Dwóch nieoczywistych bohaterów Górnika Zabrze po meczu w Białymstoku. Jeden nie powąchał murawy, drugi chciał już być na ławce...

0
3270

Piłkarze Górnika Zabrze do końca walczyli w meczu z Jagiellonią Białystok i wywieźli ze stolicy Podlasia zasłużony komplet punktów. Po końcowym gwizdku sędziego radość w drużynie Trójkolorowych była ogromna. Tym bardziej, że swój wkład w końcowy sukces mieli piłkarze... nieoczywiści. 

Trener Michal Gasparik po meczu z Jagiellonią był bardzo zadowolony z postawy swoich podopiecznych, zwłaszcza w drugiej połowie starcia na Chorten Arena. Po przerwie Górnik zdobył dwie bramki, a swój wkład w końcowy rezultat mieli zawodnicy, którzy wcale być zaangażowani w kluczowe akcje już nie musieli. 

Pierwsza bramka dla zabrzańskiej drużyny padła po szybkim wrzucie piłki z autu, po którym futbolówka trafiła do Maksyma Chłania. Ukrainiec wszedł z nią w pole karne, przygotował się do strzału i oddał uderzenie, piłkę trącił po drodze jeszcze Bartosz Mazurek, a ta wpadła do siatki tuż przy lewym słupku, grzęznąc w bocznej siatce.

Cichym bohaterem tej akcji był - jak się okazuje - trzeci bramkarz Górnika Piotr Pietryga. To 22-latek z ławki rezerwowych złapał wybitą za linię boczną piłkę i podał do Ondreja Zmrzlego, który wyrzucił futbolówkę do Chłania, ten rozegrał ją krótko z Sondre Lisethem i wykończył akcję celnym strzałem. - Piotrek rzeczywiście siedział obok, szybko tę piłkę złapał i wznowił grę. Fakt, nie był to jakiś szybki atak, ale on od razu "żył", mogliśmy szukać rozwiązania zanim Jagiellonia odbudowała ustawienie. To było kluczowe podanie, bardzo dobrze technicznie po bramkarsku i od razu go za to pochwaliłem - mówi Tomasz Loska, drugi bramkarz Górnika.

- To też pokazuje jaki jest to team. Piotrek Pietryga wyrzucił tę piłkę od razu do Ondreja i z tego strzeliliśmy bardzo ładną bramkę Maksyma Chłania - cieszy się trener Gasparik. 

Kluczową rolę przy drugim trafieniu dla Zabrzan odegrał Michal Sacek. Czech zabrał się z piłką przed polem karnym gospodarzy i wpadł w obręb "szesnastki", po czym bezpardonowo zatrzymał go faulem Bartłomiej Wdowik, za co Górnik otrzymał rzut karny, który na bramkę zamienił Rafał Janicki. Sęk w tym, że prawego obrońcy Górnika miało już w tym czasie na boisku... nie być. - To, co zrobił Michal Sacek w tej sytuacji jest godne pochwały. On prosił już o zmianę, bo nie miał siły i miał skurcze. W końcówce zamienił pozycjami z Pawłem Olkowskim, bo chciał być wyżej. Po czym zrobił tę akcję, po której wywalczył dla nas rzut karny - kiwa głową z uznaniem trener drużyny z Roosevelta.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

0 komentarzy
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze