Zabrzańska przygoda Leszka Ojrzyńskiego - wielkie nadzieje zwieńczone katastrofą...

5
2382

Leszek Ojrzyński objął zabrzański klub 13 sierpnia 2015 roku, przejmując drużynę po Robercie Warzysze znajdującą się na 16. miejscu w tabeli Ekstraklasy z zaledwie jednym zdobytym punktem w czterech pierwszych spotkaniach. Jego zadaniem było ustabilizowanie wyników i wydobycie zespołu ze strefy spadkowej.

W trakcie jego kadencji przy Roosevelta doszło do licznych zmian personalnych. Do ekipy z Zabrza trafili m.in. Ken Kallaste, Jose Kante, Marcis Oss, Maciej Korzym, Sebastian Steblecki, Paweł Golański, Szymon Matuszek, Adam Dźwigała, Radosław Janukiewicz, Michał Janota, Aleksander Kwiek oraz Pavel Vidanov. Z drużyną pożegnali się, natomiast Robert Jeż, Bartosz Iwan, Mateusz Słodowy i Przemysław Oziębała.

Pod wodzą Ojrzyńskiego Trójkolorowi rozegrali 21 ligowych spotkań, notując cztery zwycięstwa, dziesięć remisów i siedem porażek. Zespół zdobył łącznie 22 punkty, strzelił 24 bramki i stracił 30, co dało średnią 1,05 punktu na mecz.

Do najbardziej zapamiętanych wyników z tego okresu należy wysokie zwycięstwo 5:2 nad Piastem Gliwice, a także dwie porażki w Wielkich Derbach Śląska z Ruchem Chorzów (0:1 i 0:2 w meczu otwarcia Areny Zabrze).

Szkoleniowiec został zwolniony z funkcji trenera 3 marca 2016 roku. W momencie jego odejścia zabrzanie zajmowali 16 miejsce w tabeli z dorobkiem 23 punktów. Drużyna została przejęta przez trenera Jana Żurka, który w 12 meczach zdobył 13 punktów, a Górnik nie zdołał utrzymać się w Ekstraklasie.

W piątek Górnik Zabrze zmierzy się z Zagłębiem Lubin - zespołem, którego szkoleniowcem jest właśnie Leszek Ojrzyński.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

5 komentarzy

W momencie odejścia zajmowali ostatnie miejsce..

Okres kompletnie zmarnowany, nie tylko sportowo, ale też finansowo-organizacyjnie. Dzięki emitowanym wtedy obligacjom Górnik miał złapać oddech, a co – do czego pewnie spadek z ligi się przyczynił – nie udało się. Zresztą do dnia dzisiejszego….

Pamiętam doskonale ten czas i jak już tak tyle lat jeżdżę na Górnika to to chyba była największa padaczka jaka mogła być. Nie szło na to patrzeć, zęby bolały. Aczkolwiek trzeba mu przyznać że wydaje się ze to sympatyczny człowiek i teraz Zagłębie gra nie najgorzej.

Wtedy pani Gosia mówiła że spadłem się Górnikowi opalaca. Albo to był pan Palus?

jajca były wtedy

To teraz macie historię która może zatoczyć koło……..
Tylko dogadanie sie Poldiego z miastem jest gwarancją że historia się nie powtórzy.