Po czterech latach absolutnej dominacji w rozgrywkach Slovnaft Cup, latem 2025 roku drogi Michala Gasparika i Spartaka Trnawa się rozeszły. Słowacki szkoleniowiec postanowił poszukać nowych wyzwań i na początku czerwca ubiegłego roku objął stery w Górniku Zabrze. Jak pokazał trwający właśnie sezon 2025/2026, słowacki szkoleniowiec najwyraźniej zabrał całą swoją "pucharową magię" w podróż na Śląsk, pozostawiając w Trnawie trudną do wypełnienia pustkę.
Życie po Gaspariku - brutalny koniec dominacji Spartaka Trnawa w Pucharze Słowacji
Dla kibiców Białych Aniołów bieżąca edycja Slovnaft Cup okazała się bolesnym zderzeniem z rzeczywistością. Spartak, już z nowym trenerem Hiszpanem Antonio Munozem, zamierzał podtrzymać zwycięską passę i awansować do piątego finału pucharu kraju z rzędu, ale wcześniej sprawnie działająca maszyna ewidentnie straciła swój rytm. W drodze do ćwierćfinału Spartak niemiłosiernie męczył się m.in. z FC STK 1914 Samorin (odpowiednik polskiej I ligi, 1:1) czy w hitowym starciu 1/8 finału ze Slovanem Bratysława (1:1), w obu przypadkach ratując awans dopiero po seriach rzutów karnych.
Koniec marzeń o piątym z rzędu finale nastąpił brutalnie 3 marca 2026 roku. W meczu ćwierćfinałowym Spartak został wręcz rozbity na wyjeździe przez FK Zeleziarne Podbrezova, przegrywając z kretesem aż 1:4. Ta klęska definitywnie zamknęła niesamowity, złoty rozdział w historii klubu, udowadniając sceptykom, jak gigantyczny wpływ na grę drużyny i jej odporność psychiczną w meczach o stawkę miał Michal Gasparik.
Historyczne przebudzenie w Zabrzu - Górnik wraca do walki o puchar!
Tymczasem to, co skończyło się na Słowacji, odrodziło się przy Roosevelta. Michal Gasparik dokonał w Zabrzu rzeczy, na którą kibice czekali z utęsknieniem od ćwierć wieku. Słowak zaszczepił w drużynie wiarę w sukces w pucharowej batalii i awansował do finału rozgrywek STS Pucharu Polski. Górnik zagra w finale po raz pierwszy od 2001 roku, nawiązując pośrednio do wielkiej serii z czasów Ernesta Pohla, Włodzimierza Lubańskiego i Stanisława Oślizły, którzy sięgali z górniczym zespołem po krajowy puchar, a ten ostatni robił to aż sześć razy.
Prowadzony przez Gasparika Górnik szedł przez rozgrywki Pucharu Polski 2025/2026 jak natchniony, wykazując się cechami, z których słynął Spartak - pragmatyzmem, żelazną dyscypliną i skutecznością. W pierwszych rundach Zabrzanie wyeliminowali m.in. rezerwy Legii Warszawa (3:0) oraz Arkę Gdynia (2:1). Znakomity mecz rozegrali na początku grudnia w 1/8 finału, pokonując w Gdańsku Lechię 3:1, po świetnym występie i dwóch bramkach Ousmane'a Sowa.
Prawdziwy test trenerskiego rzemiosła Gasparik przyszedł wiosną. 4 marca 2026 roku Górnik pokonał faworyzowanego Lecha Poznań, wyrywając przy Bułgarskiej bezcenne, skromne zwycięstwo 1:0. Z kolei w kwietniowym półfinale zabrzańska drużyna udała się do Bydgoszczy na starcie z Zawiszą. Scenariusz znów się powtórzył - mądra, do bólu wyrachowana gra taktyczna przyniosła triumf 1:0 i bilet na PGE Narodowy, o którym na Roosevelta w ostatnich latach mogli tylko pomarzyć.
Zaledwie kilka dni dzieli nas teraz od wielkiego finału, zaplanowanego na 2 maja 2026 roku na PGE Narodowym w Warszawie. Górnik Zabrze zmierzy się Rakowem Częstochowa, który w latach 2021-2023 w finale na PGE Narodowym grał trzy razy i dwa razy wygrał. Dla 14-krotnych mistrzów Polski z kolei będzie to pierwsza okazja na siódmy w historii triumf w Pucharze Polski od pamiętnego finału w 2001 roku.
Historia napisała absolutnie filmowy scenariusz. Michal Gasparik, udowadniając kunszt wybitnego pucharowego stratega, zamienił cztery z rzędu finały na Słowacji na finał na PGE Narodowym w swoim debiutanckim sezonie w Polsce, brutalnie weryfikując przy tym starą piłkarską prawdę o tym, że jakość trenera jest często brakującym elementem układanki decydującym o jakości drużyny...
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl






