Zabrzański Midas zabija Górnika

g.rajda  -  17 sierpnia 2016 15:41
0
1419

tadeusz_debicki_malgorzata_manka_szulik

W starożytności był król Midas, który zapragnął, aby wszystko, czego dotknie, zamieniane było w złoto. Na początku było świetnie, bo wydawało się, że jego królestwo wiecznie już będzie opływać w dostatek. Problem pojawił się jednak w momencie, gdy dosłownie wszystko było zmieniane w złoto. Nawet rzeczy (i nie tylko), które nie chciał, aby były zmieniane. Łącznie z jego córką. W końcu zrozumiał swój błąd i ubłagał Bogów o zdjęcie „daru”. Tak też się stało.

Skąd ta historia? Bo w Zabrzu jest trochę podobnie. Ale tylko trochę. Nasz mądry władca i król, a raczej królowa, zwana carycą, najwidoczniej czuje się jak Midas. Stąd jej kwieciste deklaracje, że czego nie dotknie w temacie Górnika, to zamienia w złoto. Słowa słowami, chęci chęciami, a rzeczywistość pokazuje, że legendy są tylko legendami. Ostatecznie, tam gdzie miało być złoto, pojawił się trąd. Brudny, odrażający, niszczący powoli Górnika od środka. Krok po kroku zabijając kolejne organy, tego niegdyś świetnego organizmu.

Na czym dokładnie polega zabrzańska plaga? Nasza królowa, na jednej z prezentacji dumnie mówiła, że idziemy po 15 gwiazdkę, ostatecznie 2 lata później klub wylądował po raz kolejny w I lidze. Mówiła też o tym, że Górnik szybko musi wrócić do ekstraklasy, zamiast tego mamy bolesny falstart i nikłą szansę na awans w tym sezonie. Zapowiadała najnowocześniejszy stadion na Śląsku, zamiast tego mamy 3 trybuny, z improwizowanym sektorem VIP, który umiejscowiony jest na trybunie wschodniej. Mieliśmy mieć profesjonalnych pracowników w klubie, a mamy najbliższych dworzan naszej królowej, posłusznie wykonujących jej rozkazy, bez kompetencji… albo inaczej: z kompetencjami, które nijak pasują do wielkiej historii Górnika i złotych obietnic miłościwie nam panującej.

Obligacje za 35 milionów miały dać Górnikowi szansę na restrukturyzację finansów, zamiast tego z budżetu Górnika spogląda znowu ogromna dziura i coraz głośniej się mówi o braku płynności finansowej. Ciepła woda czy pensje dla szeregowych pracowników znów stają się szczytem marzeń naszego klubu. Górnik miał mieć nawet piękną pogodę, z ćwierkającymi ptaszkami, zamiast tego mieliśmy ostatnio oberwanie chmury, dzięki któremu wyszły fuszerki na zarządzanym stadionie przez spółkę podległą zabrzańskiemu Midasowi.

Ostatnio królowa mówi w mediach o wielkiej trójkolorowej rodzinie, podczas gdy bardzo skutecznie dzieli od dłuższego czasu kibiców na najważniejszych, mniej ważnych i całkowicie niepotrzebnych. Dokładnie, zgodnie ze złotą – wszak królewską zasadą – dziel i rządź. Jeszcze ten problem z wejściem kibiców na mecz ze Stalą… Gdyby w artykułach sponsorowanych w Dzienniku Zachodnim i Gazecie Wyborczej, które ukazały się przed meczem i na które wydane zostały grube dziesiątki tysięcy złotych mieszkańców Zabrza, nie zapraszała kibiców do przyjścia… to, kto wie… może i nie byłoby problemu z wejściem? A tak nasz Midas dotknął kolejnego tematu, który po prostu obrócił się w pył.

Innymi słowy, której części Górnika nasz Midas nie dotknie, tam trąd, śmierć i zaraza. Może najwyższy czas, by nasz zabrzański Midas, śladem swego greckiego odpowiednika ubłagał na kolanach Bogów o zdjęcie daru i oddał Górnika w ręce, które zapewnią mu lepszą i bardziej zdrową przyszłość? Skoro grecki Midas, który słynął z głupoty, miał na tyle oleju w głowie by to zrobić, to nasz mądry władca tym bardziej nie powinien mieć z tym problemu. Bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że dotyk naszej królowej w Górniku niszczy i zabija. I nie ważne czy mówimy tu o klubowych finansach, czy o pocałunku śmierci dla ludzi, którzy chcą w tym klubie zrobić coś dobrego i mają na niego pomysł. Śmierć to śmierć. A ta puka już do drzwi Górnika. Bo czym jest dla wielkiego Górnika gra w I a może nie długo w II lidze, z bagażem długów i zaniedbań?

TEKSTY PUBLIKOWANE W DZIALE “OKIEM ŻABOLA” SĄ PRYWATNYMI OPINIAMI AUTORA

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments