Wychodząc na murawę, chłopcy w siebie wierzą

Kaszpir  -  11 września 2019 19:45
1818
W ostatnim czasie głośniej zrobiło się o Piłkarskiej Akademii Górnika. W Zabrzu, trzecioligowe rezerwy rozgrywały derbowy mecz z Ruchem z którego dochód przeznaczony być właśnie na działalność Akademii. Tymczasem młodzi piłkarze z rocznika 2009 zanotowali wspaniały występ w niemieckim Karlsbad.
 
O przebiegu “Andre Schurle Cup” informowaliśmy tutaj. Winni jesteśmy jeszcze przedstawić bohaterów niemieckiego turnieju:
 
Bramkarze: Paweł Karbowski, Igor Szymajda
Zawodnicy: Tymoteusz Biliński, Adam Dolata, Raszid Farouni, Dawid Kardas, Mateusz Łukowski, Szymon Matijak, Bartek Mikołajczyk, Igor Nolewajka, Aleksander Papierniak, Marcel Płocica
Trenerzy: Grzegorz Zurek, Robert Romaniuk
 
 
Jak informowaliśmy wcześniej, młodzi zabrzanie z rocznika 2009 zajęli na turnieju znakomite szóste miejsce, pozostawiając w pobitym polu wiele uznanych europejskich firm. Nam z kolei udało się porozmawiać z jednym z trenerów zespołu, panem Grzegorzem Zurkiem.
 
Roosevelta81.pl: – W Niemczech mierzyliście się z zespołami z różnych europejskich krajów. Czy na tym etapie szkolenia, można już zauważyć charakterystyczne style drużyn, np. włoskich czy hiszpańskich?
 
Grzegorz Zurek (trener rocznika 2009): – Nie jest to pierwszy tego typu turniej u naszych zachodnich sąsiadów, wszystkie mają swoją charakterystykę. W pierwszej części graliśmy z miejscowymi zespołami, które nie są zaawansowane taktycznie. Jeżeli chodzi o rywalizację z drużynami z klubów Europy, to już widać zarysy poszczególnych stylów. Hiszpanie z reguły niżsi, ale zaawansowani technicznie, dobrze wyszkoleni i szybcy.
Włosi? Kiedy graliśmy z Interem i oni prowadzili, to zaczęła się gra na czas, np. piłka się gubiła i tego typu podobne przypadki, znane z włoskiego, dorosłego futbolu. Anglicy z kolei mieli dobrego napastnika, którego zaobserwowaliśmy już wcześniej na turnieju w Brukseli, który to zresztą zespół z Cardiff wygrał. Większość piłek była właśnie grana na tego piłkarza, potrafiącego wykorzystać swoje dobre warunki fizyczne. Można zatem powiedzieć, że gra w typowo angielskim stylu. Generalnie jednak nie jest tak, że wśród zespołów tych kategorii wiekowych panuje już żelazna dyscyplina i taktyka. Wszyscy grają do przodu, najważniejsza jest przyjemność z meczów.
 
Jak młodzi piłkarze fizycznie znoszą trudy zawodów?
 
– Turniej trwał dwa dni, a mecze rozgrywane były w piętnastominutowym wymiarze czasowym. Najpierw były preeliminacje i pierwsze mecze w grupie z zespołami mocniejszymi. Dalsza część rozgrywek w grupie, nazwijmy mistrzowskiej, toczona była kolejnego dnia. Następnie odbywały się pojedynki fazy play-off. Co do zmęczenia chłopaków? Szczerze mówiąc, znosili to bardzo dobrze. Patrzyliśmy na nich przez pryzmat, jak zachowują się w czasie wolnym i widać było, że energii im nie brakowało. Fizycznie cały turniej rozegrany na plus.
 
A psychicznie, np. porażkę w karnych z Interem?
 
– Zacznę od tego, co jest dla nas najważniejsze, czyli grać to, co my chcemy, nie patrzeć na rywala. Kiedy zaczynaliśmy jeździć za granicę odbierano nas trochę z góry. Obecnie gramy na turniejach ze wszystkimi jak równy z równym. W tym roku mierzyliśmy się już z Juventusem i Interem, oba mecze przegrywając. W Karlsbad nie trzeba było zatem jakoś specjalnie chłopaków motywować. Wystarczyło powiedzieć, że mają rachunki do wyrównania. Oni naprawdę wychodząc na murawę w siebie wierzyli. Nie robiło na nich wrażenia, że przed nimi jest Juventus, chcieli pokazać, że są zwyczajnie lepsi. Porażkę z Interem ciężko znieśli, to są jeszcze dzieciaki i tutaj trochę smutku było. Ogólnie jednak radość była ogromna, chłopcy zajęli najlepsze miejsce w naszych zagranicznych wojażach.
 
 
Z Pana perspektywy, co jest najważniejszym aspektem udziału w tego typu zawodach?
 
– Ważną rolą uczestniczenia w międzynarodowych zawodach, jest kwestia mentalna. Chłopcy muszą czuć, że po drugiej stronie mają takich samych piłkarzy jak oni, że nie ustępują w niczym znanym europejskim firmom piłkarskim. Kiedy w to wierzą, wówczas są w stanie pokazać się z najlepszej strony, sprzedać swoje walory i umiejętności. Widać też wyraźny progres, potrafiliśmy odrobić lekcję z wcześniejszych porażek choćby z włoskimi zespołami i na tym turnieju zrewanżować się turyńczykom. Z Interem, pomimo tego, że przegrywaliśmy nie było żadnej paniki. Chłopcy grali spokojnie, doprowadzili do wyrównania, a w konsekwencji do konkursu jedenastek. Po turnieju dostaliśmy zaproszenie na kolejny zawody w Niemczech. Przekazano nam, że organizatorzy byliby bardzo zadowoleni z naszego udziału. Myślę, że takie słowa też fajnie doceniają nasz występ w Karlsbad.
 
 
Daniel Ściślak robi ostatnio kolejne kroki w swojej karierze. Debiut w ekstraklasie, teraz udany występ w młodzieżowej reprezentacji Polski. Nic tylko iść w ślady Ściślaka.
 
 – Tak, jest to dla chłopaków z Akademii wzór, taki namacalny. Daniela widzą na co dzień, a przecież także był, tak jak oni teraz, zawodnikiem AG. Wierzę w to, że w przyszłości będziemy mieli kolejnych wychowanków podążających drogą Daniela.
 
Najbliższe plany przed Pana zespołem?
 
 – Na tą chwilę mamy mini-turniej w Ostrawie. Skupiamy się też na ligowych rozgrywkach, walczymy o awans do ligi wojewódzkiej. Zimą jeszcze zobaczymy, mamy zaproszenia, ale to sprawa przyszłości.
 
Poniżej mini-galeria z Turnieju w Karlsbad:
 

 

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Akademia Górnika Zabrze