Tylko jeden krok dzieli nas od marzeń. Przed nami rewanżowy mecz półfinału Pucharu Polski!

Kibic  -  18 kwietnia 2018 17:54
2124

Przed nami niezwykle emocjonujący mecz, spotkanie na które większość z nas czeka od dawna, wierząc że uda nam się rozstrzygnąć ten trudny pojedynek na naszą korzyść. Dawno nie byliśmy tak bliscy osiągnięcia upragnionego sukcesu, sięgnięcia po kolejne cenne trofeum. Nie często targają nami takie emocje, zważywszy z kim przyszło nam zmierzyć się w półfinale. Teraz tylko jeden krok dzieli nas od spełnienia marzeń.

Kto z nas nie pragnie udać się 2 maja do Warszawy, aby na Stadionie Narodowym licznie wspierać Górnika w finale Pucharu Polski? Marzą o tym z pewnością wszyscy kibice, którzy już czekają na moment w którym mogliby rezerwować bilety na to spotkanie. Wierzymy, że podobne priorytety mają również władze klubu oraz drużyna, która zaskoczy nas swoją dobrą postawą, determinacją, ambicją, wolą walki, młodzieńczością, charakterem, pomysłem i odwagą.

Chociaż to Legia Warszawa według powszechnej opinii jest faworytem tego spotkania, póki piłka w grze wszystko staje się możliwe. Piłka nożna to sport, który ciągle zaskakuje. Tutaj nigdy nie można być niczego pewnym, a faworyci często przegrywają z mniej uznanymi markami. Wielokrotnie mogliśmy zaobserwować, że w tej dyscyplinie najważniejsze wcale nie są nazwiska i pieniądze, lecz umiejętności, chęci, ciężka praca, pasja.

Punktualnie o godzinie 20:30 przy ul. Łazienkowskiej rozpocznie się mecz rewanżowy 1/2 finału Pucharu Polski pomiędzy Legią Warszawa i Górnikiem Zabrze. W pierwszym spotkaniu, które odbyło się 3 kwietnia na Arenie Zabrze, padł remis 1:1. Na listę strzelców wpisali się wówczas: Rafał Kurzawa (75’) oraz – Marko Vešović (61’). Będzie to już dwudziesty półfinał Pucharu Polski z udziałem Górnika.

Po doskonałej rundzie jesiennej, wiosna w naszym wykonaniu jest nieco gorsza, na domiar złego nasi podstawowi zawodnicy zmagają się z licznymi kontuzjami. Wierzymy jednak, że mimo osłabień, zarówno ranga meczu jak i ostatnie ligowe zwycięstwo z Jagiellonią Białystok i przełamanie się naszego najlepszego strzelca – Igora Angulo wpłynie pozytywnie oraz mobilizująco na nastroje i atmosferę w szatni naszego zespołu, prowadząc ją prosto do wyczekiwanego i w pełni zasłużonego finału.

Także i Legia nie zalicza tej wiosny do udanych, o czym świadczyć może fakt, iż po ostatniej porażce 0:1 z Zagłębiem Lubin, odniesionej na własnym stadionie, na kilka dni przed pucharowym meczem, zwolniony został szkoleniowiec wojskowych Romeo Jozak. Chorwata zastąpił jego dotychczasowy asystent Dean Klafuric.

Aby cieszyć się z awansu do finału musimy w Warszawie wygrać bądź zremisować, strzelając więcej niż jednego gola, o co nie powinniśmy się martwić, ponieważ skuteczność jest w tym sezonie naszą mocną stroną. Po 31 kolejce Ekstraklasy możemy pochwalić się największą liczbą zdobytych goli – ich ilość to dokładnie 58 bramek, nasz rywal odnotował zaledwie 43 celne trafienia.

Liczymy, że zawodnicy niesieni głośnym dopingiem przez liczną grupę trójkolorowych kibiców zasiadających przy ul. Łazienkowskiej, oraz setki tysięcy kibiców obserwujących mecz w telewizji, trzymających kciuki i wierzących w zwycięstwo czternastokrotnego Mistrza Polski, po raz kolejny zapiszą się na kartach wielkiej historii polskiej piłki nożnej.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl