Ligowy pożar przygaszony. Z lekkim optymizmem w przyszłość?

Kaszpir  -  10 października 2015 14:10
0
1049

ojrzynski_gornik_legia_1516

Przerwa na mecze reprezentacji, to dobry moment na małe podsumowanie sytuacji sportowej Górnika. W sierpniu po serii porażek i kompromitacji „Trójkolorowych” w Sosnowcu rolę trenera powierzono Leszkowi Ojrzyńskiemu. Drużynę, którą przejmował wyglądała na coraz bardziej zagubioną i rozbitą. W Zabrzu liczono przede wszystkim na charyzmę szkoleniowca, a przez to odbudowanie morale drużyny. Zderzenie z rzeczywistością nastąpiło już kilka dni później w Mielcu, Górnik przegrał 0:3 po beznadziejnej grze z Termaliką, a sam zespół przypominał jedenaścioro dzieci zagubionych we mgle.

W międzyczasie zaczęto hurtowo i w pośpiechu sprowadzać piłkarzy. Przyszedł kolejny mecz z Zagłębiem i… znowu katastrofa, nie najlepsze zachowanie Kasprzika przy pierwszym straconym golu, do tego słaba postawa całej drużyny i do przerwy wynik 0:2, a mogło być gorzej. Chyba najwięksi optymiści w tym momencie załamywali ręce. Jednak na drugą połowę wyszła inna drużyna, podjęła walkę, zdołała strzelić dwie bramki i była bliska wygrania spotkania. Pojedynek ze zbierającą zewsząd pochwały Cracovią, dzięki ambitnej postawie i dobrej (w końcu) dyspozycji Kasprzika udało się zremisować.

Wydawało się, że po fatalnym początku jest progres w grze i  wszystko zmierza powoli w dobrym kierunku, tym bardziej, że liga pauzowała ze względu na mecze reprezentacji, co dawało  możliwość spokojnego trenowania i zgrywania zespołu. Jednak przegrany prestiżowy mecz w Chorzowie ściągnął wielką krytykę na piłkarzy. Po raz pierwszy głośniej poddano sens ściągania niektórych zawodników, a tym samym pomysł trenera na drużynę. Kolejny mecz – ze Śląskiem – i wreszcie pierwsze zwycięstwo w lidze, dwa następne spotkania z mistrzem i vice mistrzem zakończyły się niezłymi wynikami, w obu wypadkach podziałem punktów.

Na plus:

Górnik nie przegrał od trzech meczów. Trener w końcu ustabilizował obronę, w środku stawia konsekwentnie na Dancha z Szeweluchinem, dzięki czemu mogą się ze sobą zgrywać, a w konsekwencji lepiej współpracować na boisku. W bramce Przyrowskiego zastąpił Kasprzik i ten po nie najlepszym początku od meczu z Cracovią spisuje się coraz lepiej. Widać, że popularny „Kapel” czuje się z każdym meczem pewniej, broni z dużym wyczuciem i szczęściem, a wiadomo szczęście pomaga dobrym bramkarzom. W środku pewniakami są Sobolewski i Kwiek, cieszy powrót po kontuzji Przybylskiego, a także Magiery. Co prawda są to zawodnicy wiekowi, ale zarazem bardzo doświadczeni, a właśnie doświadczenie w trudnej sytuacji w jakiej znalazła się drużyna Górnika jest bardzo ważne. Grę ofensywną starają się ciągnąć Madej z Gergelem. Ojrzyński z drużyną popracował też nad stałymi fragmentami gry, co już przyniosło wymierne efekty w postaci bramek.

Na minus:

Drugie połowy, zarówno z Lechem jak i Legią przypominały „obronę Częstochowy” a ciężko wygrywać mecze grając dobrze tylko w jednej części meczu. Wysunięty napastnik to wciąż bolączka Górnika. Na tę pozycję sprowadzono Korzyma, od niego nikt nie będzie wymagał popisów snajperskich, bo nigdy nie był specjalnie bramkostrzelny, ale miał inne atuty. Potrafił dobrze grać tyłem do bramki, powalczyć w powietrzu, szarpnąć pod bramką rywali bardzo uprzykrzać życie obrońcom. Trochę tego jest za mało, na pewno Maciek walczy, stara się, ale pożytek jest niewielki. Miejmy nadzieję, że jednak w końcu zaskoczy i regularnie będzie grał na swoim dobrym poziomie, wtedy na pewno zyska na tym drużyna. Inna sprawa, że na dzień dzisiejszy nie ma go kto zastąpić, jedyną opcją jest przesuwanie do przodu Gergela. Dobrze zapowiadający się Urynowicz od dłuższego czasu znikł nam z radarów.

Jeszcze o jednym plusie i to zdecydowanie największym – KIBICACH. Klub z ogromnym mozołem oddaje do użytku nowe miejsca dla publiczności i mimo kiepskiej pozycji w tabeli za każdym razem stadion wypełnia się po brzegi. Znakomity doping przez cały mecz na pewno uskrzydla zawodników, do tego trzeba dodać fantastyczne oprawy Torcidy. Piłkarze i trener mają bardzo duży kredyt zaufania u fanów i tylko od nich zależy czy tego nie zmarnują. Fajne zdanie powiedział w jednym z wywiadów Łukasz Madej, że teraz nie patrzą w tabelę tylko walczą o punkty w każdym meczu. Pożar został przygaszony, ale sytuacja wciąż jest niewesoła, chyba jednak z lekkim optymizmem można czekać na kolejne mecze.

TEKSTY PUBLIKOWANE W DZIALE “OKIEM ŻABOLA” SĄ PRYWATNYMI OPINIAMI AUTORA

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments