Zbigniew Kwiatkowski o kontuzjach w Górniku: Każdy z zawodników wie na co może sobie pozwolić

Milo  -  31 marca 2014 17:24
2238

Iwan_kontuzja_lekarz_Jagiellonia1314

– Jeżeli ktoś ma jakieś dolegliwości, których nie zgłasza, to trudno nam podjąć jakieś działania, bo nie wiemy, że coś się dzieje i mu dolega – mówi Roosevelta81.pl Zbigniew Kwiatkowski, lekarz Górnika Zabrze. W tym sezonie jednak nie zobaczymy na pewno Mariusza Magiery i Błażeja Augustyna. Jeszcze nie wiadomo, czy do końca sezonu zdąży wykurować się Seweryn Gancarczyk.

Pech nie opuszcza “Trójkolorowych”. Z listy kontuzjowanych zawodników można byłoby zrobić całkiem niezły zespół, a w niedzielnym starciu z Jagiellonią ucierpiał Bartosz Iwan, którego znokautował Grzegorz Kaspirzk. Cios, jaki otrzymał od golkipera był nawet na wyższym poziomie od tych, wyprowadzanych na bokserskim ringu. Bartosz Iwan ma wstrząśnienie mózgu. Czuje się już bardzo dobrze. Na początku było bardzo nerwowo, ale daliśmy radę i wszystko opanowaliśmy – mówi Kwiatkowski.

Okład na nodze po spotkaniu miał też inny z naszych graczy. – Paweł Olkowski miał opatrunek na kolanie, a wynikało to z przeciążenia – ocenia lekarz Górnika.

Jak wyglądają szansę na powrót do gry pozostałych kontuzjowanych? – Adam Danch zaczął już grać, zanotował jedną połowę w meczu rezerw. Wprowadzamy go powoli do gry w metodycznym treningu. Dość długo nie grał, więc nie ma sensu się spieszyć – podkreśla Kwiatkowski. – Z Błażejem Augustynem sprawa wyglądała dość skomplikowanie. Miał on złamanie przeciążeniowe kości piętowej. Jest to kontuzja, do której nie dochodzi w skutek jakiegoś jednorazowego wydarzenia. Kość po prostu nie wytrzymuje obciążeń i stopniowo pęka coraz bardziej. Jest to obrażenie, które początkowo trudno zdiagnozować. Pojawiają się tylko bóle, a po pewnym czasie na zdjęciu dostrzegamy rysę i ten kawałek kości został wreszcie “przykręcony”. Piłkarz przeszedł w miniony czwartek operację i teraz czekamy aż wszystko się zrośnie. W tym sezonie już go nie zobaczymy. Kość piętowa zrasta się około osiem tygodni. Dwa miesiące samego zrostu, później czeka go jeszcze rehabilitacja i powrót do pełnej dyspozycji, to łącznie cztery miesiące przerwy.

Bliższy, co nie znaczy, że bliski, powrotu do gry jest “Garnek”. – Sprawa z Sewerynem Gancarczykiem wygląda coraz lepiej. Po operacji czeka go okres rehabilitacji. Obciążenia powoli zwiększamy, ale to już wymaga czasu. Trudno mi jednak powiedzieć, czy jeszcze zobaczymy go w tym sezonie. Mariusza Magiery, który też jest po operacji, na pewno w obecnych rozgrywkach oglądać już nie będziemy. Operacja nie powoduje tego, że wszyscy są od razu zdrowi. Wykonaniem operacji chcemy osiągnąć jakiś cel. Chcemy wygoić, ale to wymaga spokoju, później jest okres rehabilitacji, kiedy gojenie zakończone wymaga odzyskania zakresu ruchomość siły mięśniowej itd – tłumaczy Kwiatkowski.

Z czego wynika w takim razie plaga kontuzji w zespole z Roosevelta? – Trudno mi powiedzieć, czy piłkarze byli tak ambitni, że nie zgłaszali kontuzji. Jeżeli ktoś nie chce powiedzieć co mu jest, to my tego nie wywnioskujemy. Na pewno te kontuzje nie są spowodowane zbyt dużymi obciążeniami treningowymi. Dobieramy je indywidualnie. To nie jest tak, że każdy w drużynie ma takie same obciążenia. Po to robimy wszystkie testy na początku rundy, aby wiedzieć, kto i co może robić. Jeżeli ktoś ma jakieś dolegliwości, których nie zgłasza, to trudno nam podjąć jakieś działania, bo nie wiemy, że coś się dzieje i mu dolega. Każdy z zawodników zna swój własny organizm, więc wie na co może sobie pozwolić. Każdy w drużynie jest dorosły i wie, na co go stać. Nie chodzi o to, żeby zagrać w najbliższym meczu, tylko o to, aby pograć jeszcze kilka lat. Czy zawodnicy nie chcieli stracić wywalczonego miejsca w składzie? Nie wiem, ale jeżeli pociąg odjedzie na peronie, to ciężko do niego wskoczyć – podsumowuje lekarz Górnika.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Ewa Dolibóg/Roosevelta81.pl