Leszek Ojrzyński: Wyjściowa jedenastka jest już w mojej głowie

Milo  -  11 lutego 2016 20:56
0
770

ojrzynski2_gornik_legia_1516

– Ostatnio na wyjazdach strzelaliśmy dużo goli, a mniej traciliśmy. Oby ta passa została podtrzymana, bo przed arcyważnym meczem u siebie humory byłyby z pewnością lepsze – powiedział Leszek Ojrzyński, trener Górnika.

Powrót Ekstraklasy:

– Można powiedzieć, że w końcu wraca Ekstraklasa. Większość trenerów lubi kroczyć od meczu do meczu, a są tacy, którzy najlepiej w ogóle by nie grali. Ja z pewnością do tych drugich nie należę. Całe szczęście, że liga już rusza oby tylko pogoda nam dopisywała. Jesteśmy już prawie gotowi do startu ligi, w sobotę mamy jeszcze jedne zajęcia i  wtedy wyznaczę 18-stkę meczową. 

O rywalu:

– Jedziemy do drużyny, która grała bardzo dobrze i jest wysoko w tabeli, ale na pewno jest do pokonania. Do Krakowa jedziemy zdobyć punkty, ale wszystko zweryfikuje boisko. Ostatnio na wyjazdach strzelaliśmy dużo goli, a mniej traciliśmy. Oby ta passa została podtrzymana, bo przed arcyważnym meczem u siebie humory byłyby z pewnością lepsze. Będziemy walczyć od pierwszego do ostatniego gwizdka i starali się wygrać. 

Absencja Pawła Golańskiego:

– Gdy przyjechaliśmy z treningu wydawało się, że wszystko jest już w porządku. Powoli miał wchodzić do treningów, ale dopadł go jakiś wirus. Duże ryzyko byłoby stawiając na Pawła w meczu z Cracovią, ale pożyjemy zobaczymy.

Wyjściowy skład:

– Wyjściowa jedenastka jest już w mojej głowie, tak samo jak 18-stka meczowa. Jeśli chodzi o wyjściową jedenastkę mamy dwie pozycję, gdzie możemy postawić znak równości i można by rzucić monetą, ale tego robić nie będziemy. Musimy podejść do tego tematu intuicyjnie. Zawsze powtarzam zawodnikom, że ważni są ci, którzy rozpoczynają, ale jeszcze ważniejsi Ci, którzy kończą mecz. Mamy trzy zmiany i praktycznie w każdym meczu je wykorzystywałem. Ławka u nas może być mocna i to rezerwowi mogą być kluczowi w tym spotkaniu.

Przygotowania zimowe:

– Można dużo narzekać, a w okresie startowym wszystko wygrać. Nie raz było tak, że drużyny narzekały na warunki i przegrywały sparingi, a życie pokazywało co innego. Wszystko zweryfikuje liga. Nie ma co ukrywać, że inaczej sobie wyobrażałem zgrupowanie w Hiszpanii. Mieliśmy zagrać więcej sparingów, mieliśmy mieć lepsze warunki do treningów, ale wyszło inaczej. To jest już za nami. Wróciliśmy do Polski, aby solidnie przygotować się do rozgrywek, a wszystko zweryfikuje liga. Każdy z poprzednich naszych transferów nazwanych przez fachowców „Last Minute”, gdzieś zaistniał. Wiadomo, że nie punktowaliśmy rewelacyjnie. Każdy z zawodników dał od siebie więcej lub mniej, ale teraz jest już nowy rozdział.  Teraz trochę się w składzie zmieniło. Myślę, że jakościowo jest to lepsza drużyna.

Trzech czy czterech obrońców?

– Jesteśmy przygotowani na zmianę taktyki w trakcie gry. Tak zmienialiśmy grę z Jagiellonią, gdzie wygraliśmy. Mecz zaczynaliśmy z trójką obrońców, a później zmieniliśmy na czterech. Wszystko jest uzależnione od naszych umiejętności, a także przeciwnika. Ważne też są zmiany, bo zacząć dobrze mecz to nie jest sztuka, ale trzeba go dobrze skończyć. Jako trener rozpisujesz sobie plan tak, aby cieszyć się po końcowym gwizdku, jednak nie zawsze tak bywa. Zmienialiśmy ustawienie w momencie, gdy drużyna przeciwna grała szeroko skrzydłami bądź grała na dwóch napastników wtedy łatwiej było nam wykruszyć dobre strony przeciwnika. Różne warianty możemy zmieniać w trakcie gry, a to może być zaskoczenie dla przeciwników.

O Sebastianie Stebleckim:

– Sebastian jest zdecydowanie lepszy i dojrzalszy niż jeszcze kilka lat temu. Tym zawodnikiem byłem już zainteresowany podczas mojego pobytu w Koronie Kielce. Były prowadzone rozmowy, gdy był bardzo młodym zawodnikiem. Potrzebowałem takiego zawodnika grającego 1 na 1, odważnie do przodu, ale wtedy te rozmowy się nie powiodły. Śledziłem cały czas jego przygodę z piłką w Holandii. Teraz nadarzyła się okazja, żeby pozyskać Sebastiana i to się udało. Potrzebowaliśmy ludzi do zwiększenia rywalizacji w zespole i do tego, aby wejść do pierwszego składu. W okresie przygotowawczym jego gra wyglądała bardzo dobrze, teraz zaczynamy okres startowy i oby wyglądało to podobnie.

Ken Kallaste czy Mariusz Magiera?

– Obaj zawodnicy idą łeb w łeb i z tego się cieszę. „Magic” wytrzymał obciążenia i przepracował solidnie zimę, bo wcześniej szykowaliśmy go do gry, a on wypadał po drodze. Z lewą obroną mieliśmy spore kłopoty, a nie mogliśmy liczyć na Mariusza. Tam musieliśmy grać Słodowym, albo Kurzawą. Teraz mamy dwóch bardzo dobrze przygotowanych zawodników. Ani jeden, ani drugi nie opuścił nawet jednego dnia zgrupowania. Zawodnicy, którzy przeszli przez pełny okres przygotowawczy nas nie zawiodą.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments