Górnik był kiedyś wielki

Kibic   8 stycznia 2017 18:20   
348

Wstyd przyznać, ale nie pamiętam swojego pierwszego meczu na Górniku. Wiem tylko, że było to pod koniec lat 70-tych. Lata 80-te pamiętam już jednak doskonale. Wysokie wygrane nikogo nie dziwiły, a mistrzostwo Polski zdobywaliśmy jedno po drugim. Każde z nich pamiętam i każde smakowało inaczej.

Nie było wtedy internetu, a na wynik meczu wyjazdowego czekało się do wieczornego wydania wiadomości, jeśli akurat nie było relacji radiowej studia S13. Dzisiaj, kiedy opowiadam synowi o tamtych czasach, to widzę w jego oczach niedowierzanie. To jego zdziwienie nie wynika jednak z faktu braku w moim dzieciństwie internetu, ale z tego, że taki klub jak Górnik był kiedyś wielki.

Od dwudziestu lat ciąży nad Górnikiem jakieś fatum. Już wydaje się, że będzie lepiej, że zaświeciło nam słońce, tylko po to, aby za chwilę demony wróciły ze zdwojoną siłą.  

Zacznijmy od 1993 roku. Mieliśmy naprawdę niezły skład złożony po części ze srebrnych medalistów olimpijskich, trener Apostel poukładał wszystko z głową i ze sporą przewagą prowadziliśmy w lidze po rundzie jesiennej. Trener odszedł do reprezentacji i … nieważne, napijmy się.

2007 rok. W końcu doczekaliśmy się długo wyczekiwanego i jakże bogatego sponsora. Mistrzostwo Polski wydaje się być na wyciągnięcie ręki. Kupujemy zawodników, zatrudniamy znakomitego trenera i …. w 2009 roku spadamy z ligi. Sponsor okazuje się być pożyczkodawcą, a podpisane wysokie kontrakty jeszcze przez lata odbijają się czkawką.

Miniony rok 2016. Po wielu perturbacjach otwieramy stadion, aby rzesze kibiców mogły oglądać pojedynki z najlepszymi drużynami Polski i Europy. Ile czasu nacieszyliśmy się grą w ekstraklasie na nowym stadionie? Teraz przegrywamy z Wigrami Suwałki, Zniczem Pruszków, Sandecją Nowy Sącz czy Miedzią Legnica. Czy kogoś jeszcze zastanawia zdziwienie mojego syna?

Tak naprawdę sam spadek to nie jest coś najgorszego, co nam się przytrafiło. Dwa spadki przeżyliśmy już wcześniej, ale za każdym razem czuć było w nas kibicach wiarę, wolę walki i aż paliliśmy się, aby pójść na kolejny mecz. A teraz? Mamy właściciela, który nie liczy się z kibicami, prowadzi niejasną, często podejrzaną politykę, a do tego mamy znikające pieniądze, coraz większy dług, stanowiska przydzielane w podejrzany sposób, pychę i obłudę zarządzających. Grzechy właściciela można by długo wymieniać. To jednak niestety nie wszystko, bo z drugiej strony mamy brak jedności wśród kibiców.

Zadaję sobie pytanie, czy to jeszcze jest mój Górnik, czy tylko czyjaś maszynka do wyciskania pieniędzy i dochodzę do wniosku, że niestety mojego Górnika już nie ma…

TEKSTY PUBLIKOWANE W DZIALE “OKIEM ŻABOLA” SĄ PRYWATNYMI OPINIAMI AUTORA

Ten tekst został przysłany na naszą skrzynkę mailową. Chcesz podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi kibicami Górnika? Napisz do nas!

Więcej informacji TUTAJ

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

PODZIEL SIĘ