Zagłębie – Górnik: Zagrać jak w Poznaniu!

Torcidos  -  6 maja 2018 11:56
0
2597

Tak jak w poprzedniej kolejce, Górnik wyjdzie dzisiaj na boisko znając już wynik swojego bezpośredniego konkurenta w tabeli, czyli Wisły Płock. Także i tym razem jest on dla zabrzan korzystny, bo daje możliwość awansu na czwarte miejsce i odskoczenie Nafciarzom na dwa punkty. Czy drużyna Marcina Brosza wykorzysta tę okazję?

Kiedy poznaliśmy poznaliśmy terminarz Górnika w rundzie finałowej, byliśmy raczej pewni, że to przy Roosevelta będziemy mieć największe szanse na dobre punktowanie. Tymczasem póki co jest zupełnie na odwrót. Jedyny dotychczas mecz w Zabrzu Górnik przegrał, za to na wyjazdach ma komplet zwycięstw. I to na naprawdę gorących terenach, bo w Poznaniu i Białymstoku. W Lubinie z pewnością nie czeka go spacerek, ale nie widzimy też powodu, żeby i tam nie wywalczyć trzech punktów. Tym bardziej, że Zagłębie jak na razie także lepiej się czuje w grupie mistrzowskiej na wyjazdach.

Sami jednak do końca nie wiemy, czego się spodziewać po Górniku. Pewne zwycięstwo nad Lechem dało kibicom mnóstwo radości i ponownie rozbudziło apetyty, ale przecież ten mecz mógłby się zupełnie inaczej potoczyć, gdyby to gospodarze pierwsi zdobyli bramkę, bo do trafienia Marcina Urynowicza byli od nas lepsi. A jeszcze tydzień wcześniej w bezbarwny sposób przegraliśmy u siebie z Wisłą Płock. Zatem z Górnikiem nie jest tak kolorowo, jak pokazuje ostatni mecz z „Kolejorzem”, choć nie mamy też zamiaru umniejszać tego sukcesu. Jeśli grasz na boisku pretendenta do tytułu, strzelasz mu cztery gole i wygrywasz, to niezależnie od wszystkich okoliczności jesteś kozakiem. W Lubinie okaże się, czy jest nim w stanie być na dłużej.

Już oficjalnie wiadomo, że Igor Angulo znalazł się w osiemnastce meczowej na dzisiejsze spotkanie i jest to bardzo dobra wiadomość. Bo choć ostatni mecz pokazał, że nawet bez niego Górnik był w stanie strzelić w Poznaniu cztery bramki, to w osiągnięciu sukcesu na koniec sezonu pomoc Hiszpana jest po prostu niezbędna. Fajnie było też zobaczyć w końcówce meczu z Lechem Michała Koja, którego nie oglądaliśmy na boisku od meczu z Sandecją i być może zobaczymy go w Lubinie od pierwszej minuty. Choć trzeba powiedzieć, że pod jego nieobecność na wysokości zadania stanął Adrian Gryszkiewicz, który bardzo dobrze sprawuje się na lewej obronie. Może mieć trener lekki ból głowy.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments