Wywiad miesiąca: Pavels Steinbors cz. 2. „Postawa na treningach piłkarzy Górnika jest lepsza niż energy drink”

Luq  -  22 września 2014 17:47
0
663

Steinbors_1415

– W szatni panuje doskonała atmosfera. Wszyscy są do siebie przyjaźnie nastawieni, każdy każdemu pomaga. W Zabrzu po raz pierwszy w życiu zobaczyłem coś takiego, że są zawodnicy, którzy wszystko podporządkowują futbolowi, mimo problemów z pieniędzmi – mówi w drugiej części wywiadu dla Roosevelta81.pl Pavels Steinbors, bramkarz Górnika Zabrze.

Roosevelta81.pl: Jak lubisz spędzać swój wolny czas?

– Przede wszystkim z rodziną i chłopakami. Kiedy jednak byłem sam, to lubiłem oglądać filmy i grać w gry wideo. Ostatnio widziałem bardzo dobrym film z Tomem Cruisem pod tytułem “Na skraju jutra”. Lubię filmy akcji. Kiedy byłem młodszy, bardzo podobały mi się filmy walki z Jean-Claude Van Damme. Kiedy dorosłem, zacząłem oglądać bardziej poważne filmy. Jednymi z moich ulubionych są “Gladiator” z Russelem Crowe oraz  “Siedem Dusz” z Willem Smithem. Lubię oglądać filmy, które coś mi przekazują. Po obejrzeniu takiego filmu wiesz, że chcesz od życia czegoś więcej niż chodzenie po sklepach i robienie zakupów. Oczywiście nie da się oglądać takich filmów każdego dnia, bo można byłoby zwariować.

Wspomniałeś o grach wideo, więc jakie są twoje ulubione tytuły i na czym grasz?

– Gram na PlayStation 3. Jak byłem młodszy, grałem w serię FIFA. Pierwsza w jaką grałem, to była FIFA 2000. Obecnie jedną z moich ulubionych serii jest GTA. Grałem we wszystkie, od pierwszej do ostatniej, czyli piątej, części. Ostatnio bardzo mi się podobało Payday 2. Teraz jednak nie mam już czasu na grę. Zajmuję się dziećmi. One są jeszcze za młode, ale starszy syn przychodzi i pyta, czy może pograć na tablecie? Czasem daję mu się pobawić w jakieś proste tytuły dla najmłodszych, jak “Angry Birds”. Takie są już te współczesne dzieciaki (śmiech).

Lubisz słuchać muzyki, jeśli tak, to jakiej?

– Jasne, że tak. Lubię niemal wszystko, od ciężkiego rocka po muzykę klasyczną. To wszystko zależy od tego, w jakim jestem nastroju. Najbardziej lubię POP, a podoba mi się zwłaszcza Rihanna.

Mieszkasz w Gliwicach, dlaczego wybrałeś akurat te miasto?

– Początkowo szukałem mieszkania w Zabrzu, ale się nie udało. Zależało mi na tym, aby jak najbliżej mieć do klubu. Z Katowic byłoby zbyt daleko, przynajmniej dla mnie. Wolę ten czas spędzać z rodziną. W RPA jeździłem 40 minut na trening i nie chciałem tego tutaj. W Gliwicach mieszka się bardzo przyjemnie. Jest wszędzie blisko, małe miasteczko, ładne centrum, parki. Byliśmy z żoną w Krakowie i muszę przyznać, że jest to jedno z najpiękniejszych miast, które mieliśmy okazję odwiedzić.

Jak ocenisz jedzenie w Polsce? Czy coś ci specjalnie zasmakowało?

– Kiedy tutaj przyjechałem, nie miałem pojęcia co to jest tatar. Gdy miałem go okazję spróbować, to wydawało mi się to ohydne. Później, podczas jakiegoś spotkania przed meczem, czy też po, postanowiłem spróbować tataru raz jeszcze i był po prostu wyśmienity. To jest coś niezwykłego, bo tego nie ma na Łotwie.

Jak stosujesz się do diety? Bo sportowcy nie mają łatwo.

– Oczywiście muszę uważać z wieloma rzeczami. Bardzo lubię słodycze, ale mogę ich nie jeść na przykład przez miesiąc. Przychodzi jednak dzień, kiedy mogę sobie pozwolić i wtedy jestem w stanie zjeść tyle, ile zjadłbym przez na przykład 9 miesięcy (śmiech).

Wróćmy do piłki. Ostatnio jesteś regularnie powoływany do kadry. Czy jesteś rozczarowany tym, że nie grasz?

– Na kadrze jest zawsze bardzo fajnie. Nie walczymy tam ze sobą, ale wszyscy się cieszą, że mogą pomóc drużynie narodowej. Atmosfera jest bardzo dobra. Wszyscy ciągniemy wózek w jednym kierunku. Nasza reprezentacja gra bardzo dobrze w obronie, bo gdybyśmy chcieli grać otwartą piłkę, to pewnie przegralibyśmy 0:8.

Jak ocenisz swoją pozycję w Górniku? Czujesz, że jesteś nr 1?

– Absolutnie nie. Na każdym treningu muszę udowadniać, że jestem najlepszy, bo za chwilę ktoś wskoczy do bramki zamiast ciebie. W pewnych aspektach czuję, że stałem się tutaj lepszym bramkarzem.

Co w takim razie jest jeszcze do poprawy?

– Mogę poprawić wszystkie moje aspekty. Na pewno moją mocną stroną jest wzrost i zasięg. Nad pozostałymi rzeczami trzeba pracować na treningach.  

Czy do meczu przygotowujesz się w jakiś specjalny sposób?

– Mam swoje przesądy, ale nie chcę ich zdradzać, bo jest ich kilka, a gdybym je zdradził, to mogłyby przestać działać. Być może zdradzę wam kiedyś jeden z nich (śmiech).

Jak odprężasz się po meczach?

– Zwykle po meczach nie mogę spać. Najczęściej się kładę na łóżko, daję wysoko nogi, oglądam jakiś film i staram się wyluzować.

Z kim najbliżej trzymasz się w szatni?

– Myślę, że z Ołeksandrem Szeweluchinem. Rozmawiamy ze sobą po rosyjsku. W szatni panuje doskonała atmosfera. Wszyscy są do siebie przyjaźni nastawieni, każdy każdemu pomaga. W Zabrzu po raz pierwszy w życiu zobaczyłem coś takiego, że są zawodnicy, którzy wszystko podporządkowują futbolowi, mimo problemów z pieniędzmi. Tacy gracze jak Radosław Sobolewski, Seweryn Gancarczyk, Robert Jeż i mógłbym dalej wymieniać. Widząc ich jesteś bardzo umotywowany do pracy. Można to porównać do tego, że pijesz jakiegoś energy drinka i dostajesz energii, a  u nas wystarczy spojrzeć na nich i masz jeszcze większą motywację do pracy. Bez nich w tak trudnej sytuacji klubu byłoby niezwykle ciężko. Naszym liderem jest również Adam Danch. Jest cichy, ale pokazuje swoje świetne nastawienie do gry. Bez względu na to, gdzie gra i co robi jest jak pies, w dobrym tego słowa znaczeniu. On również świetnie motywuje swoją postawą. W RPA na przykład byli zawodnicy z dużo większym talentem, ale nie walczyli. W naszej drużynie każdy zawodnik, podczas meczu daje z siebie wszystko i nie myśli o pieniądzach.

Co powiesz o nowej taktyce?

– Bardzo mi się ona podoba. Kiedy się na nią przestawialiśmy, to było dla mnie coś zupełnie nowego i początkowo nie byłem do niej przekonany. Wszystko co nowe jest trudne. Trzeba było się uczyć, jak się poruszać, które strefy kryć itd. Kiedy zaczęliśmy grać w takim ustawieniu i widziałem, jak to wygląda, to po głowie chodziły mi czarne myśli: “O rany, co to będzie?”. Jednak z czasem, trening po treningu, mecz po meczu, zaczęliśmy grać coraz lepiej. Jeśli będziemy grać tak, jak chce trener, jak to powinno wyglądać, to uważam, że to jest najlepsza możliwa taktyka. W piłce nie można robić niczego bez stuprocentowego zaangażowania. Nie ma gwarancji, że jak na lewą obronę damy pięciu obrońców, to z tamtej strony nie będzie zagrożenia. Uważam, że ta nowa taktyka się sprawdza w naszym wypadku. Nigdy nie lubiłem grać z trójką obrońców, a czasem grałem tak przed laty na Łotwie i był na boisku chaos. Tutaj jest duża zasługa trenera, że dobrze wytłumaczył, czego od nas wymaga.

Kto według ciebie najlepiej sprawdza się w Górniku w tym ustawieniu na samym środku, aby kierować defensywą? Czy to jest może Błażej Augustyn?

– Według mnie on się urodził, aby grać na tej pozycji. Ma wszystko, aby na niej grać, siłę, wzrost, zdolność dowodzenia partnerami. Niestety obecnie jest kontuzjowany. Muszę jednak przyznać, że kiedy tutaj przyszedłem, to byłem pod wrażeniem tego, co prezentuje Adam Danch. On radzi sobie bardzo dobrze bez względu na to, czy gra na obronie, czy jako defensywny pomocnik. Jest bardzo uniwersalnym graczem.

Dla kibiców są mecze ważne i ważniejsze. Ostatnio przegraliście z Piastem Gliwice, jeden z tych ważniejszych pojedynków.

– My do każdego meczu podchodzimy jak do derbów. Zdajemy sobie sprawę, że są spotkania, które są ważniejsze dla kibiców, a te najważniejsze z Ruchem Chorzów dopiero przed nami, ale my w każdym musimy grać jak w derbach. Po przegranych zawsze jest ciężko. Ale taki nastrój w naszej szatni trwa tylko przez jeden dzień. Od razu koncentrujemy się na kolejnym meczu. Następny mecz, to następne życie dla piłkarza. Trzeba przeanalizować błędy i do każdego meczu podchodzić tak samo.

Jakie masz osobiste cele na ten sezon?

– Mamy swoje ambicje, aby znaleźć się przede wszystkim w pierwszej ósemce. Później zobaczymy, jak to będzie, ale mamy w każdym spotkaniu grać tak, jakby to było nasze ostatnie spotkanie. Musimy koncentrować się tylko na jednym, tym następnym, meczu. Musimy zrobić wszystko, aby wygrać ten najbliższy mecz. Czasem tak jest, że zrobiłeś wszystko, aby zwyciężyć, ale się nie udało. Wtedy kibice zaakceptują porażkę, bo wiedzą, że my piłkarze zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, ale taki po prostu jest sport. Po meczu z Piastem kibice brawami podziękowali nam za walkę, za co byliśmy im wdzięczni.

Wkrótce Wielkie Derby Śląska. Rozmawiałeś już z Eduardsem Visnakovsem?

– Oczywiście, że rozmawialiśmy. Jak trafił do Ruchu, to zapytałem go: “Dlaczego wybrałeś akurat ten klub? Oszalałeś?”. Oczywiście było kilka żartów. Wiemy, że gramy 4 października. On zapowiedział, że strzeli mi gola, a ja natomiast, że zachowam czyste konto. To są żarty, ale trudno się bez tego obejść i na pewno na zgrupowaniach kadry będziemy o takim meczu rozmawiać.

Kto według ciebie jest najlepszym napastnikiem w ekstraklasie?

– Bardzo podobał mi się Łukasz Teodorczyk w Lechu Poznań. Teraz odszedł do Dynama Kijów. On jest młodym napastnikiem, który posiada spore umiejętności, które bardzo dobrze może rozwinąć. Myślę, że kiedyś w przyszłości, jeśli będzie mocno pracował, to może być topowym piłkarzem.

A który z bramkarzy w naszej lidze zrobił na tobie największe wrażenie?

