Wywiad miesiąca. Bartek Perek, człowiek orkiestra w Górniku Zabrze cz.1

Pionek  -  7 września 2018 19:15
6751

Człowiek orkiestra, jak zwykli mawiać o nim dziennikarze współpracujący z klubem. Człowiek, który jest 3 osobami w jednej, nie tylko spiker stadionowy, ale również rzecznik prasowy, szef działu medialnego Górnika Zabrze, a nawet partner w obronie legendy klubu Pana Stanisława Oślizło. Mowa oczywiście o Bartłomieju Perku, z którym zapraszamy na rozmowę o Górniku i pracy „od kuchni”.

Wszyscy znają Cię głównie z głosu, a to nie tylko twoja funkcja, bo pełnisz w klubie role i rzecznika prasowego i szefa działu medialnego i spikera, a od czego się zaczęła twoja historia w Górniku?

– Dawno to było, zaczęło się ponad 12 lat temu, byłem po studiach, obroniłem pracę dyplomową i chciałem rozpocząć pracę, jednak sytuacja na rynku była tak ciężka, że pomyślałem o stażu, który łatwiej można było uzyskać. To była końcówka lipca 2006 roku, prośbę stażu wysłałem do MOSiR-u w Zabrzu, ponieważ już wcześniej próbowałem tam „spikerki” w koszykówce i piłce ręcznej, kiedyś brakowało tam spikera i otrzymałem propozycje w wakacje, aby spróbować swoich sił. Pomyślałem „Co mam do stracenia, najwyżej nie wyjdzie”, uznałem, że jest to lepsze niż roznoszenie ulotek. Złożyłem więc prośbę o staż i ówczesny prezes MOSiR-u i przewodniczący rady nadzorczej Górnika Zabrze Włodzimierz Mikoda zaproponował mi z racji ogromnych zmian i potrzebnych rąk do pracy staż w Górniku. Tak to się zaczęło.

Od jakiego stanowiska zacząłeś?

– Zacząłem jako asystent biura zarządu, natomiast już wtedy bardzo pomagałem Ś.P. Krzyśkowi Majowi, który też był dość świeży, bo dołączył do klubu w tym samym czasie, żeby tworzyć marketing w Górniku. Wspólna praca przełożyła się na taką prywatną znajomość i dużą zażyłość. Po roku stażu, dostałem propozycję pracy i to już w dziale marketingu. Byłem asystentem, później specjalistą, a nawet przekazano w moje stery cały marketing. Niecałe dwa lata temu prezes Sarnowski zaproponował mi zajęcie się biurem prasowym.

Jeśli chodzi o spikera to było od początku, czy później zacząłeś?

– No nie od razu, małymi kroczkami wchodziłem, pamiętamy była młoda Ekstraklasa, był puchar ligi, puchar Ekstraklasy i tam, gdzie nie było po prostu wielu tysięcy ludzi na trybunach, tam stawiałem pierwsze kroki w spikerce, natomiast w samej Ekstraklasie, spikerem zostałem za kadencji prezesa Jędrzeja Jędrycha. Zacząłem wtedy od rundy wiosennej sezonu, w którym za kadencji Henryka Kasperczaka spadaliśmy z ligi, więc dobrego wejścia nie miałem (śmiech).

Pracujesz właściwie na 3 etaty, bo jest rzecznik, jest dział medialny i spiker. Jak to pogodzić?

– Moim zdaniem nie do końca. To dość powszechne, że rzecznicy prasowi pracują również nad redagowaniem materiałów do klubowych mediów. Oczywiście pracy jest sporo, wymaga to pewnej elastyczności i poświęcenia dużej ilości czasu, ale sprawia mnóstwo satysfakcji. To coś wspaniałego, móc robić to, co się kocha. W dodatku rzadko zdarzają się dwa podobne dni. Spikerem jestem zazwyczaj w weekendy, to przecież głównie wówczas gramy mecze. Pomagają mi koledzy, nasz dział prasowy powoli się rozrasta i rozwija. Nie jest może tak liczebny jak np. Legii czy Lecha, ale jest Marcin Małkiewicz, który jest dla mnie wielką pomocą, pewien czas temu dołączył Dariusz Czernik, wieloletni dziennikarz, były szef działu piłki nożnej w redakcji Sportu, fantastycznie znający fach, od którego cały czas bardzo wiele się uczę. Mamy również współpracowników, którzy nas wspierają: Piotr Malcherek, który dba o grupy młodzieżowe, wprowadzanie wyników, kalendarz – taka mrówcza praca, ale niezwykle potrzebna. Marek Dziechciarz zasypuje mnie świetnymi materiałami historycznymi. Nie chciałbym nikogo pominąć – szczególnie osób, które są z nami podczas meczów – Darek i Karolina dostarczający nam zdjęcia, czy Patryk, który od niedawna pomaga nam w zakresie video.

Czy my jako kibice możemy jakoś pomóc w dziale medialnym Górnika?

– No właśnie chcemy z tym mocno ruszyć. Zaczynamy rozwijać program praktyk. W tym momencie jest dwóch chłopaków, praktykantów, studentów dziennikarstwa i komunikacji społecznej, kibiców Górnika, na których możemy liczyć. Myślę, że takie wsparcie jest jak najbardziej potrzebne, pracujemy też nad takimi rozwiązaniami. Myślę, że warto wspólnie zastanowić się nad tym, jak jeszcze … chętnie pochylimy się nad każdym pomysłem.

Jak wygląda dzień meczowy od kuchni?

– Dzień meczowy właściwie rozpoczyna się na kilka dni przed meczem, np. proces akredytacyjnym dla dziennikarzy na mecz, który musimy na 48 godzin przed meczem mieć sfinalizowany, po za tym pracuje nad wyświetlaniem band ledowych przy murawie, za ustawienie odpowiedniego bloku i kolejności. Lubię to, a z racji doświadczenia, dalej za to odpowiadam. W sam dzień meczowy spotykamy się już rano, przygotowujemy całą organizację, sale konferencyjną, kamizelki foto, listy wjazdowe dla dziennikarzy, ja dlatego, że również jestem spikerem przechodzę odprawy bezpieczeństwa na 3 godziny przed meczem, 1,5 godziny przed meczem jest odprawa z sędziami, kierownikami drużyn i realizatorami przekazu. Często do naszej pracy należy pomoc w zapewnieniu ciekawych rozmówców do telewizji. Na szczęście u nas w Zabrzu to nie jest wielki problem. Praktycznie na każdym meczu są wspaniali ex piłkarze, trenerzy i piłkarscy eksperci. Kolejna sprawa to współpraca z kierownikiem planu, a dzień meczowy jest tak naprawdę rozpisany co do sekundy, często przeciętny kibic może nie zdawać sobie sprawy, ale to wszystko jest bardzo precyzyjnie zaplanowane, np. jeśli mecz jest na 18 to piłkarze wychodzą na murawę dokładnie o 17:56 i 30 sekund. Tak samo sprawa wygląda z wszystkimi aktywnościami, takimi jak konkursy, występy artystyczne czy innego rodzaju uroczystości. Wszystko musi być szczegółowo skorelowane z planem transmisji. Nawet pracę spikera prowadzę tak, by współgrać z wywiadami przeprowadzanymi na płycie i nie przeszkadzać. Podobnie jest z muzyką. Generalnie staramy się z kolegami, by w dzień meczu nic nas nie zaskoczyło.

Podczas wyjazdów chyba jest trochę luźniej? Ogólnie dość stresujący taki dzień meczowy musi być dla Ciebie.

– Robię to już od kilku lat, poza tym mam wsparcie współpracowników. Na pewno po przejściu do biura prasowego musiałem polubić… nocną jazdę samochodem (śmiech), na mecze wyjazdowe kwestia dojazdu to jest podstawowa sprawa, zrobić trasę np. do Chojnic i z powrotem, a przy tym pracować przy spotkaniu i dodawać newsy na stronę to potrafi być męczące. Najgorsze, gdy ok. 2 godziny po meczu dopada człowieka zmęczenie, adrenalina powoli spada i emocje odpływają.

Zdarzają się sytuacje nagłe? Coś co powoduje, że przed meczem trzeba zmieniać ¾ planu?

– Takie sytuacje nie o tyle co się nie zdarzają, co nie ma możliwości, żeby zmienić harmonogram, jest to z góry zaplanowane już sporo wcześniej, musi o tym zostać poinformowana Ekstraklasa, telewizja, więc nie jest to łatwe. Popatrzmy np. na galerie sław na stadionie – podobne eventy planuje się odpowiednio wcześniej, by poinformować wszystkie zainteresowane strony.

Niedawno również pojawiły się na naszym stadionie życzenia w przerwie meczu, które bardzo dobrze się przyjęły.

– Zaczęło się bardzo niewinnie, ktoś mnie zaczepił z zapytaniem czy mogę coś takiego zrobić w przerwie meczu i złożyć życzenia urodzinowe, pomyślałem czemu nie, przecież to nic wielkiego a może sprawić radość osobie, do której są kierowane, tak napędziło to sporą machinę, bo tych życzeń już już całkiem sporo, a czasem dostaje takie prośby już podczas spotkania lub tuż przed przerwą, a wówczas nie nie zawsze mam możliwość potem tego odczytać.

Jak wygląda współpraca z kibicami, bo interakcja choćby podczas prezentacji zespołu jest spora.

– Znamy się od lat i mam nadzieje, że kibice również tą współpracę sobie cenią, od nich tak naprawdę wyszła inicjatywa żebyśmy wyjścia piłkarzy zaczynali od pieśni „Górniku jesteśmy z Tobą”, zamiast odtwarzać utwory muzyczne, jak to ma miejsce na innych stadionach. Myślę, że to się przyjęło i choć jest to już od pewnego czasu stałym elementem meczów w Zabrzu, zawsze mam ciarki na plecach, mając zaszczyt intonować tę piękną pieśń.

Drugą część wywiadu możecie przeczytać TUTAJ.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: facebook.com/bartek.perek