Mocno poobijany i niepocieszony wyszedł do wywiadu czeski pomocnik Górnika Lukas Sadilek. Na gorąco podzielił się swoimi odczuciami z przegranego meczu o Superpuchar z Lechem Poznań, ale także o zmianie numeru i nieudanych Mistrzostwach Świata w wykonaniu Reprezentacji Czech z bratem Lukasa Michalem w składzie.
Wynik na pewno nie napawa optymizmem, bo przegraliście. Czy mimo wszystko dostrzegasz jakieś pozytywne momenty w dzisiejszej grze?
Po takim meczu trudno mówić o pozytywach, ale myślę, że oddaliśmy sporo strzałów i mogliśmy zdobyć więcej bramek, mimo że graliśmy z bardzo mocnym rywalem. Wiedzieliśmy, że Lech ma dużą jakość w ofensywie. Z kolei my byliśmy dobrze przygotowani do gry w defensywie. Myślę jednak, że o losach meczu zdecydowała druga bramka, którą straciliśmy zaraz po przerwie. Później musieliśmy bardziej zaryzykować, wyjść wyżej do pressingu i przez to otwieraliśmy więcej przestrzeni, co ułatwiło Lechowi grę z piłką.
Dzisiaj zacząłeś mecz ustawiony niżej. Trener mówił, że wie, iż najlepiej czujesz się nieco wyżej. Jak wyglądało to z twojej perspektywy? Masz poczucie, że gra na "szóstce" trochę ogranicza twój potencjał?
Będę grał tam, gdzie będzie chciał trener. To prawda, że lepiej czuję się na pozycji "ósemki" albo "dziesiątki", ale jeśli teraz mam grać na "szóstce", to będę grał właśnie tam. Zobaczymy jeszcze, czy do zespołu dołączy ktoś na tę pozycję, czy może będzie tam występował Basti. Nie czuję się na "szóstce" najlepiej, ale jeśli drużyna mnie tam potrzebuje, to nie ma problemu.
A jak wygląda kwestia przygotowania fizycznego? Jesteście już na takim etapie po obozie, że wszystko funkcjonuje jak trzeba, czy potrzeba jeszcze jednego lub dwóch meczów, żeby złapać pełną świeżość?
Najważniejsze jest teraz złapanie rytmu meczowego. Myślę jednak, że fizycznie jesteśmy dobrze przygotowani, a z każdym kolejnym spotkaniem będziemy wyglądać coraz lepiej. W ofensywie mamy jeszcze rezerwy. Wiem, że potrafimy grać dużo lepiej.
Zmieniłeś numer z 13 na 18. Skąd ta decyzja?
Zawsze grałem z numerem 18. Kiedy przychodziłem do Górnika, ten numer miał Ambro, więc wybrałem 13. Teraz, kiedy odszedł, osiemnastka się zwolniła i mogłem do niej wrócić.
Lukas, powiedz, jak wygląda teraz sytuacja w zespole. Nie ma Patrika, nie ma Ambro, prawdopodobnie nie będzie też Kubickiego. Na takich piłkarzy jak ty spadnie jeszcze większa odpowiedzialność?
Tak, to jest piłka. Ktoś przychodzi, ktoś odchodzi, a my musimy sobie z tym radzić. Mamy innych zawodników, którzy do nas dołączyli i oni też muszą pokazać swoją jakość. Myślę, że mamy silny zespół. Musimy tylko mieć większą pewność siebie podczas meczów.
Właśnie, ta pewność siebie będzie wam potrzebna, bo przed wami dwumecz z Fenerbahçe. To rywal, który wydał około 80 milionów euro na transfery. O miejsce w bramce rywalizują tam Ederson i Livaković. Nikt nie daje wam większych szans. Jak na to patrzysz?
Czasami właśnie takie mecze są najlepsze. Wszyscy oczekują, że przegramy, ale my nie jedziemy tam z nastawieniem, że tylko wyjdziemy na boisko i przegramy. Jedziemy walczyć. Zobaczymy, co będzie po meczu. Jeśli osiągniemy dobry wynik w Stambule, to później wszystko może się wydarzyć.
Byłem (Michał Zichlarz Katowicki Sport - przyp. red) na mistrzostwach świata w Atlancie, na meczu Czech z Republiką Południowej Afryki. Chciałem wtedy porozmawiać z twoim bratem, Michalem. Mieliście w trakcie turnieju kontakt?
Tak, rozmawialiśmy, ale niewiele. Była duża różnica czasu, więc przez całe mistrzostwa udało nam się porozmawiać chyba tylko dwa razy.
To było dla Czechów duże rozczarowanie?
Tak, bardzo duże. Myślę, że teraz w reprezentacji wiele się zmieni. Będzie nowy selekcjoner i wszystko będzie wyglądało trochę inaczej.
To może teraz łatwiej będzie ci dostać się do reprezentacji? Byłeś przecież blisko powołania.
Ja skupiam się tylko na Górniku. To jest dla mnie teraz najważniejsze.
A przed ostatnim zgrupowaniem był jakiś kontakt z reprezentacją?
Tylko wysłałem paszport, bo byłem na szerokiej liście, ale poza tym nic więcej.
I na tym się skończyło?
Tak, nic więcej.
Może dlatego Czechom tak słabo poszło?
Nie wiem. To już ktoś inny musi ocenić.
Dzięki bardzo.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl






