Po Szychcie#5 – Bartosz Nowak

Kris  -  15 października 2020 20:35
1185

Cześć,
z tej strony Kris. Po wyśmienitym początku sezonu Górnika, zabrzanie zostali trochę przyhamowani. Najpierw przez Wisłę (remis 0:0), następnie Zagłębie Lubin (porażka 2:0). Teraz mamy przerwę reprezentacyjną. Mamy nadzieję, że pozwoli to zaczerpnąć trochę tchu, dopracować wszystko, co nie wychodziło i powrócić z zdwojoną mocą.

W oczekiwaniu na powrót do ligowych zmagań, zapraszam do przeczytania wywiadu Po Szychcie. Tym razem moim rozmówcą był Bartosz Nowak. Zabrzański pomocnik trafił do Górnika w tym okienku transferowym. Pierwsze spotkania w jego wykonaniu to wejście smoka. Szybko zameldował się w drużynie, a na swoim koncie ma już dwie bramki i dwie asysty. 27-letni zawodnik został również wybrany Piłkarzem Miesiąca (września) PKO Ekstraklasy.

Szybka piątka:

  1. Ulubiona drużyna piłkarska?
    – Real Madryt.
  2. Piłkarz – autorytet?
    – Raul Gonzalez.
  3. W jakiej wymarzonej drużynie chciałbyś zagrać?
    – Również Real Madryt.
  4. Zainteresowania poza piłką nożną?
    – Lubię podróżować. Ponadto, oglądać filmy i chodzić do kina, ale w dzisiejszych czasach niestety trochę rzadziej.
  5. Ulubiona potrawa?
    – Bardzo lubię meksykańskie dania: burrito czy quesadilla.

R: Transfer do Górnika, to raczej powrót do Zabrza. Jedną z drużyn, w których nabierałeś piłkarskich szlifów był Gwarek Zabrze. Jak wspominasz ten czas?

– Bardzo dobrze wspominam ten czas. Poznałem wielu wspaniałych ludzi, z którymi mam kontakt aż do dzisiaj. Sądzę, że te trzy lata sporo dały mi także piłkarsko, bo w Gwarku nauczyłem się najwięcej, jeśli chodzi o taktykę i aspekty poruszania się po boisku.

R: Wyjazd do Gwarka wiązał się z internatem i usamodzielnieniem. Nie było to z pewnością łatwe dla młodego chłopaka w zupełnie nowym otoczeniu, mieście, całkiem sporo od tego, co dotychczas znałeś.

– Od początku, gdy wymyśliłem sobie, że chcę iść do szkoły sportowej z internatem, to byłem pewny swojej decyzji. Ani chwili się nie zastanawiałem, wahałem czy bałem. Wiedziałem, że to chcę zrobić. Trafiłem na naprawdę fajny rocznik, świetnych chłopaków. Gwarek kładzie nacisk na rozwój młodego piłkarza i dzięki temu sporo zyskałem. Nie mam żadnych zastrzeżeń.

R: Po Gwarku nadszedł czas na Polonię Bytom, grałeś tam niecały rok.

– Zawsze jest ten pierwszy krok po szkole. Gwarek nie ma drużyny seniorskiej, więc było jasne, że musimy sobie szukać klubu w wyższej lidze, aby spróbować pokazać swoje umiejętności na seniorskim poziomie. Cieszę się, że udało mi się trafić do Polonii Bytom, bo wtedy trener Jacek Trzeciak zbierał ambitnych chłopaków, którzy chcieli grać w piłkę i się rozwijać. Grając z Polonią pół roku w pierwszej, a potem pół roku w drugiej lidze, swoją postawą pokazałem, że zasłużyłem na transfer.

R: Kolejnym poważniejszym wyzwaniem w twojej karierze był Ruch Chorzów. Miałeś okazję doświadczyć tam Ekstraklasy, lecz wtedy nie było happy endu, a raczej gorycz porażki i spadek.

– To było pierwsze podejście do Ekstraklasy. Z pewnością dało mi to sporo doświadczenia, ponieważ w szatni miałem do czynienia z wieloma piłkarskimi charakterami, mocnymi postaciami, jak Łukasz Surma, Rafał Grodzicki, Marcin Kowalczyk, którzy dużo widzieli w piłce. Dużo wyniosłem z samych treningów i grania. Koniec sezonu nie był z happy endem i wszystkich nas to bolało, ponieważ nikt nie wyobrażał sobie, że spadniemy. Taki jest życie, trzeba się szybko otrząsnąć i wyciągać wnioski z swoich porażek, bo każdy sportowiec ponosi ich bardzo dużo. Musimy się rozwijać i iść do przodu.

R: Nareszcie nadszedł czas na Stal Mielec i z perspektywy czasu był to chyba jeden z najbardziej udanych ruchów. Jak wspominasz tę kilkuletnią przygodę?

– W Stali łącznie spędziłem chyba cztery lub pięć lat. Bardzo dobrze wspominam tę drużynę. Nie mówię tu już tylko o zawodnikach, bo sporo się ich przewinęło. Z większością czy nawet wszystkimi utrzymuję kontakt do dziś. Była to fajna przygoda zwieńczona dwoma awansami, na które i klub i miasto bardzo czekały. Same super chwile i mógłbym mówić o klubie i zawodnikach w samych superlatywach.

R: Ostatni sezon zakończyłeś w rewelacyjny sposób: awans z Stalą do Ekstraklasy, najlepszy pierwszoligowiec z 13 asystami i taką samą ilością bramek.

– Cel Stali przed sezonem był jasny i cieszę się, że udało mi się dołożyć do tego dużą cegiełkę. Zrealizowaliśmy nasze marzenia i nadszedł moment, aby zrobić krok do przodu.

R: Opuszczasz Mielec i przyjeżdżasz na Śląsk, na którym chyba czujesz się już, jak u siebie i znasz doskonale całą okolicę.

– Beniaminkowie w Ekstraklasie muszą patrzeć realnie: najpierw utrzymanie, a ja długo się przebijałem i walczyłem o tę najwyższą ligę, więc chciałem iść jeszcze dalej. Przedstawiono mi fajny projekt, dlatego zdecydowałem się na Zabrze. Na pewno wpływ miało też to, że grałem już trochę w Gwarku, Bytomiu, znam te okolice Śląska i zawsze mi się tutaj podobało. Chociaż mój sam wjazd na Śląsk przez Bytom i widok rozkopanych kamienic, rynku może nie należy do najpiękniejszych, ma jednak urok i to podoba mi się w tym miejscu.

R: Górnik to sposób na rozwój, co sam podkreślałeś w wielu wywiadach. W jakich aspektach przede wszystkim chciałbyś poprawić swoje umiejętności?

– Każdym. Jestem typem zawodnika, który lubi się rozwijać i iść do przodu. Nie lubię stać w miejscu. Jak w zeszłym sezonie miałem bardzo udany sezon zarówno drużynowo, jak i indywidualnie, tak i w tym chciałbym poprawiać swoje statystyki i wygrywać w każdym spotkaniu. Nie lubię przegrywać! Myślę, że mamy takie umiejętności, że jesteśmy w stanie w każdym meczu walczyć o zwycięstwo.

R: Zaznałeś spadku i awansu do Ekstraklasy, to teraz czas na nowe doświadczenia. Górnik otwiera przed tobą możliwość walki o inne cele?

– Na dzień dzisiejszy liczy się tylko najbliższy mecz. Nie ma, co patrzeć daleko do przodu, bo w piłce, to nic nie daje. Na przestrzeni sezonu wiele rzeczy się zmienia i liczy się ten, który jest najregularniejszy. Z tego powodu walczymy, aby być taką regularną drużyną, grać ofensywnie, przyciągać kibiców na trybuny oraz walczyć o zwycięstwo.

R: Na Śląsku grałeś w Gwarku, Polonii, Ruchu, a teraz w Górniku. Miałeś jakieś obawy przed transferami między klubami leżącymi praktycznie obok siebie?

– Nie. Podchodzę do tego tak, że to jest nasza praca. Podpisując kontrakt z Górnikiem reprezentuję jego barwy i daję to, co w sobie mam najlepsze, więc myślę teraz tylko o Górniku. Mam nadzieję, że jeśli będę dobrze grał na boisku, to nikt nie będzie tego pamiętał czy wypominał.

R: Trójkolorowi razem z tobą rozpoczęli sezon wyśmienicie. Wszyscy wiedzieli, że to początek i jeszcze wiele spotkań przed wami, ale marzenia w sercach wielu kibiców zapłonęły. Była też w tym twoja zasługa.

– Fajnie weszliśmy w ten sezon. Wiemy, co chcemy grać, jaki mamy plan na każde spotkanie i myślę, że mimo tych dwóch nie tyle słabszych meczów, co wyników, to wiemy na jakiej drodze jesteśmy. Zdajemy sobie sprawę ile jeszcze meczów przed nami i na pewno chcemy znowu wrócić na ścieżkę zwycięstw. Chciałbym, aby zarówno kibice, jak i my w szatni mogliśmy się cieszyć po każdym meczu.

R: Najbliższy rywal to Raków Częstochowa. Nie będzie to łatwa przeprawa.

– Obserwując polskie rozgrywki wiemy, że drużyny są tak wyrównane, że tutaj nie ma łatwych spotkań. Może to brzmi banalnie, ale do każdego przeciwnika trzeba podejść z respektem. Raków też bardzo dobrze wygląda, dobrze wszedł w sezon, więc będzie to z pewnością ciekawe spotkanie pod wieloma względami. Mogę tylko zaprosić, aby tyle kibiców ile będzie mogło wejść, to aby przyszło, bo będzie to dobre widowisko i mam nadzieję, że wygramy. (niestety wiemy już, że mecz odbędzie się bez udziału publiczności, rozmowę przeprowadziliśmy wcześniej)

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl