Górnik Zabrze pokonał Koronę Kielce 1:0 po bramce... Rafała Janickiego? Podczas gdy dla wielu kibiców drużyny z Roosevelta to sprawa oczywista, w niektórych mediach pojawił się przekaz, jakoby to nie "Generał", a obrońca gości Konrad Matuszewski skierował piłkę do własnej bramki. Co mówi o tym protokół sędziowski i Ekstraklasa S.A.?
Ustalmy na początek co jest bezsporne. Górnik Zabrze wygrał z Koroną Kielce 1:0. Piłka całym obwodem przekroczyła linię bramkową. Zabrzanie nie dali sobie wyrwać prowadzenia. Trzy punkty w tabeli PKO BP Ekstraklasy przypisano podopiecznym trenera Michala Gasparika. Kto z całą pewnością skierował futbolówkę do bramki? Tego niestety na 100 proc. nie wiemy...
W gremium redakcji Roosevelta81.pl jeszcze na trybunach analizowaliśmy trafienie Rafała Janickiego przeciwko Koronie. Po centrze Ondreja Zmrzlego z rzutu rożnego, piłkę głową w kierunku bramki rywala posłał "Generał", ale ta nim wpadła do bramki trafiła jeszcze w stojącego tuż przed linią Konrada Matuszewskiego, zmieniając tor i kierunek swojego lotu.
W teorii trafienie należałoby uznać za samobójczą bramkę obrońcy Korony. Nie mamy bowiem pewności, czy gdyby Matuszewski nie stał w tym miejscu - piłka na pewno trafiłaby do siatki, a na przykład nie zatrzymała się na słupku lub nie chybiła celu o centymetry.
Podzielone w swojej interpretacji sytuacji są media. Portal WP Sportowe Fakty i serwis 90minut.pl trafienie przypisali Matuszewskiemu. Miażdżąca większość lokalnych i ogólnopolskich serwisów oraz portali wskazuje jednak jako strzelca obrońcę Górnika Zabrze. Zresztą WP Sportowe Fakty w swoim przekazie są niespójne, gdyż w relacji live z meczu w Zabrzu jako strzelca portal wskazał piłkarza Trójkolorowych, zaś w relacji pomeczowej... wskazali na samobójcze trafienie zawodnika drużyny z Kielc.
Wątpliwości co do tego, kto trafił do kieleckiej bramki nie mieli piłkarze Korony. - Nie ma co mówić o tym, że to jest bramka samobójcza, jest to bramka Rafała Janickiego - ocenia Dawid Błanik, pomocnik Złocisto-Krwistych. - Drugi raz tak naprawdę ten sam zawodnik strzela nam bramkę po stałym fragmencie, na wagę straty punktów - kręci głową z niedowierzaniem 29-latek.
W takich sytuacjach pola do swobodnej interpretacji strzelca zawężają przepisy. Zgodnie z ich zapisami, oficjalnie strzelcem uznany zostaje zawodnik, który znajduje się w protokole meczowym, uzupełnianym po końcowym gwizdku przez sędziego i podpisany przez kierowników obu drużyn. Serwis Roosevelta81.pl zweryfikował, czyje nazwisko w meczowym protokole wpisał w rubryce "strzelec" arbiter sobotnich zawodów Damian Sylwestrzak. Widnieją tam dane Rafała Janickiego. Zresztą podobnie jak w oficjalnym raporcie pomeczowym zamieszczonym na stronie spółki Ekstraklasa S.A.
W tym zatem wypadku swobodna interpretacja dokonana przez WP Sportowe Fakty i 90minut.pl nie znajduje odzwierciedlenia w oficjalnych statystykach PKO BP Ekstraklasy, a "Generał" Janicki zdobył swoją trzecią bramkę w tym sezonie, wyrównując swój życiowy rekord z sezonu 2020/21, kiedy trzy trafienia zanotował w barwach Podbeskidzia Bielsko-Biała.
A jaka jest Wasza opinia na ten temat? Komu należy przypisać trafienie w meczu Górnika Zabrze z Koroną Kielce? (bramka od 03:00):
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl






Sprawa jest prosta to piłka i tak by wleciała do bramki i tak. Bramkę strzelił Janicki poza tym to, że to się odbiło jeszcze od kogoś po drodzeno na Boga nie przesadzajmy.
Powiem szczerze, byłem zaskoczony, że po końcowym gwizdku bramka dalej była na koncie Rafała, bo widziałem to tak samo jak napisaliście w artykule, tj gdyby obrońca nie stał w tym miejscu, to piłka prawdopodobnie w ogóle nie trafiłaby w światło bramki. Ale jak widać interpretacja przepisów przez sędziów w tej sytuacji jest równie dowolna jak z ręką w polu karnym.
Mój komentarz do tego newsa będzie krótki:
” Nieważne kto z kim śpi, grunt, że dzieci są zdrowe i szczęśliwe”.
Koniec, kropka !
Moim zdaniem samobój, ale no zdarzają się takie rzeczy w piłce i nie ma co tematu drążyć. Rafal na ten moment czekał sporo i szczerze cieszy mnie że ta bramka przy nim pozostaje