Z obozu rywala: GKS Bełchatów. “Maniacy taktyki”

Torcidos  -  24 października 2014 06:54
504

belchatow
Decydując się na oglądanie meczu z udziałem GKS-u Bełchatów, musisz być świadomy, że nie czeka Cię wielkie widowisko, uwieńczone kilkoma bramkami. Jeżeli tego szukałeś, to trafiłeś prawdopodobnie na najgorszy możliwy adres. Ale jeśli jesteś maniakiem taktyki i meczem perfekcyjnym jest dla Ciebie bezbramkowy remis – jesteś w domu.

Nie da się nie szanować beniaminka za to, co prezentuje w tym sezonie Ekstraklasy. Może przed sezonem nikt ich nie skazywał jako murowanego kandydata do spadku, ale bardziej przewidywano tą dolną część tabeli. Tymczasem GKS jest wysoko w tabeli, mając już na koncie m.in wygraną przy Łazienkowskiej z Legią Warszawa. Chapeau bas dla Kamila Kieresia, od którego wszystko co dobre zaczyna się w Bełchatowie. Nie będzie przesadą jeśli powiemy, że Kiereś jest w tym momencie najbardziej niedocenianym trenerem w naszej Ekstraklasie. Nie jedzie na nazwisku ani na znajomościach, tylko na swojej fachowości. Wykręcić szóste miejsce z biednym beniaminkiem z Bełchatowa jest rzeczą godną podziwu. Nie umniejszając zasługą Kieresia należy też podkreślić, że jest w GKS-ie kilku zawodników, których chciałoby więcej niż pół ligi. Jest świetny Michał Mak, w obronie bezbłędny Adrian Basta, a w bramce, kto wie czy nie najlepszy na swojej pozycji w Ekstraklasie Arkadiusz Malarz.

STATYSTYKI
– GKS zdobył w tym sezonie 19 punktów: 5 zwycięstw, 4 remisy oraz 3 porażki, bilans bramkowy: 11:11
– Beniaminek w tym sezonie jeszcze nie przegrał na własnym stadionie, grając pięciokrotnie: 3 zwycięstwa oraz 2 remisy, bilans: 6:1
– GKS stracił najmniej bramek w lidze
– Bełchatowianie są najczęściej faulującą drużyną w Ekstraklasie: 204 faule
– GKS oddał najmniej celnych strzałów w lidze: 39
– Tylko Korona i Ruch strzeliły mniej bramek od GKS-u

OSTATNI MECZ
Zawisza Bydgoszcz – GKS Bełchatów 2:1
0:1 – Adam Mójta 34′
1:1 – Piotr Petasz 48′
2:1 – Michał Masłowski 88′
GKS: Malarz – Basta, Baranowski, Telichowski, Mójta – Wroński (88. Komołow), Baran, Poźniak, Rachwał, Prokic – Bartosiak (86. Turkovs).

GKS po dużej wtopie w Poznaniu, gdzie przegrał z “Kolejorzem” 0:5, jechał na kończący dwunastą kolejkę mecz z Zawiszą Bydgoszcz. Od początku spotkania lekką przewagę mieli gospodarze, jednak za dużo z tego nie wynikało. GKS skupił się na bronieniu swojej bramki, wiedząc, że prędzej czy później nadarzy się moment na zaatakowanie. I ten moment nadszedł, gdy w 33′ faulowany w polu karnym był Łukasz Wroński i sędzia odgwizdał jedenastkę dla gości. Pewnym strzałem karnego wykorzystał Adam Mójta, dając prowadzenie beniaminkowi. Już na początku drugiej połowy zespół Kamila Kieresia miał świetną sytuację, żeby podwyższyć prowadzenie, jednak Kamil Późniak przegrał pojedynek z Andrzejem Witanem. Od tego momentu inicjatywę przejął Zawisza i swoją przewagę udokumentował dwoma golami, wygrywając pierwszy raz od dwóch miesięcy.

BełchatówGKS Bramka dla Bełchatowa wzięła się z niczego. Będący plecami do bramki Łukasz Wroński został sfaulowany w bezsensowny sposób przez Andre Micaela, co przyniosło karnego, a w konsekwencji bramkę dla gości.

BEŁCHATÓWGKSWyrównujący gol obciążają konta Bartka Bartosiaka, który wystraszył się piłki oraz Arkadiusza Malarza, bo mimo, że strzał był mocny i po lekkim rykoszecie, to zdecydowanie był do wyciągnięcia.

BEŁCHATÓWGKS3Wydawało się, że nic złego nie może się stać z tej akcji, jednak płaskie podanie Sebastiana Ziajki przeszło przez Błażeja Telichowskiego (nr. 66) i Michał Masłowski z najbliższej odległości pokonał Malarza, ustalając wynik meczu na 2:1 dla Zawiszy.

WYPOWIEDZI

Źródło: Roosevelta81.pl/Ekstraklasa.org/Ekstraklasa.tv
Fot.: Bełchatow.com