Na kibicowskim szlaku. W mieście Świętej Wieży

Kibic  -  12 grudnia 2019 17:41
3023
Foto: fb/Górnik Zabrze old school

W najbliższą sobotę czeka nas wyjazdowe spotkanie z Rakowem Częstochowa. Mecz oczywiście odbędzie się w Bełchatowie i nie będzie na nim fanów spod znaku Torcidy, ale to chyba dobra okazja, by przypomnieć nieco poprzednie wizyty kibiców Górnika w mieście Świętej Wieży.

Zabrzanie dotychczas czterokrotnie gościli pod Jasną Górą, wszystkie pojedynki z Rakowem odbywały się oczywiście w latach dziewięćdziesiątych. Przenieśmy się zatem, subiektywnym okiem autora, dwadzieścia kilka lat wstecz. Pierwsze spotkanie na kameralnym obiekcie ówczesnego beniaminka, odbyło się w Wielką Sobotę, dokładnie 15 kwietnia 1995 roku. Do Częstochowy wybrało się około trzystu fanów Górnika, by mocno wspierać swój zespół. Autor tekstu, wraz z grupą kilku ziomków, dotarł na stadion na własną rękę z dość prostej przyczyny. Podróżowaliśmy pociągiem z kierunku lublinieckiego. Nasza ekipka licząca pięć osób, przedostała się pod bramy obiektu wmieszana w spory tłum miejscowych, zmierzających na mecz. Po zakupie biletów udaliśmy się na sektor wypełniony “Trójkolorowymi” barwami, my oczywiście też mogliśmy wyciągnąć z ukrycia nasze szale i rozpocząć doping.

Na początek przypomnieliśmy gospodarzom ile mamy tytułów mistrzowskich, aby wiedzieli, że mają zaszczyt mierzyć się z legendarnym klubem. Doping był jak zawsze naprzemienny, raz wspieraliśmy piłkarzy Górnika, raz kierowaliśmy słowa naszych pieśni przeciwko “medalikom”. Ci nie pozostawali dłużni i tak atmosfera szybko gęstniała na wypełnionych po brzegi (ok. 12 000 widzów) trybunach. Pachniało konfrontacją z obu stron, trudno jednak było sforsować ogrodzenie szczelnie obstawione “wąsami”. Z sąsiadujących sektorów zaczęły lecieć w naszym kierunku kamienie i tego typu akcesoria. My nie bardzo mieliśmy czym odpowiedzieć, ponieważ nasza “klatka” było skrzętnie wysprzątana. Zaczęliśmy zatem puszczać w odpowiedzi pociski typu: jabłka, pomarańcze, mandarynki itp. itd. W końcu do akcji wkroczyli “smutni panowie”, którzy najpierw nas zagazowali, a potem wpadli do sektora ostro pałując na oślep kogo popadnie. W tym miejscu przytoczymy fragment relacji pomeczowej  katowickiego Sportu: “Wydawało się nawet że po przetrzymaniu 30 minutowego szturmu częstochowian zabrzanie opanowali sytuację i zemszczą się za „spałowanych” przez policję kibiców w sektorze wyznaczonym dla przyjezdnych“. Koniec cytatu.  Sytuacja nieco się uspokoiła. W przerwie jednak, miejscowe smyki podeszły z tyłu naszej “klatki” i ponownie – z bezpiecznej odległości – atakowali kamieniami. Do większej awantury nie doszło, choć atmosfera cały czas była napięta.

Sam mecz niestety zakończył się dwubramkową porażką zabrzan. To nie był już ten Górnik z wcześniejszego sezonu, kiedy do końca bił się o tytuł, przegrywając go ostatecznie po pamiętnym koncercie sędziego (?) Redzińskiego przy Łazienkowskiej. Po zakończeniu spotkania, grupa “Lubliniec” odłączyła się od głównej, ponownie wmieszała w tłum i bez przygód udała w swoim kierunku.

25 kwietnia 1995

Raków Częstochowa – Górnik Zabrze 2:0 (0:0)
Skład Górnika: Klytta – Tęsiorowski, Krzętowski (46′ Krzętowski), Zadylak, Hajto, Brzoza, Kocyba (68′ Jarosz), Agafon, Kubik, Nosal, Kampka
Trener: Edward Lorens
Widzów: 12000

Kolejne dwa spotkania w Częstochowie, w których miałem przyjemność uczestniczyć, miały podobną otoczkę, choć frekwencja na trybunach miała już tendencje spadkowe. Za to Górnik, podobnie jak wcześniej, mógł liczyć na wsparcie wypełnionego w “Trójkolorowe” barwy sektora gości.

28 października 1995

Raków Częstochowa – Górnik Zabrze 2:2 (1:1)
Gole dla GZ:
Kużba 26′, Gruszka 74′
Skład Górnika: Klytta – Hajto, Koseła, Kubik, Jegor, Brzoza, Agafon, Gruszka (88′ Orzeszek), Kraczkiewicz, Kuźba, Szemoński (46′ Kampka)
Trener: Adam Michalski
Widzów: 8000

15 marca 1996

Raków Częstochowa – Górnik Zabrze 0:0
Skład Górnika: Klytta- Gorszkow, Lekki, Piotrowicz, Dźwigała, Gruszka, Bonk, Kocyba (78′ Matejko), Agafon, Rocki (57′ Griszczenko), Szemoński (63′ Kampka)
Trener: Henryk Apostel
Widzów: 6000

Bilety z pierwszych dwóch spotkań Rakowa z Górnikiem (trzeci niestety zaginął)

Nieco inne okoliczności towarzyszyły ostatniemu pojedynkowi pomiędzy Rakowem a Górnikiem przy Limanowskiego (nie dane było mi uczestniczyć). Dokładnie trzy lata od pierwszej potyczki obu zespołów na stadionie Rakowa, Górnik z nawiązką zrewanżował się za tamtą porażkę. Gospodarze byli już pogodzeni z degradacją, kibicowski bum dawno w Częstochowie przeminął. Dość powiedzieć, że na tamtym spotkaniu pojawiło się więcej kibiców z Zabrza, aniżeli miejscowych. Pod Jasną Górę fani Górnika wybrali się ok. 800 osobową grupą! Oczywiście wszyscy nie mogli pomieścić się w “klatce”, tak więc zostali usadzeni w sektorach obok. Na boisku natomiast, dobrze spisujący się w sezonie 1997/98 zabrzański team, zdecydowanie rozbił miejscowych. Warto wspomnieć, że w ówczesnym Górniku grali m. in. Michał Probierz, Kamil Kosowski, Piotr Gierczak, czy Jan Urban. 

Po spotkaniu doszło do konfrontacji kibiców na murawie, o czym pisał Sport: “Niestety mecz w Częstochowie miał znowu chuligański finał, który zasługuje na odrębny komentarz. Sprowokowała go kilkudziesięcioosobowa grupa kibiców Górnika, która po końcowym gwizdku przedostała się na boisko, chcąc świętować sukces razem z piłkarzami. Wywołało to reakcje częstochowskich szalikowców, którzy również ruszyli przez płot na murawę, a garstka porządkowych nie mogła zapobiec starciu. Walczące strony rozdzieliła po kilkunastu sekundach policja, która była na stadionie i interweniowała zdecydowanie, lecz o moment za późno. Już po meczu ucierpiał też jeden z pracowników technicznych polskiego radia, który został trafiony w głowę deską wyrwaną ze stadionowej ławki”

25 kwietnia 1998

Raków Częstochowa – Górnik Zabrze 0:4 (0:2)
Gole dla GZ:
Probierz 13′, Kuźba 40′, 73′, Dźwigała 57′
Skład Górnika: Bledzewski – Gorszkow, Lekki, Wiśniewski, Wilk (78′ Kosowski), Orzeszek, Probierz, Dżwigała (78′ Bonk), Agafon, Urban (71′ Gierczak), Kużba
Trener: Jan Żurek
Widzów: 1500

Łatwo policzyć, że od ostatniej potyczki Rakowa (w roli gospodarza) z Górnikiem minęło ponad dwadzieścia lat. Jakże w innej rzeczywistości przyjdzie obu zespołom rywalizować w sobotnie popołudnie. Tylko na stadionie częstochowskiego klubu czas jakby się zatrzymał.

Poniżej zdjęcia sektora gości (dzięki uprzejmości fb/ Górnik Zabrze old school) szczelnie wypełnionego przez “Trójkolorowych” fanów.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: fb/ Górnik Zabrze old school/ Roosevelta81.pl