Trener Górnika Zabrze zdradził, na którego rywala chciałby trafić w II rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. "Miałem już okazję mierzyć się z tym zespołem w przeszłości"

0
6036

Przed wieczorną Galą PKO BP Ekstraklasy oficjalny kanał Ekstraklasa TV zaprosił do rozmowy trenera wicemistrza Polski, Michala Gasparika. Słowacki szkoleniowiec Górnika Zabrze opowiedział m.in. o trudach zakończonego w sobotę sezonu, kluczowych momentach, a także zdradził, na którego z rywali chciałby trafić w pierwszym dwumeczu eliminacji Champions League.

Czy jest Pan zadowolony z tego, co Górnik Zabrze osiągnął w tym sezonie PKO BP Ekstraklasy?

- Tak jak mówiłem wcześniej - to był tak cudowny sezon, że aż trudno uwierzyć, by ktokolwiek o nim wcześniej marzył. W Pucharze Polski chcieliśmy zajść jak najdalej. Ostatecznie go zdobyliśmy, a potem walczyliśmy jeszcze o podium w lidze. Czułem, że zespół wciąż jest głodny sukcesu, że zawodnicy chcą to zrobić dla kibiców, którzy bardzo długo czekali na takie chwile i na to trofeum. To najpiękniejsze uczucie, móc zadedykować ten sukces właśnie im.

Co wydarzyło się z Górnikiem Zabrze przed meczem z Radomiakiem Radom? Zazwyczaj myśli się o Górniku jako o drużynie zdyscyplinowanej, stonowanej, konsekwentnie walczącej o zwycięstwo. Tymczasem zobaczyliśmy zespół, któremu jakby trochę puściły hamulce. Pokazaliście fantastyczną grę, na którą patrzyło się z ogromną przyjemnością.

- Wcześniej graliśmy przeciwko Zagłębiu Lubin pod dużą presją i na boisku potoczyło się to w niewłaściwą stronę. Dlatego przez cały tydzień poprzedzający mecz z Radomiakiem powtarzaliśmy chłopakom: uśmiechajcie się, wyjdźcie na luzie, cieszcie się grą. Mieliśmy komplet na trybunach, chcieliśmy zagrać dla kibiców i to się udało. Już w trzeciej minucie wiedziałem, że będzie dobrze. Chłopaki nie byli spięci, grali swoje.

Zapytam jeszcze o zakończenie kariery Lukasa Podolskiego, z czym bardzo mocno wiązał się ten ostatni mecz. Jakie emocje panu towarzyszyły i jak generalnie ocenia pan współpracę z Lukasem na przestrzeni lat - jako piłkarzem, działaczem, a teraz właścicielem?

- Bardzo podobała mi się cała ta impreza i sposób, w jaki wszystko zorganizowano. Potem mieliśmy jeszcze wewnętrzne, klubowe pożegnanie z "Poldim". Na pewno będzie nam go brakowało na boisku. Zawsze powtarzałem, że to reprezentant "starej szkoły" - potrafił krzyknąć i odpowiednio zmotywować. Młodzi zawodnicy często nie pamiętają już tego dawnego stylu trenowania. A poza boiskiem? Uważam, że Lukas od dłuższego czasu świetnie zarządza klubem i dzięki niemu Górnik będzie jeszcze mocniejszy.

Kto wejdzie w buty Lukasa Podolskiego i przejmie rolę lidera szatni? Będzie to Rafał Janicki, a może Erik Janża?

- Oni już pełnią tę rolę. Obowiązki liderów są naturalnie podzielone między starszych zawodników. Nawet nasz młody bramkarz, Mateusz Lubik, potrafi zabrać głos i być liderem. O tę kwestię jestem zupełnie spokojny.

Przejdźmy do pytań z czatu, ponieważ kibice aktywnie uczestniczą w naszej transmisji. Wiemy już, że Górnik Zabrze w eliminacjach do Ligi Mistrzów może trafić na Fenerbahce Stambuł bądź Sturm Graz. Czy ma pan jakieś preferencje? Z którym z tych zespołów wolałby pan zagrać?

- Chciałbym zagrać przeciwko Fenerbahce. Miałem już okazję mierzyć się z tym zespołem w przeszłości. To jasne, że nie były to dla nas łatwe mecze, ale dla nich również nie. W domowym spotkaniu długo utrzymywało się 0:0, ostatecznie rozstrzygnęli ten mecz na swoją korzyść na dziesięć minut przed końcem, wygrywając 2:1. Na wyjeździe też długo się broniliśmy, do przerwy był bezbramkowy remis. Ostatecznie niestety przegraliśmy 0:4, ale panowała tam niesamowita, najlepsza w moim życiu atmosfera. Fantastyczny stadion - to byłoby dla nas wspaniałe wyzwanie i świetny dwumecz.

Na Słowacji dorobił się pan przydomku "specjalisty od pucharów", trochę pan ich w swoim życiu zdobył. W Polsce podobnie - mecze pucharowe również kończyły się na plus i zwycięsko. Czy w europejskich pucharach możemy liczyć na to, że pańska ręka znowu sprawi, iż szala zwycięstwa w pojedynczych rywalizacjach przechyli się na korzyść Górnika?

- Kiedyś już to powiedziałem: żaden z nas nie jest Davidem Copperfieldem, nie potrafimy czarować. Zrobimy jednak wszystko, co w naszej mocy, a drużyna będzie przygotowana na sto procent. My, jako sztab szkoleniowy, jesteśmy po to, aby pomóc zawodnikom przed dwumeczem, ale ostatecznie to oni wychodzą na boisko. Tak jak w tym cudownym sezonie - to oni wszystko wywalczyli i to oni najbardziej zasługują na ten sukces. Wierzę, że będziemy w dobrej formie, że zawodnicy będą zdrowi, a my po prostu pójdziemy walczyć.

Mecze z Fenerbahce czy ze Sturmem to z pewnością ogromne wyzwania na etapie eliminacji. Wróćmy jeszcze na chwilę do przeszłości. Kolejne pytanie od widzów: co było największym i najtrudniejszym wyzwaniem w minionym sezonie?

- Mieliśmy po drodze kilka kluczowych momentów. Na początku sezonu po dwóch zwycięstwach zanotowaliśmy porażkę, ale potem potrafiliśmy wygrać 3:0 z Pogonią Szczecin. W kolejnej rundzie również mieliśmy słabszy start - w kilku pierwszych meczach zdobyliśmy zaledwie punkt. Przełamaniem było domowe zwycięstwo z Rakowem Częstochowa. To był moment, który bardzo nam pomógł. Od tamtej pory przez kilkanaście spotkań z rzędu, licząc również mecze pucharowe, nie schodziliśmy z boiska pokonani. Przegraliśmy dopiero w samej końcówce sezonu z Zagłębiem Lubin. Natomiast w Pucharze Polski najtrudniejszym momentem był na pewno mecz z Lechem Poznań, w którym Marcel Łubik obronił rzut karny na pięć minut przed końcem.

Na koniec ostatnie pytanie z czatu. Czy gdyby Ousmane Sou został w Górniku Zabrze, uważa pan, że byłoby wam łatwiej powalczyć o tytuł mistrza Polski do samego końca?

- Nie wiem, czy o sam tytuł, bo Lech Poznań na niego w pełni zasłużył i był po prostu najmocniejszy. Ale z pewnością jego obecność by pomogła. Było widać, że momentami brakuje nam zawodnika, który regularnie strzela bramki, co stwarzało problemy. Jednak zespół poradził sobie świetnie. Zajęliśmy drugie miejsce i musimy być z tego bardzo zadowoleni.

Jest jeszcze jeden komunikat z czatu. Kibice kazali przekazać trenerowi: "Jadymy durś!".

- Jadymy durś! 

Źródło: Ekstraklasa TV
Foto: Ekstraklasa TV

0 komentarzy
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze