Rafał Kędzior: Piłkarze Górnika Zabrze są jak Coca-Cola

Torcidos  -  19 lutego 2016 15:15
0
988

Prezentacja z BartkiemRafał Kędzior, rzecznik prasowy Górnika, mówi w wywiadzie dla Roosevelta81.pl m.in. o tym, że Wielkie Derby Śląska nie są traktowane jako mecz otwarcia, zdradza nazwiska osobistości, które pojawią się w niedzielę na meczu w loży VIP, czy też podkreśla, że piłkarze naszego klubu są jak Coca-Cola.

Roosevelta81.pl: Spodziewał się Pan, że bilety na Wielkie Derby Śląska tak szybko się rozejdą?

Rafał Kędzior (rzecznik prasowy Górnika): – Kibice Górnika pokazali w sezonach, gdy nie było jeszcze nowych trybun, że zainteresowanie jest naprawdę ogromne. Nawet, gdy nasz klub spadał z Ekstraklasy, to wsparcie było bardzo duże i dlatego  wiedziałem, że na meczu z Ruchem uda nam się zapełnić stadion. Nie spodziewałem się jednak, że tak szybko i szczerze powiedziawszy strzałem w „10” okazała się sprzedaż internetowa biletów. Jasne, że są osoby, które nie czują się tak pewnie w sieci, natomiast okazało się, że internetowa pula biletów rozeszła się w zaledwie sześć dni. I gdyby wszystkie bilety można było kupić w internecie, to prawdopodobnie też by się sprzedały. Nie chcieliśmy jednak tego robić, bo tak jak mówiłem, są osoby, które gorzej się czują w internecie i wolą zakupić wejściówkę stacjonarnie. Mogliśmy, tak jak PZPN, zrobić sprzedaż tylko internetową, ale chcieliśmy uszanować kibiców, którzy cenią tradycyjne metody.

Czekają kibiców jakieś atrakcje na niedzielnym spotkaniu?

Największą atrakcją ma być to, co wydarzy się na boisku, czyli pewne zwycięstwo Górnika! Chcę też jedną rzecz uściślić – tego meczu nie traktujemy, jako meczu otwarcia. Staramy się uciekać od tej nazwy otwarcie. Taki termin ja rozumiem jako otwarcie stadionu ze wszystkimi jego funkcjami i udogodnieniami. Wtedy będzie to wyjątkowy mecz, który możemy nazwać meczem otwarcia.

Póki co to 3/4 Arena Zabrze.

Wiadomo, że takie chwytliwe hasła w internecie funkcjonują i absolutnie nie mam zamiaru z tym walczyć, bo nie ma co ukrywać faktów. Natomiast 105. Wielkie Derby Śląska to już jest wyjątkowe wydarzenie. A dodatkowe atrakcje? Jest przygotowana ciekawa niespodzianka w przypadku zwycięstwa Górnika, ale nie mogę teraz zdradzić szczegółów. Oprawa będzie wyjątkowa pod takim względem, że zobaczymy siedem orkiestr dętych, zostanie też odśpiewana nowa pieśń Górnika Zabrze tuż przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Ponadto będą przygotowane specjalne szaliki oraz każdy kibic otrzyma program meczowy, w którym będą m.in wypowiedzi i skład obu zespołów. Tak jak mówiłem, nie traktujemy tego jako meczu otwarcia, a wielka pompa jest przeznaczona na przyszłość, jeszcze nie w stu procentach określoną. Nie będzie związku z tym żadnych oficjalnych przemówień, co myślę, że też jest ważne. Będzie za to sporo zaproszonych gości. Chcemy jednak, by to wszystko nie przysłoniło tego, co w naszej obecnej sytuacji najważniejsze, czyli wynik sportowy.

Jakie znane osoby pojawią się na Wielkich Derbach Śląska?

– Wciąż trafiają do naszego klubu potwierdzenia ludzi, których nazwiska, nie tylko kibicom, mówią bardzo wiele. Na pewno będzie prezes Zbigniew Boniek, byli piłkarze naszego klubu, jak Włodzimierz Lubański, będą również inne gwiazdy, m.in Eryk Lubos, aktor, który jest naszym akcjonariuszem, miał pojawić się Stachursky, ale niestety ma w tym czasie koncert w Anglii. Będzie wiele znanych nazwisk, których nie mam teraz w głowie, ale mogę powiedzieć, że loża VIP będzie godnie wypełniona.

Życie na derbach się jednak nie kończy. Myślicie już o kolejnych spotkaniach?

Absolutnie tak. Mamy świadomość, że ten mecz z Ruchem kończy, a zarazem zaczyna pewną erę. Tak naprawdę promocja, którą zaplanowaliśmy na WDŚ w pewnym momencie nie była już potrzebna, bo wszystkie bilety zostały wyprzedane. Z ostatnim sprzedanym biletem już rozpoczęliśmy prace nad kolejnym meczem z Lechem. Mam już zapewnienie, że wkrótce będą dostępne bilety na to spotkanie, bo, choć derby są najważniejsze, to trzeba patrzeć do przodu. I mam nadzieję, że Lech i Lechia to rywale, które przyciągną tak samo wielką rzeszę kibiców na nasz stadion.

Jednak to, czy kibice przyjdą na stadion, może zależeć przede wszystkim od postawy piłkarzy.

Każdy, kto miał kiedyś do czynienia z marketingiem sportowym mówi, że nawet najlepsza akcja marketingowa niewiele da, jeśli nie pójdzie za tym wynik sportowy. Trudno się temu dziwić, bo jeżeli ktoś lubi Coca-Colę, to nie ze względu na to, że ma ładne opakowanie, tylko dlatego, że dobrze smakuje. Tutaj  Coca-Colą są piłkarze. Nawet jeśli w Krakowie nie wyglądało to najlepiej, to jestem przekonany, że ta drużyna ma większy potencjał niż jesienią i pokaże to w najbliższym meczu.

W Hiszpanii oglądał Pan piłkarzy Górnika na co dzień. Rozczarowaniem zatem musiały być okoliczności, w jakich zabrzanie przegrali w Krakowie.

Nie zamierzam nikogo usprawiedliwiać, ale trzeba sobie powiedzieć jasno, że Cracovia to bardzo dobra drużyna. I gdybym nie był kibicem żadnego zespołu, to chcąc zobaczyć fajne widowisko, poszedłbym na mecz Cracovii, bo grają naprawdę ładnie w piłkę. Inna sprawa, że my im troszkę na to pozwoliliśmy. Nie chcę nikogo tłumaczyć, ale jednak pechowa pierwsza akcja, chwila nieuwagi i przegrywaliśmy 0:1, a potem gra się niestety „posypała”. To nie jest też tak, że odbieram ten mecz tylko negatywnie, bo były też dobre momenty w naszej grze. Staram się zawsze patrzeć na życie, że szklanka jest do połowy pełna. Dlatego mam nadzieję, że trenerzy wraz z piłkarzami wyciągną wnioski i efekty tego zobaczymy w meczu z Ruchem. 

Jeśli chodzi o Hiszpanie, to mam wrażenie, że tam narodził się zespół. Powstał kolektyw, bo nawet nowi obcokrajowcy dobrze się rozumieją z pozostałymi. Wszyscy sobie zdają sprawę, że mają jeden wspólny cel i w Hiszpanii naprawdę pracowali bardzo ciężko. Nie jestem specjalistą od spraw fizycznych, ale być może nie był to jeszcze ten punkt kulminacyjny. Jestem jednak przekonany, że w perspektywie całej rundy będzie wyglądało to lepiej.

Jako dziennikarz widział Pan, czego brakuje w marketingu Górnika. To pomogło po przyjściu do Zabrza? Pana materiały z Hiszpanii bardzo spodobały się kibicom.

– Trochę tak. Jedną z rzeczy priorytetowych, jakie mówiłem po przyjściu do klubu, było stworzenie telewizji klubowej z prawdziwego zdarzenia. Te osoby, które do tej pory nad tym pracowały, miały też wiele innych obowiązków. Oczywiście nie chcę powiedzieć, że komuś się nie chciało, tylko liczba pracowników w Górniku jest niewielka, nawet w porównaniu z klubami I-ligowymi, miejmy tego świadomość. Chodzi tu o marketing, jak i również o inne działy. Ja w Hiszpanii również miałem utrudnione zadanie, bo byłem tam sam, i sam nagrywałem, sam montowałem. Miałem przecież jeszcze inne obowiązki wynikające z bycia rzecznikiem prasowym. Oczywiście, nie chcę się absolutnie tłumaczyć, bo jakby sam sobie narzuciłem taki sposób pracy. Jestem zadowolony, że kibicom się podobało, ale mam świadomość, że GórnikTV może być jeszcze lepsza. Wiem, że ludzie oczekują transmisji, czy to ze sparingów, czy z konferencji prasowych i do tego również dojdziemy. 

Cała akcja logistyczna  związana z Wielkimi Derbami Śląska, dla ograniczonej ilości pracowników, to naprawdę duże przedsięwzięcie i my w klubie pracujemy od rana do wieczora. Wiem, że nie wszystko wygląda tak, jak chcieliby kibice. Ja też jako dziennikarz miałem pewne uwagi, przechodząc jednak na drugą stronę zobaczyłem, że pewne rzeczy muszą w określony sposób wyglądać i to też było pewnego rodzaju zderzenie się z rzeczywistością. Aczkolwiek nie narzekam, sam przekonałem się do tego projektu, wiem, że tworzymy coś wielkiego. To, jak sprzedały się bilety na derby, tylko mnie utwierdziło w przekonaniu, że warto pracować, warto zarywać czas, nawet kosztem życia prywatnego, żeby takie wielkie imprezy i wydarzenia organizować.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments