Maksym Chłań w meczu z Wisłą Płock strzelił dla Górnika Zabrze zwycięską bramkę, po czym poprosił o zmianę. Ukraiński skrzydłowy zmagał się z lekkim urazem, z którym występował już w meczach z Zagłębiem Lubin i Arką Gdynia, przez co wolał chuchać na zimne.
Trudno byłoby dziś kibicom Górnika wyobrazić sobie drużynę bez Maksyma Chłania. Przebojowy pomocnik jest w rundzie wiosennej głównym motorem napędowym zabrzańskiej drużyny. Ma na koncie trzy bramki i dwie asysty, w tym trafienie w finale STS Pucharu Polski. Kilkukrotnie też 23-latkowi zabrakło piłkarskiego farta i piłka po jego strzałach zatrzymywała się na słupkach i poprzeczce bramki rywala.
W ostatnim meczu z Wisłą Płock skrzydłowy przełamał się na boiskach PKO BP Ekstraklasy. Co prawda znowu trafił w słupek, ale tym razem piłka odbiła się od jego wewnętrznej części i wpadła do siatki, a trafienie to zadecydowało o komplecie punktów dla Trójkolorowych. Zaraz po bramce Chłań poprosił o zmianę, co zaniepokoiło kibiców drużyny z Roosevelta.
- To była kwestia zmęczenia. Byliśmy w meczowym maratonie, graliśmy co trzy dni. Było to trochę widać po mnie i po całej drużynie. Do tego w ostatnich dwóch meczach grałem z lekkim urazem. Pracuję ze sztabem medycznym, zażywam środki przeciwbólowe i muszę po prostu uważać, bo w jeden moment może stać się coś gorszego - wyjaśnia zawodnik górniczej drużyny.
Istotny wpływ na ruch Chłania miał też bieg boiskowych wydarzeń. Górnik po otwarciu wyniku musiał skupić się na grze w obronie, a ofensywnie usposobiony zawodnik nie miał już sił do pracy w destrukcji. - Byłem już mocno zmęczony. Mnie bronić w końcówce już byłoby trudno, lepszą opcją było to, żeby ktoś świeży wszedł z ławki i pomógł nam w obronie - dodaje pochodzący z Żytomierza pomocnik.
Przed Górnikiem arcyważne spotkanie w kontekście walki o srebrny medal PKO BP Ekstraklasy z Radomiakiem. Tylko trzy punkty zdobyte z radomską drużyną dadzą Zabrzanom gwarancję wicemistrzostwa Polski. Czy Chłania może zabraknąć na boisku w sobotni wieczór? - Myślę, że nie. Muszę jeden, dwa dni popracować ze sztabem medycznym i będzie OK. Ja jestem taki, że na mnie wszystko się goi w mgnieniu oka - uśmiecha się gracz 14-krotnych mistrzów Polski.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl






