W czwartkowe popołudnie LP Holding GmbH - którego właścicielem jest Lukas Podolski - został większościowym udziałowcem Górnika Zabrze. Mistrz Świata po parafowaniu umowy nie krył zadowolenia, że ciągnący się blisko trzy lata proces udało się prowadzić do szczęśliwego końca.
- Na początku chciałbym podziękować prezydentowi za to, że dotrzymał słowa - tak jak ja na samym początku. Spotykaliśmy się wielokrotnie, jeszcze zanim objął urząd i później. Był jedyną osobą w mieście, która od startu mówiła wprost: "Jak zostanę prezydentem, to sprzedaż Górnika będzie na pierwszym miejscu, bo miasto nie powinno zarządzać klubem". Dziękuję, że nie rzucał słów na wiatr. Nasze rozmowy zawsze były normalne, bez polityki. Oczywiście w gabinetach polityka zawsze się kręci, ale ze mną rozmawiał czysto sportowo, na luzie i w dobrej atmosferze. Wielkie dzięki za całą tę procedurę. Dziękuję też masie innych ludzi - moim prawnikom, którzy przez długi czas spinali te wszystkie dokumenty, oraz zarządowi Górnika Zabrze, bo przez te lata zrobili kapitalną robotę i postawili klub na nogi - kiwa głową z uznaniem Lukas Podolski.
Legenda klubu z Roosevelta zapewnia, że prywatyzacja nie zmieni znacząco jego dotychczasowej codzienności w klubie. - Cieszę się, że od dzisiaj na wizytówce mogę mieć wpisane coś innego, ale moje działanie się nie zmieni. Będę robił dokładnie to samo, co przez ostatnie lata: kochał ten klub, wspierał drużynę, kibiców i dawał z siebie wszystko - zapewnia 40-latek.
- Nieoficjalnie i tak od dawna czułem się właścicielem, bo zostawiam w tym klubie serce, harując dzień i noc. To, co mam napisane na wizytówce - prezes, właściciel czy Lukas Podolski - kompletnie mnie nie obchodzi. Jesteśmy jedną wielką rodziną. Każdy na swoim stanowisku ma swoją odpowiedzialność: trener, dyrektor, skauci czy ludzie od marketingu. Każdy dostaje za swoją pracę dobre pieniądze i musi dać z siebie maksa, żeby pchać klub do przodu - dodaje Podolski.
- W sobotę gramy mecz, to jest teraz najważniejsze. Mam nadzieję, że wynik będzie pozytywny, a potem usiądziemy do planowania. Na razie nie mam w głowie żadnej wielkiej rewolucji ani wielkich zmian, bo - jak często powtarzam - mamy dobry zespół. Nie ma sensu wymieniać ludzi i robić nerwowych ruchów. Efekty pracy osób, które są teraz w klubie, widać jak na dłoni, kiedy porówna się to z momentem, gdy tu przychodziłem. To ich zasługa, a co wydarzy się w kolejnych latach - zobaczymy. Nie mam zamiaru rzucać teraz wielkich haseł ani filozofii, żeby przypodobać się mediom i opowiadać, że nagle wydarzy się tu coś kosmicznego. Pamiętajmy, że klub wciąż ma duże problemy, również finansowe. Sukcesy Górnika, jak zdobycie pucharu, to historia sprzed ponad 50 lat - tego nie dogoni się w moment. Nawet jeśli teraz wygraliśmy puchar i kręcimy się wokół drugiego miejsca, to następny sezon będzie bardzo ciężki. Trzeba uważać, zrobić jak najmniej błędów i spokojnie rozwijać klub - na boisku, ale też poza nim, dbając o marketing i markę Górnika - wskazuje "Poldi".
- Ostatnio celowo trochę się wycofałem z mediów, żeby mieć święty spokój do pracy i nie robić szumu. Spotkania z prezydentem zawsze były konkretne i miłe. Wychodziłem z nich z poczuciem, że idziemy do przodu - a we wcześniejszych negocjacjach bywało z tym różnie. Dlatego jeszcze raz dziękuję Kamilowi Żbikowskiemu, że dotrzymał słowa. W międzyczasie były oczywiście różne zwroty akcji - zupełnie jak z transferami piłkarzy: raz zawodnik jest już dogadany, zaraz go nie ma, a potem znowu wraca temat. U mnie też tak to wyglądało, ale ani razu nie pomyślałem: "mam dość". Do tego trzeba mieć cierpliwość, zwłaszcza znając specyfikę Zabrza z ostatnich lat. Przez ten czas rozmawialiśmy z czterema prezydentami, każdy coś obiecywał, każdy dużo mówił, ale to Kamil Żbikowski na koniec dotrzymał słowa - podkreśla nowy właściciel Górnika Zabrze.
- Działamy krok po kroku. Wiem, że ludzie są głodni sukcesu i widzą pozytywne efekty: na stadion przychodzi coraz więcej kibiców, karnety świetnie schodzą, w klubowym sklepie jest szaleństwo. To super, ale spokojnie. Czasami trzeba wrzucić niższy bieg i poukładać wszystko z głową, a nie działać na wariata w euforii, bo wtedy najłatwiej o błędy. Trzeba ze spokojem rozwijać ten zespół, budować atmosferę i organizację poza boiskiem. Każdy widzi, gdzie klub był na początku, a gdzie jest po tych dwóch, trzech latach - i sam może sobie odpowiedzieć, czy zrobiliśmy krok naprzód. Moim zdaniem zrobiliśmy ogromny skok. Teraz potrzebujemy kolejnych lat, żeby iść dalej. Uważam, że Górnik powinien być sprzedany o wiele wcześniej. Przez to czekanie straciliśmy mnóstwo czasu, pieniędzy i kibiców, dlatego teraz musimy to nadgonić - zapowiada sternik 14-krotnego mistrza Polski.







Mam jedną akcję. Dumny jestem z tego. Dziś jeszcze bardziej.
🤍 💙 ❤️
Oddawaj ją Łukaszowi !
A tak z ciekawości ile jest warta ?
Szykuj tyn transparynt terozki na szpil
Jakiś Pan z drugiej Bundesligi się do nos ciśnie mo 25 szpilow i 3 tory Lukas momy juz Dimiego Massimo i kilku innych styknie tego