Przyszedł do Zabrza jako "amulet", by zdobyć kolejne trofea. Nie zamierza się zatrzymywać. "Zawsze walczę o całą pulę"

1
4038

Jarosław Kubicki zajął 3. miejsce w plebiscycie na "Koguta Sezonu" czytelników serwisu Roosevelta81.pl. Doświadczony pomocnik Górnika Zabrze przychodził na Śląsk jako "amulet", który potrafi i lubi kolekcjonować trofea. Już w premierowym sezonie do swojej bogatej gabloty dołożył STS Puchar Polski i wicemistrzostwo kraju. W rozmowie z naszym serwisem "Jaro" opowiada m.in. o zakończonym okresie przygotowawczym i wyzwaniach czekających Trójkolorowych. 

Trzecie miejsce w plebiscycie na "Koguta Sezonu", to miły akcent, ale chyba nie o same laury w tym plebiscycie chodzi. Najważniejsze, że kibice docenili Twój debiutancki sezon w Zabrzu, który - czego by nie mówić - był topowy.

- Cieszę się z tego docenienia ze strony kibiców, ale w sumie to po prostu moja robota. Zawsze patrzę na to z tej strony, żeby dawać z siebie sto procent - czy to na każdym treningu, czy w meczu. Miło, że ktoś to zauważył, oceniając moją postawę na boisku. Miejmy nadzieję, że w tym sezonie tych rozegranych spotkań będzie dużo więcej, wszyscy chłopacy dostaną szansę, by się pokazać, a my damy kibicom kolejne powody do radości.

Ktoś powiedział, że jesteś amuletem Górnika. Kto wie, czy gdyby nie zabrakło Cię w kilku meczach ubiegłego sezonu, to dzisiaj może cieszylibyśmy się z piętnastej gwiazdki, bo punktów do Lecha Poznań nie straciliście zbyt wiele...

- Rzeczywiście, ta strata nie była duża, ale nie ma co na to w ten sposób patrzeć. Przez cały sezon wspólnie ciężko zapracowaliśmy na to świetne - z perspektywy całych rozgrywek - drugie miejsce i STS Puchar Polski. Super było być w zespole Górnika w minionym sezonie. Cieszę się, że nadal tu jestem, bo na kolejne rozgrywki znów tworzy się naprawdę fajna ekipa.

Twoim okiem - zawodnika, który lubi zdobywać tytuły - widzisz przy Roosevelta materiał na kolejne sukcesy?

- Na pewno zespół jest nieco inny. Większość zawodników wprawdzie została, ale i tak doszło do sporych przetasowań. Niektórzy odeszli, inni dołączyli, mamy też nowych chłopaków, którzy dopiero wchodzą do drużyny. Trzeba to zgranie jeszcze wypracować. Na obozie było już widać, że fajnie się docieramy. Nawet w tym ostatnim sparingu - tuż przed meczami o stawkę - wyglądało to nieźle, choć mamy jeszcze rzeczy do poprawy. Przez cały sezon będziemy starali się szlifować różne warianty, zarówno w defensywie, ofensywie, jak i w kwestiach taktycznych. Chodzi o to, żeby każdy nowy zawodnik, a także ci, którzy już tu są, doskonale wiedział, co ma robić na boisku. To będzie kluczowe, żeby dobrze przygotować się pod każdego przeciwnika i w każdym meczu walczyć o całą pulę.

Niewykluczone, że przynajmniej na początku sezonu będziesz grał na "szóstce". Jak się czujesz na tej pozycji? Lukę po Patriku trzeba będzie załatać, dopóki nie ma dla niego nominalnego zmiennika.

- Zobaczymy, co wymyśli trener i co przygotuje na najbliższe spotkania. Sam jestem ciekaw, bo wszyscy zawodnicy bardzo dobrze pracują i każdy zasługuje na to, żeby grać. Czekam z niecierpliwością na decyzje sztabu przed nadchodzącymi meczami.

Mecz z Lechem o Superpuchar to dla was główny sparing przed ligą czy pełnoprawny mecz o trofeum? Jak na to patrzycie, bo drużyny różnie do tego podchodzą?

- Dla mnie to zdecydowanie mecz o trofeum. W całej Polsce są tylko dwa zespoły, które mogą zagrać w takim spotkaniu, więc to duże wyróżnienie i nagroda dla nas za zdobycie Pucharu Polski w zeszłym sezonie. Prawo gry mają wyłącznie zdobywca pucharu i mistrz kraju. Cieszę się, że będziemy mogli wziąć udział w tym meczu i stanąć przed szansą wygrania czegoś w zaledwie jednym spotkaniu.

Miałeś już okazję kilkukrotnie o Superpuchar rywalizować.

- Tak, zgadza się. Kiedy grałem w Lechii, mierzyliśmy się z Piastem Gliwice i wygraliśmy 3:1. Co ciekawe, zdobyłem w tamtym meczu bramkę. Z kolei za czasów gry w Jagiellonii graliśmy o Superpuchar z Wisłą Kraków i to starcie również zwyciężyliśmy. Mam więc bilans dwa na dwa - dwa mecze i dwa zwycięstwa.

Czyli w Poznaniu zagrasz o superpucharowego hat-tricka.

- Tak jest, zawsze walczę o całą pulę.

Zmierzając powoli do końca - nagroda "Koguta Sezonu" to nawiązanie do postaci Stasia "Leona" Sętkowskiego. Kojarzysz tego charakterystycznego Pana z sumistym wąsem z czasów, gdy przyjeżdżałeś do Zabrza z innymi drużynami?

- Tak, to bardzo rozpoznawalna postać. Myślę, że był to pierwszy człowiek, który od razu kojarzył się z Górnikiem, kiedy przyjeżdżało się na mecze do Zabrza. Zawsze było go widać i słychać ten jego słynny dzwonek, który zresztą do dziś tu wisi i towarzyszy naszemu wyjściu na boisko. To wspaniała pamiątka i fajna część historii klubu, stworzona właśnie przez kibica. My na przykład bardzo lubimy ten moment, kiedy wychodzimy na boisko i słyszymy dźwięk tego dzwonka. Osobiście bardzo mi się podoba, gdy Erik czy inny z kapitanów w niego uderza. To świetna tradycja. Zawodnicy drużyn przyjezdnych doskonale wiedzą, że gdy usłyszą ten dźwięk, zaraz zacznie się dla nich bardzo trudne spotkanie.

"Leon" przekonywał, że jest to dzwonek prosto z Jasnej Góry.

- Oby dalej przynosił nam szczęście w każdym domowym spotkaniu.

Wracając jeszcze do wręczania żywego koguta - jak to było odbierane przez twoich kolegów z szatni, kiedy grałeś przeciwko Górnikowi z Zagłębiem Lubin, Lechią czy Jagiellonią? Spotkałeś się gdzieś z równie osobliwą nagrodą?

- Z czymś podobnym chyba się nie spotkałem. Na początku, gdy oglądałem mecze w telewizji, zastanawiałem się, o co w ogóle chodzi z tą klatką z kogutem. Potem doszły do tego słynne słowa Prejuce'a Nakouly: "Będę go zjadł:, które chyba wszyscy w Polsce doskonale znają i pamiętają. Na pewno mocno to poruszyło piłkarskie środowisko i było dość zabawne, właśnie przez te słowa. Z czasem jednak każdy przyjeżdżający do Zabrza wiedział, że po prostu taka jest tutaj tradycja. I to jest w tym wszystkim bardzo ciekawe.

Igor Angulo wspominał, że kiedy dostał pierwszego koguta, nie wiedział, co z nim zrobić. Trzymał go w domu, ale gdy obudził go pianiem o piątej rano, ostatecznie trzeba było go zjeść.

- Pewnie tak się to skończyło. Ja raczej nie pozwoliłbym sobie na to, żeby kogut budził mnie o świcie (śmiech).

Rozmawiał: eMZet

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

 

1 Komentarz

Jaro jesteś prawdziwym walczakiem kibice Górnik to doceniają Jadymy Durś