Filar defensywy liczy na przełom w rewanżu. "W Zabrzu od 60 minuty zaryzykujemy"

1
1521

Jeden z bohaterów meczu na tureckiej ziemi - Rafał Janicki, który walnie przyczynił się do wyniku, który daje jeszcze nadzieję na szczęśliwe zakończenie po rewanżowym starciu eliminacji Ligi Mistrzów w Zabrzu, po meczu z Fenerbahce udzielił wywiadu m.in. Czwartej Trybunie Podcast.

Najwięcej pracy w meczu z Fenerbahçe miała defensywa i można było się tego spodziewać, ale patrząc na potencjał, na nazwiska - Ake, Greenwood, Asensio - to mogłoby być i 7:0 na papierze. Natomiast pokazaliście jako Górnik, że można znaleźć sposób na Fenerbahçe. Przegraliście 0:1 i to po rzucie wolnym. Jakie uczucia Wam towarzyszą?

Gdybym grał w Fenerbahçe, to bym powiedział, że posiadanie piłki duże, że dużo sytuacji, a stwarzanych sytuacji nie zamieniliśmy na bramki. Ale z drugiej strony, jako Górnik, możemy powiedzieć, że takich jakościowych, mega stuprocentowych sytuacji nie było. Okey, byli groźni, trafili w poprzeczkę, raz z rzutu rożnego nas zaskoczyli. Żałuję bardzo, że może nie wpadła ta bramka właśnie z takich sytuacji, gdzie powinni strzelić, a straciliśmy taką głupią bramkę z rzutu wolnego. Można było jej uniknąć po prostu.

Ale potwierdziły się pod słowa Michala Gašparíka z konferencji przedmeczowej, gdzie powiedział, że mają mocną ofensywę, kreowali sytuacje, ale mają problemy w defensywie. Jak Górnik nacisnął, a były takie fragmenty szczególnie w pierwszej połowie, no to też było niebezpiecznie pod ich bramką.

Ja myślę, że ktoś się zna trochę na piłce i ogląda piłkę, to... no wie, jak ten mecz miał wyglądać i tak wyglądał tak naprawdę. Więc myślę, że każdy się spodziewał, jak to spotkanie będzie wyglądało i my gdzieś tam, gdzieś chcieliśmy ukłuć, szukaliśmy tych szans po kontrze czy po rzucie rożnym, ale... było ciężko, nie da się ukryć, że nie było tego za dużo. Jedyny taki plus z tego wszystkiego, że dajemy sobie szansę powalczyć w Zabrzu i zobaczymy, co się tam wydarzy. Jak mecz będzie się tak układał, że ten wynik będzie gdzieś na styku czy remisowy, to może zaryzykujemy bardziej, jak będzie trzeba. Myślę, że to gdzieś tam było z tyłu głowy, nawet w końcówce zwracaliśmy na to uwagę, żeby po prostu nie stracić drugiej bramki na wyjeździe.

No właśnie, bo patrząc na reakcje po meczu zawodników Fenerbahçe, to widać było, że oni są niezadowoleni, że oni spodziewali się, że w tym pierwszym meczu można rozstrzygnąć sprawę. Nie udało im się to, no i teraz pytanie, jak ten rewanż może wyglądać. Oni już się tak pewnie może nie będą czuli, a Wy, tak jak Pan powiedział, daliście sobie szansę i to nie jest wynik, który sprawia, że wszystko jest załatwione.

Mecz będzie pewnie wyglądał podobnie, no. Przeciwnicy mają tyle jakości, że ciężko im będzie gdzieś tam odebrać piłkę. Ale tak jak mówię - może między 60. a 70. minutą będzie możliwość zaatakowania i zaryzykowania więcej. Może nam się to uda. W piłce różne rzeczy się zdarzają, a my dzisiaj pokazaliśmy, że przy odrobinie szczęścia można było się o coś więcej pokusić.

Schulze miał dwie bardzo dobre interwencje w drugiej połowie, ale Ty też pomogłeś nam mocno, blokadą tego strzału przy zero-zero...

We mnie bardziej strzelił, niż ja pomogłem. To są takie sytuacje, gdzie można było powiedzieć, że oni to rozegrali super i nie miałbym pretensji, jakby strzelili z tego bramkę, bo ciężko było ich zatrzymać. Fajnie z boku rozegrali, wycofana piłka... i tak naprawdę przypadek, że to we mnie piłka trafiła. Tego żałuję, że właśnie po tym rzucie wolnym straciliśmy bramkę, ale wszystko jest przed nami. Później w drugiej połowie Philipp parę razy nas uratował, więc... czas pokaże za tydzień, co będzie.

A komunikacyjnie jak... się z nim rozumiecie? Po angielsku?

Dzisiaj to średnio było, bo nawet gwizdka nie było słychać, więc tak naprawdę ciężko było nawet rozmawiać. Bardziej gestykulować, pokazywać rękami, bo było ciężko cokolwiek usłyszeć. Na dodatek te gwizdki... Ta komunikacja była bardzo utrudniona, ale chyba w miarę, w miarę to gdzieś tam wyglądało.

W czwartek Superpuchar, we wtorek eliminacje Ligi Mistrzów, w sobotę inauguracja Ekstraklasy. Myślicie w ogóle o tym, czy czy nie ma czasu, jak ligę zacząć?

Każdy z nas na to czeka, a gramy u siebie ze Śląskiem, więc jesteśmy zwarci, gotowi. Gramy u siebie i chcemy wygrać to spotkanie i dobrze zacząć sezon.

A jak sądzisz, ten mecz ze Śląskiem, jak może wyglądać mecz z beniaminkiem?

Nie będzie to łatwe, jak każdy mecz w tej naszej lidze tak naprawdę i pewnie znowu ta liga będzie wyrównana. Awansowały takie zespoły, że ta liga może być jeszcze bardziej skomplikowana niż w ubiegłym roku. Śląsk gra trójką, więc na pewno coś trener przygotuje na to i nie wyobrażam sobie, że nie wygramy u siebie.

Było coś, co Cię zaskoczyło w postawie Fenerbahçe? Bo wiadomo, ogląda się analizy na wideo - to jedno, ale chociażby ta szybkość podejmowania decyzji... Czy, jak zobaczyłeś kilka zagrań, to pomyślałeś sobie "wow", czy pomyślałeś sobie "nie taki wilk straszny"?

Nie no, robi to wrażenie, bo oni nie potrzebują przyjąć piłki tak jak u nas w zespole, że trzeba przyjąć, poprawić i dopiero zagrać. Dużo zagrań z pierwszej piłki, dużo zagrań na pamięć. Ich liga rusza chyba dużo później, za trzy czy cztery tygodnie, więc są jeszcze pewnie nie w pełni formy i to zgranie będzie lepsze. Ale robi to wrażenie i widać, że są zawodnikami parę poziomów wyżej niż niż my.

A z chłodną głową - widziałem, że było kilka takich nerwowych sytuacji gdzieś między naszymi zawodnikami. Ty starałeś się chyba tonować i uspokajać. Czy to jest tak, że ta pasja, ta chęć dobrego wyniku czasem gdzieś brała górę nad takim chłodem. Nawet chyba właśnie ten chłód i spokój, to było coś, co pozwoliło dzisiaj ten dobry wynik uzyskać?

No na pewno, ale z drugiej strony ciężko mieć w takim meczu chłodną głowę i nie grać trochę emocjami tak naprawdę. Może Poldi mógłby sobie na to to pozwolić, bo trochę zagrał w tym świecie i widział coś więcej niż my. A u nas jest mało takich zawodników i myślę, że ten początek meczu, ten szum, gdzie naprawdę aż się złapałem za uszy, bo bo było ciężko i trzeba było się nastawić, przestawić i grać trochę tymi emocjami. To na pewno nie jest łatwe i myślę, że z każdym takim meczem no człowiek po prostu nabiera doświadczenia.

Materiał video poniżej:

Źródło: Roosevelta81.pl/Czwarta Trybuna Podcast
Foto: Roosevelta81.pl

1 Komentarz

Tutaj chyba innej metody nie ma. Trzymac 0:0 i pod koniec zaryzykowac. Jak sie uda to nie beda mieli za duzo czasu na odpowiedź. W ewentualnej dogrywce może się zdarzyć wszystko, tym bardziej w karnych