– Bardzo podoba mi się styl bronienia Krzysztofa Pilarza z Cracovii. Prezentuje się bardzo dobrze. W ogóle w Polsce są świetni bramkarze. Wystarczy spojrzeć na drużynę narodową. Wszyscy grają w bardzo dobrych klubach za granicą. Wojciech Szczęsny, Łukasz Fabiański, Artur Boruc, Łukasz Skorupski.

Wróćmy do tematów związanych z Górnikiem. Teraz macie chyba trochę więcej swobody niż za czasów Adama Nawałki?

– Tak, jest trochę luźniej. Lubiłem styl prowadzenia zespołu przez Adama Nawałkę. Bardzo odpowiada mi też to, co wykonuje Robert Warzycha. Dla mnie ważne jest to, że trener ma swoją własną wizję na budowę zespołu. Adam Nawałka wywalczył z drużyną awans do ekstraklasy i wprowadził Górnika na dobry poziom. Natomiast trener Warzycha wprowadził nową taktykę. Uważam, że Robert Warzycha to czołowy trener, z którym pracowałem. Jest też szkoleniowiec, który sprowadził mnie do RPA. Mam z nim kontakt do dzisiaj. To również jest świetny fachowiec.

Czy to jest dla ciebie problem, że trener musi siedzieć na trybunach?

– Niestety takie są przepisy i trzeba je przestrzegać. W USA mógł pracować, tam licencje są trochę inne niż w Europie. Jest to dziwne, że UEFA należy do FIFA, a można być trenerem w Ameryce, natomiast w Europie już nie. Najważniejsze, że trener jest z nami i przekazuje nam swoje uwagi przed meczem. Oczywiście mógłby udzielić czasem w trakcie meczów wskazówek, ale wtedy robi to w przerwie.

Jakie są dla ciebie najtrudniejsze momenty w trakcie meczów?

– Przede wszystkim muszę być skoncentrowany przez pełne 90 minut, a tak naprawdę 45, bo później jest przerwa. Jest to możliwe, ale to trudne, zwłaszcza, kiedy nie masz zbyt wielu okazji do interwencji. Po niektórych meczach nasi zawodnicy tracą na wadze po dwa kilogramy ze względu na zaangażowania, natomiast ja ze względu na nerwy. Były mecze, że kopnąłem kilka razy piłkę i nic więcej. Wtedy jest najtrudniej.

Wtedy możesz drużynie podpowiadać, co dzieje się na murawie.

– Oczywiście, że tak, bo mam doskonałe pole widzenia. To nam bardzo pomaga. Nad komunikacją pracujemy na treningach i w trakcie meczów.

Wszystkie twoje komendy są po Polsku?

– Zgadza się. Najbardziej znaną chyba jest “moja”. W Anglii natomiast bramkarz krzyczy “keeper” (bramkarz).  Wtedy słyszymy “keeper”, patrzysz, a tu gol… (śmiech).

Najlepszy mecz, jaki pamiętasz w barwach Górniku Zabrze?

– Oczywiście spotkanie przeciwko Ruchowi Chorzów. Po długiej serii bez zwycięstwa, to dało nam oraz kibicom bardzo dużo radości. Był też mecz przeciwko Śląskowi Wrocław, wygrany 3:2. To było szalone spotkanie, niezapomniane. Wiecie, co było fajne podczas tamtego meczu? To, że przegrywaliśmy 0:2, a nadal wszyscy wierzyliśmy w zwycięstwo. Patrząc na to, jak piłkarze poruszali się po murawie wiedziałem, że musimy wygrać. Były kilka takich spotkań wtedy, w których przegrywaliśmy i kończyliśmy je zwycięstwami. To były mecze ze Śląskiem, Zawiszą, czy też Wisłą na wyjeździe, w którym szalony mecz rozegrał Adam Danch. Oby takich radosnych meczów było więcej.

Dziękujemy za rozmowę i życzymy wszystkiego najlepszego.

– Ja również dziękuję i pozdrawiam wszystkich kibiców Górnika Zabrze!

Pierwsza część wywiadu: klik

Jeśli podobał Wam się nasz obszerny wywiad, to piszcie, z kim mamy zrobić kolejny.

Źródło: Roosevelta81.pl
Fot.: Roosevelta81.pl

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments