Zbigniew Waśkiewicz: Karty rozdają przede wszystkim zawodnicy

Milo  -  3 lipca 2014 14:07
612

waskiewicz4_konferencja_1314

Tak naprawdę myślimy jeszcze o jednym wzmocnieniu, a szukamy zawodnika na środek pomocy. Gdy jednak do tego transferu nie dojdzie, to także nie będzie tragedii – mówi w wywiadzie dla slask.sport.pl Zbigniew Waśkiewicz, prezes Górnika Zabrze.

Górnik Zabrze mógł się wzbogać latem o, powiedzmy, 10 milionów złotych. Te pieniądze przeszły klubowi jednak koło nosa, gdyż Paweł Olkowski i Prejuce Nakoulma wypełnili kontrakty z klubem i odeszli jako wolni zawodnicy. Czy takim sytuacjom można w przyszłości zaradzić?

 – Na początek powiem, że na pewno nie było tak, że ktoś w klubie już te pieniądze – za ewentualne transfery – zaksięgował i czynił na ich konto ewentualne inwestycje. Piłka to biznes, jak każdy inny. Gdy pieniędzy nie ma na koncie, to… tak naprawdę ich nie ma. To zawsze przykre, gdy tej klasy zawodnicy odchodzą, a klub nie dostaje za to nawet gotówki. Niestety, złe wieści są takie, że to się będzie powtarzać. W takich sytuacjach nie wszystko bowiem zależy od klubu. Karty rozdają przede wszystkim zawodnicy czy ich menedżerowie. Piłkarze też potrafią liczyć, więc kalkulują. Wolą wypełnić w klubie wysoki kontrakt, a potem odejść za darmo i jeszcze zaksięgować wysoką premię za podpisanie umowy z nowym klubem. Żyjemy w czasach, gdy takie wartości jak sentyment do klubu, wola, by dać mu zarobić, nie stoją zbyt wysoko.

Jak już jesteśmy przy transferach, to jak pan ocenia wasze najnowsze nabytki?

– Był moment, gdy powiedziałem, że być może w ogóle obejdziemy się tego lata bez transferów do klubu. Tak się oczywiście stać nie mogło, co nie zmienia faktu, że nie szalejemy, bo zwyczajnie nie mamy na to pieniędzy. To jednak może zaprocentować, gdyż naszą siłą będzie zgranie. Zespół nie czeka bowiem gruntowna przebudowa, ile uzupełnienie składu. Cieszę się, że jest już z nami Dawid Plizga. To zawodnik, za którym kryje się jakość i doświadczenie. Wiele obiecuję sobie również po transferze Bośniaka Armina Ćerimagicia. To typ chojraka, który bardzo mocno angażuje się w grę zespołu. To nie przypadek, że był kapitanem młodzieżowej reprezentacji Bośni i Hercegowiny. Jego atutem jest też siła, kondycja, zdrowie. Pod tym względem to pierwsza piątka w kadrze Górnika. Tak naprawdę myślimy jeszcze o jednym wzmocnieniu, a szukamy zawodnika na środek pomocy. Gdy jednak do tego transferu nie dojdzie, to także nie będzie tragedii.

Źródło: slask.sport.pl
Foto: Kamil Dołęga/Roosevelta81.pl