Górnik Zabrze po świetnym w swoim wykonaniu spotkaniu rozbił Cracovię 3:0, choć początek spotkania raczej zwiastował coś zupełnie innego. Zadowolenia z postawy swoich podopiecznych nie krył po końcowym gwizdku sędziego trener Trójkolorowych, Michal Gasparik.
- Osiągnęliśmy dobry wynik, performance tylko w tych pierwszych pięciu minutach byliśmy trochę dziwni, ale potem już czułem z tego zespołu taki team spirit, emocję, energię. Chcieliśmy wykorzystać, że ci kibice przychodzą, że było ich dzisiaj ponad 20 tysięcy. Chcieliśmy grać ofensywnie. Myślę, że pokazaliśmy ładną i ofensywną piłkę. Strzeliliśmy trzy bramki, jeszcze jakieś okazje tam były, ale musimy też zwrócić uwagę na to, że w defensywie pozwoliliśmy rywalowi więcej niż zwykle - ocenia trener Górnika.
Początek meczu nie był najlepszy w wykonaniu zabrzańskiej drużyny i to Cracovia była znacznie bliżej otwarcia wyniku. Goście tylko własnej nieskuteczności zawdzięczali, że po pierwszych dziesięciu minutach nie byli na prowadzeniu.
- Nie było takiego momentu, żebym bał się o wynik. Nigdy nie wiesz, czy strzelisz bramkę czy nie, ale mieliśmy przed meczem takie przeczucie, że jak strzelimy bramkę, to zrobi to Jarek Kubicki - kilka dni o tym rozmawialiśmy, że strzeli bramkę i on w tym meczu rzeczywiście strzelił. Mówiliśmy też o tym, co zrobił Michał Rakoczy, że często jest tak, że przeciwko swojemu byłemu zespołowi strzeli piłkarz bramkę i to nam się udało - dodaje opiekun drużyny z Roosevelta.
Górnik w kolejnym meczu z nie stracił bramki, samemu otwierając wynik spotkania. - W Polsce tak jest, że ten kto strzeli pierwszą bramkę, zawsze potem ma przewagę. Zgadzam się, że by to była decydująca ta sytuacja. Pierwsza bramka i potem zawsze się gra dużo, dużo łatwiej - puentuje szkoleniowiec 14-krotnych mistrzów Polski.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl






