Bramkarz Górnika Zabrze zadowolony po meczu w Stambule. "Pozostajemy w grze i jestem z nas bardzo dumny"

7
3260

Philipp Schulze w meczu z Fenerbahce Stambuł popisał się kilkoma świetnymi interwencjami. Po swoim drugim występie w trójkolorowych barwach bramkarz Górnika Zabrze ocenił bramkę straconą przez wicemistrza Polski, atmosferę na Fenerbahce Sukru Saracoglu oraz szansach na odrobienie strat przy Roosevelta. 

Moje pierwsze pytanie dotyczy straconego gola. Jak to wyglądało z twojej perspektywy? W murze ustawiłeś tylko czterech zawodników...

Muszę to jeszcze obejrzeć na powtórkach. W trakcie meczu wydawało mi się, że może któryś z chłopaków podniósł nogę, trudno powiedzieć. Przeanalizujemy to z całą drużyną. Wydawało mi się, że czterech zawodników w murze to optymalne rozwiązanie, ale być może wyciągnę z tego wnioski i następnym razem ustawię pięciu.

W drugiej połowie mocno pomogłeś drużynie. Twoje dwie interwencje były kluczowe zarówno dla samego wyniku, jak i w perspektywie rewanżu w Zabrzu. To był po prostu dobry refleks?

Myślę, że zadziałał i refleks, i instynkt. Bardzo się cieszę, że mogłem pomóc drużynie i podtrzymać nasze szanse na awans do trzeciej rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Musimy w to wierzyć, bo mamy tylko jedną bramkę straty, a u siebie, przed własną publicznością, na pewno stworzymy sobie więcej okazji. U nas może nie będzie szalonych pięćdziesięciu tysięcy kibiców, ale gra tutaj była dla nas świetnym doświadczeniem.

Jak się tutaj grało? Sama atmosfera na trybunach to chyba ogromne przeżycie.

W stu procentach. W zeszłym sezonie grałem maksymalnie przy 25 tysiącach widzów, a teraz na trybunach było ich dwa razy tyle. Jestem bardzo wdzięczny za to wyzwanie i szansę pokazania się na tak dużej scenie. Na stadionie panowało prawdziwe piekło, ale w pozytywnym sensie. Lubię taką walkę, presję i świadomość, że musisz dać z siebie maxa.

Statystyki posiadania piłki wynosiły około 80 procent dla Fenerbahce i 20 procent dla Górnika. Było wam ciężko pod tą nieustanną presją rywala?

Czy było ciężko? Oczywiście, ale spodziewaliśmy się tego. Znamy ich jakość - wystarczy spojrzeć na Taliscę czy wchodzących z ławki Asensio i Greenwooda. To zawodnicy z najwyższej półki. Jestem naprawdę dumny z drużyny. Przegraliśmy tylko 0:1 i zamierzamy walczyć dalej. Rywale mogli mieć 80% posiadania piłki, ale ostatecznie skończyło się jednobramkową porażką, co daje nam wiarę przed rewanżem.

Nie czuliście żadnego strachu? W barwach Fenerbahce grają wielkie nazwiska, a wy po prostu wyszliście i robiliście swoje.

To tylko piłka nożna. To oni grali z większą presją na barkach. Uważam, że wykonaliśmy dobrą robotę i - tak jak wspomniałem - wciąż wierzymy w awans, bo to tylko jeden gol straty. W rewanżu musimy pokazać taki sam charakter jak dzisiaj, ale najpierw skupiamy się na sobotnim, domowym meczu ligowym, bo to jest w tym momencie najważniejsze. Musimy iść z meczu na mecz, a co ma być, to będzie.

Linia obrony funkcjonowała dzisiaj bardzo dobrze. Fenerbahce dominowało w posiadaniu piłki, ale wasza defensywa spisała się świetnie.

Masz w stu procentach rację. Byliśmy bardzo solidni z tyłu. Uważam, że na tle takiego rywala zagraliśmy w defensywie świetny mecz. To zasługa odpowiedniego przygotowania ze strony sztabu szkoleniowego. Musimy teraz iść za ciosem.

Z mojej perspektywy różnica w waszej grze między pierwszą a drugą połową była dość widoczna. Z czego wynikało to, że po przerwie nie udało wam się utrzymać intensywności z pierwszej części meczu?

W drugiej połowie stworzyliśmy sobie chyba jedną dobrą okazję. Presja ze strony trybun również wzrosła, a z tyloma kibicami wspierającymi rywala gra się niezwykle trudno. Być może po 70. minucie pojawiła się w nas myśl: "Dobra, jest 0:1, zagramy o awans u siebie". Gdybyśmy stracili drugiego, trzeciego czy czwartego gola, byłoby już po wszystkim. A tak wciąż pozostajemy w grze i jestem z nas bardzo dumny, że zdołaliśmy tę szansę zachować.

Patrząc z boiska, co stanowiło największą różnicę w samej grze? Szybkość?

Szybkość i jakość strzałów - doskonałym przykładem jest ten rzut wolny. To jest właśnie ten najwyższy poziom. Muszę wyciągać wnioski z drobnych błędów i wciąż się uczyć. Patrzymy w przód, w piłce nożnej wszystko może się zdarzyć.

Materiał video do obejrzenia poniżej:

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

7 komentarzy

Zagrałeś solidny mecz ,dobrze, bramka była do obrony +mur był źle ustawiony ,ale mogło być o wieleee gorzej. Jakie dwa razy więcej niż 25 tyś?Zobaczymy za tydzień, bo to będzie trudniejsze zadanie.

Mam przeczucie że będziemy mieli z niego pociechę.

Też jestem tego zdania. Łukasz wie co robi jako właściciel

Synek, dobry mecz zagrałeś i to jest ważne.

Gra na linii na znacznie wyższym poziomie niż Łubik, lepiej też ze strzałami z dystansu, wychodzeniem do dośrodkowań i podobna gra nogami. Porównując Schulze i Łubika to ten pierwszy wygląda na lepszego bramkarza.

Nie wiem czy to ważne ale byli tu tacy co głupoty pisali, że bramkarz z 3 ligi niemieckiej….jak oni teraz są? Mówiłem że to niezły bramkarz, owszem można było więcej zrobić przy te bramce,ale wybronił kilka trudnych strzałów, dla mnie na plus, obawiałem się za to o formę Josemy, bo z Lechem zagrał piach,ale spoko zagrał dobrze,obrona ogólnie bez zarzutu.w W pomocy i ataku nie oczekiwałem cudów,na plus Domu, widać, że wie gdzie jest bramka.

Telefon niekiedy głupoty przerobi, miało być Dimi a wyszło Domu;-))))