Maksym Chłań był najlepszym piłkarzem Górnika Zabrze w meczu o Superpuchar Polski z Lechem Poznań. Skrzydłowy z Żytomierza otworzył wynik spotkania, a po przerwie miał jeszcze jedną świetną sytuację na zdobycie kolejnej bramki. Po końcowym gwizdku sędziego ofensywny gracz wicemistrza Polski podzielił się swoją refleksją na temat przebiegu meczu przy Bułgarskiej.
Jak na gorąco można ocenić to spotkanie? Objęliście prowadzenie w Poznaniu, ale nie udało nam się ostatecznie sięgnąć po trofeum.
Chciałbym na wstępie przeprosić kibiców. Walczyliśmy do samego końca, ale w piłce czasami tak to wygląda: tracisz gola, rzucasz się do ataku, a wtedy z tyłu pojawiają się problemy. Mieliśmy swoje szanse na zdobycie bramki, ja sam mogłem strzelić o jednego gola więcej. Zabrakło nam chyba trochę spokoju w ofensywie, żeby lepiej wykorzystać te momenty. Chciałbym jeszcze raz przeprosić fanów, bo przyjechali tu za nami i dali nam ogromne wsparcie. Naprawdę walczyliśmy, bardzo chcieliśmy wygrać ten mecz i podnieść puchar.
Widać było, że dawałeś z siebie na boisku naprawdę dużo. Szarpałeś na lewej stronie, momentami schodziłeś też na prawą. W drugiej połowie oddałeś jeden bardzo ładny strzał, z którym bramkarz musiał się sporo napracować. To był dobry mecz w twoim wykonaniu.
Nigdy nie patrzę na to indywidualnie. Kiedy przegrywamy, przegrywa cała drużyna. Widocznie nie daliśmy z siebie tego "czegoś" więcej. Nie powiem, że nie pracowaliśmy - walczyliśmy na boisku. Jednak w takich spotkaniach musimy bardziej uwierzyć w siebie, w możliwość sprawienia niespodzianki, a tego dziś nie było widać. Nie wiem, co dokładnie stało się w drugiej połowie, ale musimy to poprawić, bo przed nami wiele bardzo ważnych meczów. Na nich musimy się teraz skupić, a to dzisiejsze spotkanie trzeba po prostu przeanalizować - wyciągnąć wnioski z tego, co zrobiliśmy dobrze, a co źle.
Straciliście bramki w momentach, gdy wasza gra wyglądała całkiem dobrze. Mieliście z gry dużo, a potem niestety następowała strata gola.
Tak, właśnie o tym mówię. Lech to drużyna, która w Polsce zawsze gra do przodu, więc na boisku oglądaliśmy starcie "ofensywa na ofensywę". Kluczowe było to, kto lepiej wykorzysta swoje sytuacje. Wyszło tak, że to my zawiedliśmy pod bramką rywala, popełniliśmy błędy w obronie i ostatecznie wypuściliśmy ten mecz z rąk.
Czuliście na boisku wyraźną różnicę między wami a rywalem? Poprzednio poradziliście sobie z Lechem Poznań - czy dziś ta drużyna była od was zdecydowanie lepsza?
Nie, nie była zdecydowanie lepsza. Zadecydował tylko jeden aspekt: oni strzelili trzy gole, a my przecież też mogliśmy zdobyć trzy lub cztery bramki. To była wyłącznie kwestia skuteczności i tego, kto strzeli więcej.
Maks, sprawdzaliśmy to - po raz ostatni straciliście trzy bramki 28 lutego w wyjazdowym meczu z GKS-em Katowice przy Bukowej. Czy gra w defensywie, i nie myślę tu tylko o samych obrońcach, ale o całym zespole, dziś po prostu szwankowała?
Wszyscy doceniają to, że Górnik gra ofensywnie. Jednak drużyny usposobione tak jak Górnik czy Lech czasami tracą sporo goli - właśnie przez to, że skupiają się na ataku. To naturalne dla nas i ogólnie w piłce nożnej. Oczywiście, im mniej bramek się traci, tym lepiej, ale tak jak wspomniałem: ja nie skupiam się na tym, że straciliśmy gole, tylko na tym, że sami nie strzeliliśmy ich więcej.
Na pewno nie pomogło wam też to, że Jarek Kubicki doznał kontuzji?
Zgadza się. Nie powiem, że Lech grał brutalnie, chociaż na początku sam dostałem bardzo mocne uderzenie w nogę. Przez chwilę zastanawiałem się, czy będę w stanie kontynuować grę, ale ostatecznie wszystko było w porządku. Niestety, Jarek Kubicki musiał opuścić boisko...
To poważna kontuzja?
Chyba poważna, coś z ręką. To dla nas bardzo ważny piłkarz, który daje drużynie dużo spokoju na boisku. Gdzieś nam go potem brakowało. Z drugiej strony musimy dysponować zmiennikami, którzy w takich spotkaniach wejdą na boisko i zagwarantują nam stuprocentową jakość.
Maks, we wtorek czeka was mecz z Fenerbahçe w Stambule. Jak oceniasz to spotkanie? To będzie bardzo trudna przeprawa, prawda?
Powiem tak: teraz jestem trochę przybity, ale wiem, że jutro rano wstanę i rozpoczniemy przygotowania do Fenerbahçe. Będziemy gotowi na sto procent. Takie jest życie piłkarza - czasami coś wyjdzie, czasami nie, a my musimy być gotowi na kolejne wyzwania. Nie wiem jeszcze, jak dokładnie to będzie wyglądać i jaką przyjmiemy taktykę, mamy cały tydzień na przygotowania. Obiecuję jednak, że drużyna będzie w pełni gotowa.
Ale chyba mecze takie jak ten z Fenerbahçe na ich stadionie - przy pełnych trybunach i przeciwko plejadzie świetnych, znanych piłkarzy - dodatkowo napędzają ciebie i całą drużynę?
Jeśli skupialibyśmy się tylko na tym, że gra tam bardzo dobry zespół ze świetnymi piłkarzami, to wyszlibyśmy na boisko tylko po to, by patrzeć, jak oni grają. A tak nie jest. My jesteśmy Górnikiem Zabrze, jedną z najlepszych drużyn w Polsce. Zawsze walczymy do końca i nie mam najmniejszych wątpliwości, że w Turcji też tak będzie. Nie wiem, jakim wynikiem zakończy się to spotkanie, ale obiecuję, że damy z siebie absolutnie wszystko, żeby wygrać.
Maks, powiedz, co z twoją przyszłością? Dużo się mówi o tym, że możesz odejść z klubu. Jak ta sytuacja wygląda na dziś i jak byś to podsumował?
Pojawia się dużo pytań na ten temat, ale ja cały czas powtarzam, że skupiam się wyłącznie na swojej pracy. Od takich spraw mam agenta i osobiście w ogóle o tym nie myślę. Uwierzcie mi, że gdybym zaprzątał sobie głowę innym klubem czy transferem, nie byłbym w stanie odpowiednio biegać po boisku, walczyć i dobrze grać. To zupełnie nie w moim stylu. Całym sercem i całą głową jestem tutaj. A co wydarzy się w przyszłości? Zobaczymy, w piłce nigdy nic nie wiadomo. Jeśli pojawi się jakaś oficjalna oferta, wtedy będziemy się nad nią zastanawiać.
Źródło: Roosevelta81.pl / Czwarta Trybuna Podcast
Foto: Roosevelta81.pl
Wideo: Czwarta Trybuna Podcast







Lech co roku gra w europejskich pucharach i teraz też mierzą wysoko, wyszło wczoraj to doświadczenie, my z kolei idziemy standardowym trybem i dopiero kompletujemy skład. Ostatecznie tak jak trener powiedział, szanse w meczu z Fenerem nie są za duże, może na kolejne mecze w pucharach uda się już ten skład jakoś ustabilizować.
Co mogliście strzelić. Po 3 bramce, to Lecha grał w chodzonego.
Wczoraj podobnie jak w wielu wiosennych meczach Maksym był największym atutem w ofensywie Górnika. I trudno mi sobie wyobrazić drużynę w przypadku jego odejścia… Ale niestety być może zajdzie taka konieczność…
Wczoraj dobre momenty miał też Dimi, kilka fajnych zagrań pokazał Urbański, Prekop to też może być wzmocnienie… Ogólnie uważam, że nie ma co dramatyzować po porażce z najlepszą obecnie polską drużyną. I podobnie jak wielu innych kibiców sądzę, że bardzo niepokojące jest jednak to, że mimo upływu kilku tygodni nadal nie mamy pełnowartościowego zastępstwa za Hellebranda. A kontuzja Jarka Kubickiego tylko pogłębiła ten problem… Nie przekonują mnie jednak postulaty, by szybko zakontraktować pozostającego bez klubu Źurkowskiego. Szymon nie bez powodu pozostaje bez klubu, jest po ciężkiej kontuzji, w ubiegłym sezonie w sumie rozegrał bodajże zaledwie około 30 minut… Wiec nawet gdyby był zdrowy to na dojście do formy potrzebowałby wielu tygodni, a może miesięcy… A wymienianie w kontekście Górnika nazwisk Kubicy czy Ambrosiewicza wydaje mi sie juz zupełnie pozbawione sensu… W najbliższych dwóch meczach trener Gasparik chyba więc będzie musiał korzystać z tych piłkarzy, których już ma… Może więc postawienie w środku pola na Donio i Sadilka lub wycofanie Lisetha na ósemkę finalnie okaże się dobrym rozwiązaniem? Zwłaszcza, że w swoim poprzednim klubie Sondre grywał też jako ósemka…
W sumie niezły mecz , różnie mogło się ułożyć, mógł wygrać Górnik.W meczu pucharu Polski parę miesięcy temu w podobnym meczu to Górnik wygrał z Lechem w Poznaniu, wczoraj Lech….. tak bywa
Jeszcze jedna sprawa do opisania. Górnik bez prywatnych pieniędzy, bez wiedzy co będzie jutro miał cel żeby zdobyć puchar Polski I miejsce w top 5 a teraz jaki mam cel? Bo słyszę, że trzeba pomału budować klub. Nie trzyma się to sensu, że naprawdę z rozwojem klubu nie idziemy do przodu żeby chociaż utrzymać tę cele? Nie mówię o sukcesach w Europie ale żeby spróbować powalczyć znów o Puchar I medal.
Myślisz, że będą specjalnie gubić punkty bo im sie nie bedzie chciało grac o podium? Takie gadanie to schodzenie z presji zawodnikow plus nie nakręcanie kibiców. W każdym sezonie będą grać o co tylko beda w stanie. Lepsze takie niz mówienie, ze idziemy na mistrza i skończenie jako 6.
Mam podobne przemyślenia i zastanawiam sie, dlaczego przy absolutnie rekordowych przychodach klubu (kilkadziesiat milionów złotych za zdobycie wicemistrzostwa i Pucharu Polski, od STS, za rekordową sprzedaż karnetów, miliony euro z transferow Ambrosa, Hellebranda czy Nowaka), prawie nikt jasno nie mówi o celach sportowych na nowy sezon, a tylko cały czas tylko słyszymy o tym, że pomału budowany jest klub… A długi Górnika robiły wrażenie, gdy przychody były kilkukrotnie mniejsze, więc teraz konieczność spłaty tych długów to nie jest już sprawa życia i śmierci, tylko raczej jedna z pozycji w budżecie klubu.
A chyba wszystkim kibicom zależy na tym, aby nowy sezon pod względem sportowym nie był gorszy niż poprzedni… Jasne, trzeba rozsądnie wydawać pieniądze, sprzątać po poprzednikach, ale mnie brakuje jasnej, stanowczej deklaracji ze strony osób zarządzających klubem, o co tak naprawdę walczymy w tym sezonie, jakie konkretnie cele stawiane są drużynie. Bo naprawdę w pełni doceniam wszystkie osiągnięcia panów Podolskiego, Gabrysia, Siary czy Milika (chapeau bas Panowie!), ale nie należę do grupy kilku bezrefleksyjnych Jarząbków obecnych na tym forum, zawsze i bezkrytycznie wielbiących te osoby i wszystkie ich działania, a wszystkich kibiców mających odmienne opinie, ośmielających się podważać dogmat o nieomylności zarządzających klubem, nazywających malkontentami, marudami czy jeszcze innymi gorszymi epitetami…
Pytanie brzmi, czy skoro coś tak dobrze sprawdziło się w zeszłym roku („nie jesteśmy gotowi na grę o topowe pozycje, idziemy od meczu do meczu”), to należy to zmieniać?
Pamiętam jak w zeszłym sezonie wielokrotnie czytałem tu, że zarząd nie wie co robi i możemy się żegnać z ekstraklasą, a już na pewno z top5. I pamiętam też dobrze, jak odpisywałem, żeby poczekać z końcowymi wnioskami i ocenami na koniec sezonu. Teraz poprzeczka jest zawieszona znacznie wyżej, ale nadal zarząd udowodnił, że wie co robi, więc należy im się kredyt zaufania (mimo, że żałuję mocno odejścia Patricka i myślę, że z nim ten mecz wczoraj wyglądałby całkiem inaczej)
Dużo racji. Rozumiem Podolskiego, że nie chce wydawać od razu niewiadomo ile pieniędzy ale z takimi przychodami i długami, które są rozłożone na raty, zastanawiam się czemu nie iść dalej w budowanie wielkiego klubu z sukcesami? Oczywiście nie na hura bo znajdą się gorsze momenty ale nie rozumiem braku określenia celu. To jest dla mnie niepojęte, że klub który sam na siebie zarabiał miał większe ambicje niż klub z prywatnym właścicielem. Teraz jest ciężka sytuacja. Z najlepszego środka pola w ekstraklasie skończyliśmy, że 3 pomocników wypadło ( Patrick, Lukas i uraz Kubickiego) a przyszedł jeden Urbański. Boję się, że jeszcze przez długo będziemy słyszeć o długach i powolnej budowie, choć wydawanie wielkich pieniędzy na raz też nie jest dobrym pomysłem. Zobaczymy i zaufajmy ludziom, którzy dali nam wiele radości przez ostatni rok. Nie ma ludzi nieomylnych i trzeba o tym pamiętać, że nawet Podolski będzie podejmował decyzje niezrozumiałe dla nas.
Wyobraźmy sobie, że Podolski z Gasparikiem zwołują konferencję i ogłaszają: naszym celem jest 3 miejsce w lidze. Albo siódme ale za to z PP. Po co mieliby to robić? To jest sport, dziedzina wybitnie nieprzewidywalna. Że przypomnę tylko wydatki i osiągnięcia Widzewa w zeszłym sezonie.
Podliczacie wpływy z transferów. A znacie konkretne kwoty? Przykładowo: Ambros i jego agent zgodzili się usunięcie z kontraktu niskiej klauzuli. Wątpię, żeby zrobili to z miłości do Górnika i Podolskiego. Oczywiste się wydaje, że wynegocjowali w zamian procent od sumy transferowej. Jaki? Nie mam pojęcia. W ilu ratach Anderlecht zapłaci za zawodnika? Nie mam pojęcia.
Hellebrand? Już rok temu dogadał się z Pogonią, ale Górnik się nie zgodził na ten deal.
W ogóle to ciekawa rzecz. Kiedy nowy piłkarz okazuje się strzałem w dziesiątkę, to można odnieść wrażenie że za jego sprowadzeniem stali Hans Kloss i 40 rozbójników. Ale jak ten sam koleś zostaje wytransferowany, to tu już winny jest ten zachłanny pastuch Milik. Jeśli taki Sauer czy Rakoczy to niewypały, oj, to tu już niegospodarność, kryminał i machlojki. Tak mi się przypomniało: nie tak dawno Brighton zapłacił w sumie jakieś 20 mln funtów za Karbownika, Kozłowskiego i Modera…
Każdy jest na sprzedaż. Warto sobie wreszcie uświadomić, że rynek transferowy, to rynek piłkarza. Nie klubu. Wchodzą właśnie nowe przepisy, które związek piłkarzy wynegocjował z FIFA, że każdy kontrakt musi zawierać klauzulę wykupu. A jej wysokość jest ściśle związana z zarobkami zawodnika. Jeśli polityka transferowa Górnika ma się opierać na zasadzie: „kup za dolara, sprzedaj za dwa”, to dla mnie jest OK. Choć oczywiście też chciałbym, żeby Chłań jeszcze parę sezonów tu pograł.
Nie wiem jakie są dokładnie zobowiązania GZ, jak wygląda harmonogram ich spłat. Nie wiem, jak wyglądają ( jeśli są ) negocjacje ze spółką Stadion. Nie wiem jakie są plany wobec akademii. To i parę innych rzeczy kosztuje. I koszty nie znikną. Jeśli drużyna, załóżmy, skończy sezon na 5 miejscu i nie obroni pucharu, to klub zarobi kilkanaście milionów mniej. LP10 dorzuci z własnych? Litości…
A jak mi się przestanie podobać, to nie kupię karnetu, czy tam biletu. Ale to moja sprawa i nie będę rozdzierał szat.
Ale stawianie sobie jakichś konkretnych, ambitnych, ale realnych celów, na miarę swoich możliwości, to nieodłączny element sportu wyczynowego. A uważam, że otwarte mówienie o założonych celach nie jest niczym niestosownym, wręcz przeciwnie, dodatkowo mobilizuje ludzi wokół drużyny, dodatkowo zwiększa zainteresowanie klubem etc.. I tego w dużej mierze dotyczył mój poprzedni wpis… A jeżeli przeczytałeś mój wpis to zauważyłeś pewnie, że nie namawiam do nadmiernego wydawania pieniędzy, wręcz przeciwnie. Ale to już odrębna kwestia…
Wystarczająco mobilizujące są premie uzależnione od wyniku.
Nie chodziło mi o mobilizację piłkarzy, lecz ludzi wokół drużyny, kibiców, wzrost zainteresowania mediów etc.
„Ludzie wokół drużyny” też dostają premie. Nie bardzo wiem, jak jakaś deklaracja ma wpłynąć na media. A kibice? O, to proste.
Trener: bijemy się o mistrza.
Reakcja kibiców: hi hi, ha ha, z czym do ludzi?
Trener: chcemy pucharów.
Reakcja: żenada, brak ambicji.
Trener: chcemy grać o wygraną w każdym meczu.
Kibice: zwykłe pitu pitu, dawaj konkrety.
Itd.
Chyba patrzysz na to zupełnie inaczej niż ja… więc na tym dyskusję zakończmy, tym bardziej, że pojawiają sie ciekawsze tematy związane z Górnikiem, np. transfery…
Znam nieco realia.
A ja się tym od lat zawodowo zajmuję, więc chyba trochę bardziej niż „nieco” znam te realia 🙂
Tym, czyli czym? Bo się pogubiłem.
Marketingiem, kreowaniem wizerunku, budowaniem marki, współpracą z mediami i kilkoma pokrewnymi dziedzinami… A jak nie ogarniasz, to może lepiej nie wdawaj sie w tak zawiłe dyskusje i poprzestań na czepianiu się „wilkomen” i na swoich podobnych równie marnych zaczepkach… I to tyle z mojej strony w tym temacie…
Ojej, tyle dziedzin naraz. Gdzież mnie, nieboraczkowi, do takiej persony. Nie ogarniam. Nie śmiałbym, zwłaszcza w tym temacie.
Później Nie idzie się dowiedzieć czy w klubie idzie wszystko dobrze czy jednak coś nie wyszło i jest do poprawy. Bo teraz nie wiem czy miejsce w środku tabeli jest dobre dla zarządu czy nie.
Zarząd składa się z Gabrysia i Siary. Ich nastawienie jest dla ciebie kluczowe?
Tak. Ufam im bo zrobili dobrą robotę i już nie raz mnie zaskoczyli. Nawet jeśli mam teraz wątpliwości to mam też wiarę.
Rozsądnie. Niepokoją mnie ludzie, którzy nie mają wątpliwości.
W tej kwestii jestem po Twojej stronie ,bo też lubię wiedzieć w co się bawimy (chociaż kupiłem koszulkę w ciemno i nie żałuję).
Górnik podpowiadam,
Idźcie po Sergio Oliveirę
Grał w Galatasaray i olympiakos
Dajcie mu 350k Euro i mamy fajnego DM-CM na już.