Zmazać widmo ostatniej porażki

W.  -  10 sierpnia 2019 13:27
1176

Aktualny tydzień piłkarze Górnika Zabrze rozpoczęli w Krakowie, gdzie w ostatnich sekundach spotkania przegrali z Wisłą 0:1. Niefortunne spotkanie przy ul. Reymonta przepełnione kontrowersyjnymi decyzjami przeszło jednak do historii, za sprawą kolejnej potyczki, którą dzisiaj podopieczni Marcina Brosza będą chcieli rozstrzygnąć na swoją korzyść, zmazując widmo ostatniej, niezasłużonej porażki odniesionej pod Wawelem.

Dzisiaj o godzinie 20:00 Trójkolorowi rozpoczną czwartą serię rozgrywek PKO Ekstraklasy, w której przed własną publicznością zmierzą się z Rakowem Częstochowa. Zespół prowadzony przez Marka Papszuna to rewelacja poprzedniego sezonu w Fortuna I Lidze. Doskonale spisujący się częstochowianie już w 30. kolejce fetowali powrót do Ekstraklasy po 21-letniej absencji na najwyższym poziomie polskich rozgrywek. Czerwono-niebiescy po raz pierwszy do Ekstraklasy awansowali w 1994 roku, przez cztery kolejne sezony walcząc o pozostanie w gronie najlepszych ligowych zespołów. W 1998 roku drużyna z Częstochowy zajęła jednak ostatnie (18 miejsce) w tabeli i na 21 lat pożegnała się z najwyższą klasą futbolową w naszym kraju. Powróciła do niej dopiero 24 kwietnia bieżącego roku, zapewniając sobie awans w imponującym stylu. Krzyżowcy jako lider pierwszoligowych rozgrywek do Ekstraklasy wrócili ze sporym apetytem na kolejne sukcesy oraz chęcią zadomowienia się tutaj przez okres znacznie dłuższy niż dwie dekady temu.

Baniaminki to jednak drużyny, które nie zawsze potrafią odnaleźć się w nowej rzeczywistości, przeskok o jedną klasę wyżej stanowi często spory problem. W ubiegłym sezonie klubem o ogromnych aspiracjach i sporym potencjale była przecież Miedź Legnica, która mimo długofalowych planów już po roku odpadła z grona najlepszej polskiej szesnastki. Start sezonu 2019/2020 pokazuje, że drużyna z Częstochowy podzielić może losy Miedzianki, może, ale nie musi. W rozegranych dotychczas trzech kolejkach zespół spod Jasnej Góry zgromadził na swoim koncie trzy punkty, za sprawą jednego zwycięstwa i dwóch porażek. W pierwszym spotkaniu Raków przegrał z Koroną Kielce 0:1, w kolejnym meczu wygrał w Białymstoku z tamtejszą Jagiellonią 0:1, w ostatniej zaś kolejce zmuszony był uznać wyższość rywali ulegając prowadzonej przez Michała Probierza Cravovii 1:3. Przed dzisiejszym spotkaniem Górnik z dorobkiem czterech punktów zajmuje dziesiątą lokatę w tabeli, jeden punkt mniej ma plasujący się na dwunastym miejscu Raków, który w trakcie przygotowań do nowego sezonu wzmocnił swoje szeregi pozyskując między innymi Emira Azemovića (FK Zemun Belgrad), Rusłana Babenko (Czornomoreć Odessa), Felicio Brown Forbesa (Korona Kielce), Andrija Lukovića (FK Voždovac Belgrad), Bryana Nouviera (Sepsi OSK Sfântu Gheorghe), Kamila Piątkowskiego (Zagłębie Lubin) oraz Michał Skórasia i Dawida Szymonowicza z Bruk-Betu Nieciecza.

W dzisiejszym spotkaniu naprzeciwko siebie stanie drużyna doświadczona, przed którą Ekstraklasa nie stanowi żadnych tajemnic i beniaminek, stawiający pierwsze kroki na najwyższym szczeblu rozgrywek po 21 latach nieobecności. Atutem najbardziej utytułowanego klubu w historii polskiej piłki nożnej będzie dzisiaj nie tylko gra przy wsparciu własnej publiczności, ale i doświadczona kadra, która powinna przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Kwestia ostatecznego rozstrzygnięcia jest jednak cały czas otwarta. Do tej pory z dziesięciu pojedynków rozegranych przez Górnika i Raków pięciokrotnie lepsi okazywali się zabrzanie, w trzech meczach komplet punktów zdobyli czerwono-niebiescy, a dwie konfrontacje zakończyły się remisem. Bilans bramkowy przemawia na korzyść Górnika, wynosząc 15-8. Najwyższe w historii zwycięstwo nad Rakowem Trójkolorowi odnieśli w sezonie 1997/1998, kiedy to po golach Michała Probierza (13’), Marcina Kuźby (40’, 73’) i Dariusza Dźwigały (57’), czternastokrotni mistrzowie Polski pokonali Raków 4:0. Najwyższej porażki doznaliśmy natomiast w sezonie 1994/1995, przegrywając przy ul. Limanowskiego 2:0. Wierzymy, że rezultat dzisiejszego spotkania zbliżony będzie do tego z sezonu 1997/1998, kiedy nasz zespół pewnie pokonał swego przeciwnika, sięgając po komplet trzech punktów. Niech głośny doping fantastycznej zabrzańskiej publiczności od pierwszych sekund spotkania doda piłkarzom siły, odwagi i wiary w zwycięstwo, mobilizując do jeszcze lepszej gry.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl