Żenada czyli plan taktyczny trenera

Sobol  -  16 lutego 2014 21:21
725

zalamany

Czekałem na inaugurację wiosny jak wszyscy kibice Górnika, z ufnością, nadzieją i jak zawsze z pozytywnym dreszczykiem emocji. Okres przygotowawczy napawał nadzieją, wieści z obozu w Turcji płynęły optymistyczne. Chłopcy ciężko pracują, atmosfera jest dobra warunki do treningu  i gry idealne. Wydawać by się mogło że jak wspominał trener Wieczorek plan został zrealizowanyw 100 %. Tym bardziej oczekiwanie na pozytywne rozstrzygnięcie meczu z przedostatnią drużyną ekstraklasy były uzasadnione. Pierwsze wątpliwości pojawiły się przed meczem, skład nieco „egzotyczny”, Witkowski w bramce , Jeż na „defensywnym”, Kurzawa w pierwszym składzie a na stoperze zamiast Pandży pojawia się Antek Łukasiewicz. Trener jednak przepracował z zespołem cały okres zimowy, więc wie na kogo postawić do przygotowanej na Lubin koncepcji pomyślałem.

Rozpoczął się mecz  i po dwudziestu minutach było pozamiatane. Ze zdumienia przecierałem oczy. Tak nieporadnego, koszmarnie słabo grającego Górnika nie pamiętam. Bramkarz, para stoperów, ofensywa, praktycznie wszystko zawiodło. Żadnej myśli przewodniej, zero planu na rozegranie tego meczu. Zagłębie nie grało piłki rzucającej na kolana. Proste środki typowe dla piłki Lenczyka, dla nas jednak to było za dużo. Trudno nie dostrzec gołym okiem że popełniono wiele błędów w ustawieniu drużyny jakby celowo wytrącając sobie posiadane argumenty. Bo jak inaczej tłumaczyć ustawienie młodego Kurzawy w roli ofensywnego pomocnika, a stworzonego do takiej gry Jeża na defensywnym. Trener Wieczorek miał iście „szatański” plan. Zespół  po zimie  nie przypomina drużyny Nawałki. Czuje się rękę nowego trenera , zespół zagubiony, nieporadny, na palcach jednej ręki można policzyć grę na jeden kontakt. Drużyna jakby na siłę starała się dostosować do aktualnej  sytuacji w klubie i dorównać poziomem do jego organizacji. Mam świadomość że nie powinno się oceniać drużyny po jednym przegranym meczu ale ogrom zawodu jest ogromny dla wszystkich.

Pewnie jednak ten tekst by nie powstał  na gorąco gdyby  nie wypowiedź trenera na konferencji prasowej która doprowadziła mnie do szewskiej pasji. Trener Wieczorek spokojnie stwierdził iż zespół miał plan na rozegranie meczu do momentu utraty bramki. Czyli do czternastej minuty.  Bramki się traci i bramki się odrabia. Warto by Panie trenerze obejrzeć mecze z Zawiszą, Śląskiem czy Wisłą.Górnik zawsze do końca walczył i zawsze miał plan na zwycięstwo. Co najważniejsze realizował go wielokrotnie z pozytywnym skutkiem. Nie wszystko da się wytłumaczyć kontuzjami  tak jak nie da się wytłumaczyć złego ustawienia drużyny. Nie byłem zwolennikiem zatrudnienia trenera Wieczorka  ale miałem nadzieję że tym razem się mylę, że człowiek wyciągnął wnioski z poprzedniego pobytu w Zabrzu  że warsztat jest już inny. Wyniki rybnickiej drużyny nie napawały optymizmem ale być może Górnik to właśnie to pomyślałem. Teraz już wiem, zobaczyłem drużynę autorską trenera Wieczorka i szczerze mówiąc przeraziłem się.

Panie trenerze, Górnik to nie klub dla Pana.  Im szybciej wszyscy potrafią to zrozumieć i wyciągnąć wnioski tym lepiej dla klubu. Pierwsza ósemka wcale nie musi być pewna, bo po dzisiejszym meczu na pewno nie zasługujemy na nią.

TEKSTY PUBLIKOWANE W DZIALE “OKIEM KIBICA” SĄ PRYWATNYMI OPINIAMI AUTORA

źródło: Roosevelta81.pl
foto: wiadomosci.wp.pl