazało, były to bezpodstawne obawy. Głównie dlatego, że goście nawet nie próbowali specjalnie zagrozić naszej bramce, a jak już się zdecydowali, to na miejscu był nasza obrona, na czele z kapitanem Adamem Danchem.
– Indywidualności. Ponad ten mierny mecz wzniosła się tylko dwójka piłkarzy: Mateusz Zachara i Łukasz Madej. To właśnie po ich akcjach zdobywaliśmy bramki, a obrońcy gości przy nich wyglądali jak dzieci we mgle.
– Przełamanie Łukasza Madeja, któremu ciążył brak strzelanych goli.
– Wytrzymanie presji faworyta i ogranie rywala, który praktycznie “zaparkował autobus”.
– Lider wciąż w Zabrzu. Zawsze lepiej się goni, niż być gonionym. Górnik jednak jak na razie dobrze dystansuje rywali i przy następnych spotkaniach wcale to nie musi się zmienić.
– “Torcida”. Kolejny raz brawa za dobrze zorganizowany doping. Świetnie wyniki piłkarzy zwiększają jeszcze entuzjazm i mobilizację na trybunach, co daje nam wspaniały efekt. Proszę wyobrazić, jaka byłaby atmosfera przy liczbie widzów ponad 20 tysięcy!

NA MINUS:
– Pierwsza odsłona. Zabrzanie wolno i czytelnie rozgrywali swoje akcje, co tylko ułatwiało gościom bronieniu swojej bramki, choć sytuacje na strzelenie gola i tak były.

Źródło: Roosevelta81.pl
Fot.:Ewa Dolibóg/Roosevelta81.pl