Fenerbahce Stambuł - Górnik Zabrze 1:0. Dać odpór tureckiej nawale!

25
3011

Powrót po latach do walki o europejskie marzenia stał się faktem. Górnik po wicemistrzostwie znalazł się w tureckiej świątyni futbolu - stadionie Fenerbahce Stambuł, gdzie zmierzy się z jednym z "wielkiej trójki" tamtejszej ligi.

Starcie kopciuszka z krezusem, w którym od gospodarza wymaga się awansu, a Górnik jedzie zbierać doświadczenie, zagrać jak najlepiej i sprawić niespodziankę. Plejada gwiazd warta 300 mln euro, wspierana ścianą lokalnych fanatyków kontra górniczy dorobkiewicz, który ledwie zmienił właściciela i wart jest ledwie 10% tego, co faworyt.

Na stadionie pojawiło się około 800 kibiców Górnika, którzy w większości pojawili się na meczu dzięki współpracy ze sponsorem Corendon, od którego wyczarterowano samoloty. Była to ledwie garstka w porównaniu do liczby jakie reprezentowali miejscowi, ale Torcida nie ustawała w dopingu mimo, że przed rozpoczęciem meczu doszło do drobnych tarć z miejscowymi służbami.

Mecz rozpoczął się tak jak wszyscy się tego spodziewali - z przewagą gospodarzy, którzy pewnie kontrolowali przebieg pierwszych minut przerzucając sobie piłkę z flanki na flankę i próbując sforsować szyki defensywne Górnika.

Pierwszą sytuację miał sensacyjnie występujący od pierwszej minuty Bartug, który strzałem z dystansu rozgrzał Schulze między słupkami. Górnik liczył na szybkie przejścia z defensywy do ataku i utrzymanie się Prekopa przy piłce. Po faulu Skriniara na Słowaku Trójkolorowi mieli swoją szansę - dośrodkowanie z rzutu wolnego i potem także aut, który wywołał spore zamieszanie wśród stoperów Fener.

W pierwszym kwadransie gra się wyrównała, goście częściej byli przy piłce i potrafili wyjść spod agresywnego pressingu wymieniając kilka podań. Turcy chcieli wykorzystać zaawansowaną technikę w pojedynkach 1 na 1, uwalniając się spod opieki Janży uderzenia spróbował chociażby Talisca.

Trójkolorowi za to jak już się znaleźli pod bramką Merta Gunoka, to z pompą - najpierw Dimi kilkukrotnie brał na zamach Oosterwolde, wrzucając w końcu piłkę, która minimalnie minęła Prekopa. Sekundy później byliśmy świadkami klasycznej akcji Erika Janży, który przyłożył jak z armaty obsłużony po raz kolejny przez "dziewiątkę" Górnika. Rakietę ziemia-powietrze, która zmierzała przy bliższym słupku sparował nie bez trudu golkiper ekipy ze Stambułu.

Najgroźniejszą sytuację zawodnicy w żółtych strojach mieli po rajdzie Semedo, który po prawej stronie położył wchodzącego wślizgiem Janżę i znalazł w polu karnym Bartuga, który na szczęście trafił w jednego z broniących bramki zawodników ze Śląska.

Trójkolorowi nie pozostawali dłużni, to za sprawą Dimiego, który wygrywał pojedynki z Oosterwolde czy dzięki Chłaniowi, który kilkukrotnie minął byłego zawodnika Barcelony - Semedo i posłał płaskie dośrodkowanie, które wyczyścił Skriniar z 5 metra. 

Bezbramkowy remis utrzymywał się do 38 minuty, w której spóźniony Dietz faulował przy piłce Freda. Do futbolówki na 30 metrze podszedł Talisca i doskonałym, mierzonym uderzeniem ominął mur i tuż przy słupku wpisał się na listę strzelców. Pod koniec pierwszej części gry futbolówkę stracił na własnej połowie Chłań i po raz kolejny Bartug po podaniu Freda miał dogodną okazję, którą zmarnował nie trafiając w bramkę.

Podopieczni Kartala z przytupem chcieli rozpocząć drugą połowę, lewym skrzydłem popędził Ifran Can, minął Sacka i jego dośrodkowanie zostało skasowane przez kryjącego Taliskę Janickiego - gdyby nie interwencja stopera, to strzelec bramki dostawiłby tylko nogę do szybującej futbolówki. Zamknięty przed własnym polem karnym Górnik stał bardzo ciasno w środku pola i trudno było przebić się tym sektorem boiska, więc goście spróbowali niecelnie z dystansu za sprawą Freda.

Przewaga gospodarzy była coraz wyraźniejsza. Niedużo brakowało aby Talisca miał na koncie drugiego gola po rzucie rożnym. Wygrał pojedynek powietrzny z obrońcami, ale jego strzał instynktownie sparował Schulze. Niemiecki golkiper musiał się wykazać także drugi raz przy mocnym uderzeniu głową Brazylijczyka po dośrodkowaniu z głębi pola.

Gorąc zrobiło się w 60 minucie, gdy po kolejnym już kornerze Bartug atomowym uderzeniem zza szesnastki obił z woleja poprzeczkę bramki gości. Co rusz wchodzący w pole karne napastnicy tureckiej drużyny siali postrach wśród obrońców, ale nawet jak jeden ze stoperów popełniał błąd, to drugi z pary skutecznie go asekurował.

Oczywiście największe zagrożenie sprawiał Talisca, który próbował pognębić Schulzego kiedy tylko udało mu się uwolnić spod opieki choćby na metr. Na boisko na ostatnie 20 minut wszedł były zawodnik Realu Marco Asensio, przez którego przechodziła każda akcja Fener, Michal Gasparik na plac gry wprowadził za to Zmrzlego oraz Lisetha, który zagrał w parze z Erikiem Prekopem.

W końcówce na plac gry wszedł świeżo pozyskany Mason Greenwood, ale jego pierwszą akcję popisowym wślizgiem skasował Erik Janża. Anglikowi po wywalczonym rzucie rożnym piłka dosłownie spadła na głowę, ale ten przeniósł swój strzał ponad poprzeczkę Górnika.

Doliczone minuty, to już obrona praktycznie pełną jedenastką we własnej szesnastce i jednocześnie wielka niecierpliwość tureckiego zespołu w budowaniu akcji, więc często ich akcje były zrywane i nieskuteczne, bądź bezlitośnie kończone przez Josemę i Janickiego.

To był dobry mecz Trójkolorowych w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Biorąc pod uwagę klasę przeciwnika, budżet jakim dysponuje i jakość indywidualną jaką pokazywali poszczególni zawodnicy, porażka jedną bramką nie jest porażką, która przynosi wstyd. Wręcz przeciwnie, gra Górnika raczej daje nadzieję na nawiązanie walki na Roosevelta.

Jadymy durś!

Fenerbahce Stambuł  - Górnik Zabrze 1:0 (1:0)
1:0 - Talisca 38'

Fenerbahce Stambuł: Mert Gunok - Oosterwolde, Skriniar, Ake (Levent 46'), Semedo, Bartug (Asensio 69'), Guendouzi, Fred, Kerem (Greenwood 84') Irfan Can (Oguz 69'), Talisca (Cherif 87')
Rezerwowi: Ederson, Tarik, Caglar, Ismail, Levent, Musaba, Asensio, Oguz, Greenwood, Cherif
Trener: Ismail Kartal

Górnik Zabrze: Schulze - Janża, Josema, Janicki, Sacek, Dietz (Donio 75'), Urbański (Liseth 73'), Sadilek, Dimi (Zmrzly 73'), Chłań (Warczak 90'), Prekop
Rezerwowi: Kania - Zmrzly, Bochniewicz, Warczak, Peter, Liseth, Donio, Durdov
Trener: Michal Gasparik

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

25 komentarzy

Chociaż to przegrana, to nie ma wstydu. Trochę zabrakło odwagi z przodu, ale być może o to chodziło, żeby wywieźć w miarę przyzwoity rezultat ze Stambułu. W Zabrzu wszystko może się zdarzyć.
I szacun dla kibiców Górnika! Czasami doping Naszych się przebijał, co cieszy.

W rewanżu po marzenia i sensację!

Brawo za ambitną , bardzo dobrą grę w obronie. Jest o co grać w Zabrzu za tydzień. Brawo druzyna !!!

Żal bramki,bo za łatwo padła. Za resztę wielki szacun

Będą emocje w Zabrzu! Tylko jedna bramka z wolnego, wiele nie pokazali. Wszystko jest do zrobienia!

Ależ walka! Brawo dla piłkarzy za walkę i ambicje. W Zabrzu z takim zaangażowaniem możemy wygrać. Teraz możecie pisać, że nic nie zrobiliśmy w ofensywie.
Mam nadzieję, że klub da pismo do UEFA. Ochrona kopiącą leżących kibiców to coś co nie powinno się zdarzyć. Brawa dla naszych kibiców za nie stracenie flagi i doping też było czasami słychać.

Przed meczem obawiałem się wysokiej porażki Górnika, na szczęście moje obawy się nie sprawdziły… Jasne – Fenerbahce było drużyną dużo lepszą, ale dzięki dobrej organizacji gry defensywnej, ambicji i determinacji Trójkolorowi wyszarpali niezły wynik przed rewanżem. Brawa dla trenera Gasparika i naszych piłkarzy.

Gratulacje!!!!! Oddaliście całe serducho. Czekamy na rewanż w Zabrzu 😀

Czy Ty coś wypiłeś pisząc tą relację? Przecież ten wynik to cud a nie bardzo dobra gra . Jaka nadzieja że w Zabrzu będzie inaczej? . Super że się nie skompromitowaliśmy ale nie nazywajmy tego dobrą grą . Zejdźmy na ziemię . Cały mecz się broniliśmy , przecież do przodu nic nie zagraliśmy

To chyba ty coś musiałem wychylić i chyba za dużo jeżeli spodziewałeś się innego meczu!! 🤣🤣

Dokładnie.Ambicja była,i nic poza tym,żadnego kreowania sytuacja,obrona Częstochowy i wybijanie na oślep.Jeszcze raz nas pogonią w Zabrzu i będziemy zmęczeni sezonem

Wielkie brawa dla naszych obrońców, szkoda też dwóch sytuacji z pierwszej połowy gdy to nasz Górnik mógł obciąć prowadzenie. Awans do następnej rundy jest całkiem realny, rewanż zapowiada się emocjonująco. W Zabrzu 3:1 dla Górnika!!!!!!!! Po ZWYCIĘSTWO, po MARZENIA, po LIGĘ MISTRZÓW!!!!!!

Bałem sie tego meczu. Pomimo przegranej powalczymy o wygraną na naszym stadionie

Dobra gra w obronie i taktyka adekwatna do naszych możliwości. Nie było sensu cisnąć jak było duszno i parno to by się zajechali po kwadransie.

Kto widzioł wywiady po meczowe ten wie, że to mocna i świadoma drużyna. Tam nie ma płaczu po stratach, a cel do którego chcą iść z trenerem. Poldi chyba rozładowoł napięcie po, czy przed SP i widać, że jest tam ogień i charakter coś czego nam brakowało. Brawo chopy I dziołszki, bardzo dobry wynik, a tym dupnym kibicom po jednym szpilu godomy nara.
Jadymy durś 🍻

Jedna gupio bramka, a tak to super gra! Jechać z tymi Turkami tukej w Zobrzu!!!

Nie pamiętam żeby Górnik kiedykolwiek grał na takiej intensywności.
Ale tak trzeba grać zeby drużyna odnosiła sukcesy.
I takiego zaangażowania oczekiwałbym w każdym meczu.

Obrona grała na swoim maksymalnym poziomie i dobrze się spisała -trzeba również powieidzieć ze kupę szcześcia było po naszej stronie bo mogłoby się skończyć z 4-0 .

Było widać różnice na korzyść Turków w szybkości i łatwości rozgrywania akcji.
Myslę ze bardzo dobra lekcja do analizy bo Turcy pokazali do czego trzeba dążyć i jak można grac w piłkę.

Wielkie brawa za walkę i ambicje.
Górnicy dali wszystko co mieli.–brawo, brawo, brawo.
Co do rewanżu……
bardzo bym chciał ale awans Górnika to byłby „cud” .
Chociaż od czasu do czasu takie awanse się zdarzają.

Teraz ważne są 3 punkty zs Sląskiem bo przy tak naładowanych innych zespołach każda strata będzie trudna do odrobienia.i Górnik może utknąć z dala od czołówki tabeli.

Mam tylko wielką nadzieje ze po 3-5 tygodniach Górnik będzie grał z takim zaangażowaniem i walecznością co dzisiaj.
Gasparik to obiecał.
A teraz cała Polska sie cieszy że Lech ograł Duńczyków. No i ok…..pod wzgledem organizacyjno-finansowym wyprzedzają Górnika o 5-6 lat.
A myśle ze dzisiaj Turcy grając z Lechem również by wygrali.
I to nie 1-0.

Wiec głowa dogóry. Jest dobrze.
Cel do jakiego powinniśmy dążyć został nam dzisiaj pokazany.

Z Turkami żadna polska drużyna nie mialaby szans. Przecież ich jeden gracz jest więcej wart niż cała nasza kadra

Ja też coś napisałem osobno ,ale Ty to ująłeś trafniej i lepiej.

Nie ma qrwa zle! Mur po chuju ustawiony bez piątego. Bramka frajerów! W Zabrzu stadion zrobi piekło..

Miażdżąca przewaga Turków, ale szczerze spodziewałem się znacznie gorszego wyniku

Fajna 1 połowa, mieliśmy w niej swoje momenty. Generalnie jak coś szło do przodu to szło przez Ikia Dimiego, dosłownie każda nasza akcja zaczynała się od przetransportowania piłki prawą stroną boiska. Tam turcy mieli wyraźne problemy z zatrzymywaniem nas. Yvan utrzymywał piłkę i potrafił przeprowadzić ją do przodu. Szkoda tylko że trener rywali widocznie to zauważył i w 2 połowie tak kolorowo już nie było.

Dalej widać brak organizacji środka pola, choć ciężko też oczekiwać że ekstraklasowicze będą sobie radzić z pomocnikami za grube dziesiątki milionów. Sam jeden Guendouzi jest wart więcej niż kilka drużyn z ekstraklasy

Brawo za walkę do ostatniej minuty ,do 30 min.wyglądało to nawet, nawet ,potem już tylko obrona Częstochowy .Niektórzy jak Dimi po godzinie stali ,bo im prąd odcięło .Co mi wpadło w oko to Prekop ,walczył na całym boisku, jak Liseth ,ale czy on jest lepszym napastnikiem od niego ,nie wiem.Obawiałem się batów, jest skromna porażka, bo Górnik mądrze się bronił i miał furę szczęścia ,a do tego Turcy kiepsko celowali .W sumie na tle dobrej europejskiej drużyny nie było dramatu ,ale tylko na tablicy, na boisku była przepaść. Mimo to Brawo.

Wszyscy walczyli, ciężko kogoś zganić bardziej niż innych. A Dimiego właśnie chciałem pochwalić, dla mnie był jednym z największych zaskoczeń na plus. Owszem, odcięło go, i to nie po godzinie, a po pierwszej połowie, ale wcześniej bardzo dużo popracował nie tylko w ataku, ale przede wszystkim w obronie. Świetnie współpracował z bocznym obrońcą. Tego mniej dawał Chłań (no ale Chłania ostatecznie też rozumiem, ktoś musiał próbować też mocniej z przodu i nie zawsze dało się wrócić za szybką akcją)

Górnik, brawo brawo brawo! Widzimy się na Roosevelta i nie jesteśmy bez szans. Zobaczymy jak ten mecz się ułoży natomiast tam graliście bardzo ambitnie i to jest naprawdę rewelacja
P.S. Szkoda tego strzału Janzy

Ilu było Turków w składzie? Gdyby do składu Fener wstawili Sadilka, to też by grał jak reszta😀 Zespół Gra, bo drużyna jest mocna. Przykład Lewego w kadrze. Poziom dla nas póki co nieosiągalny, może kiedyś.. Cuda się zdarzają, jak Husaria pod Wiedniem.