Wisła Płock – Górnik Zabrze. Z Płocka wracamy bez punktów. Koszmar defensywy

Kibic   9 lutego 2018 19:59   
2816

Górnik Zabrze przegrał w Płocku z Wisłą 2:4. Bramki dla naszego zespołu zdobyli: Damian Kądzior oraz Łukasz Wolsztyński, dla gospodarzy trafiali: Konrad Michalak, Jose Kante dwukrotnie, a także Damian Szymański.

Marcin Brosz w meczu inaugurującym ligową wiosnę, zmuszony był do dokonania kilku korekt w wyjściowej jedenastce. Najwięcej “bólu” sprawiało oczywiście zastąpienie dwójki środkowych obrońców. Szkoleniowiec zdecydował się obsadzić te newralgiczne pozycje, Szymonem Matuszkiem oraz debiutantem – Pawłem Bochniewiczem. Na lewej obronie, również debiutant Adrian Gryszkiewicz zastąpił Michała Koja, partnerem Igora Angulo w ataku został Marcin Urynowicz.

Początek spotkania dosyć spokojny z jednym uderzeniem płocczan. Z upływem minut “górnicy” czuli się coraz lepiej, jedna z ich, coraz częstszych, akcji została przerwana faulem w okolicach pola karnego Wisły. Damian Kądzior ustawił piłkę, a następnie posłał ją bezpośrednio w kierunku bramki. Tam źle ustawiony bramkarz gospodarzy dostał piłkę za kołnierz. Niestety, zabrzanie nie cieszyli się długo z prowadzenia. Michalak uciekł Matuszkowi i znalazł się “oko w oko” z Loską. Sytuacji nie zmarnował i po niespełna 20. minutach mieliśmy ponownie remis. Od tego momentu obraz gry wyrównał się, spadło jednocześnie tempo i rytm akcji. Było sporo niedokładności, żadna z drużyn nie była w stanie przejąć inicjatywy.

Po dwóch kwadransach znów Michalak dynamicznie wpadał w pole karne, tym razem jednak – ryzykowną aczkolwiek znakomitą interwencją – powstrzymał go Gryszkiewicz. Kilkanaście sekund później Żurkowski ukarany został żółtą kartką, był to już czwarty kartonik tego koloru i tym samy Szymona zabraknie w następnym spotkaniu. Końcowe minuty tej części to przewaga zabrzan, którzy szczególnie stałymi fragmentami próbowali zaskoczyć, niepewnego w bramce Thomasa Dahne. Jeszcze Angulo znalazł się w dobrej sytuacji, ale jego uderzenie było zbyt lekkie.

Drugą część od mocnego uderzenia – dosłownie i w przenośni – rozpoczęli gospodarze. Mianowicie Stilić sprawdził refleks “Gienka”, mocnym strzałem z okolic pola karnego. Tomek, nie bez problemów, dobrze sparował na bok futbolówkę. Po kilkudziesięciu sekundach “trójkolorowi” ponownie wyszli na prowadzenie. Ponownie błąd popełnia niemiecki bramkarz wypluwając piłkę, a najprzytomniej zachowuje się Wolsztyński trafiając do bramki rywali z najbliższej odległości. Wisła jednak odpowiedziała szybciej niż w pierwszej części. Teraz to naszym polu karnym mało zdecydowany jest Wolniewicz, wykorzystuje to z kolei Jose Kante. Po tej wymianie ciosów gra znów siadła, sporo było w tym fragmencie nieprzepisowych zagrań, które jeszcze bardziej obniżały wartość widowiska.

Z tego chaosu szybciej otrząsnęli się gospodarze, zaatakowali odważniej, co szybko przyniosło im skutek. Szymański zdecydował się na uderzenie z dystansu, było ono na tyle precyzyjne, że piłka po raz trzeci wylądowała w naszej bramce. Marcin Brosz zdecydował się w tym momencie wprowadzić do gry Kurzawę za niewidocznego Urynowicza, ale na boisku lepszym zespołem pozostawał Wisła. A to, co prezentowali nasi defensorzy w końcowych fragmentach meczu, wołało o pomstę do nieba. Wisła w okolicach naszego pola karnego robiła co chciała i możemy się tylko cieszyć, że skończyło się “tylko” na czterech bramkach. 

Górnik po tym spotkaniu nie powiększył swojego dorobku punktowego, ale nie to jest najgorsze. Styl, w jakim zabrzanie polegli, mamy tu na uwadze postawę defensywy, delikatnie mówiąc nie napawa nas optymizmem. Na szczęście w kolejnym meczu do dyspozycji Marcina Brosza będą już Dani Suarez oraz Mariusz Wieteska. Tymczasem trzeba przełknąć tą “żabę” i jak najszybciej o niej zapomnieć.

Wisła Płock – Górnik Zabrze 4:2 (1:1)

0:1 – Kądzior, 12′
1:1 – Michalak 18′
1:2 – Ł. Wolsztyński 50′
2:2 – Kante 52′
2:3 – Szymański 66′
2:4 – Kante 82′

Wisła: Dahne – Reca, Dżwigała, Łasicki, Stefańczyk – Merebasvili, Furman, Szymański, Stilić (86′ Zawada), Michalak (81′ Varela) – Kante (90+2′ Biliński)
Rezerwowi: Kiełpin – Sielewski, Stępiński, Rasak, Varela, Biliński, Zawada
Trener: Jerzy Brzęczek

Górnik: Loska – Wolniewicz, Bochniewicz, Gryszkiewicz – Kądzior (79′ Ledecky), Matuszek, Żurkowski Ambrosiewicz (69′ Grendel), Ł. Wolsztyński – Urynowicz (55′ Kurzawa), Angulo
Rezerwowi: W. Pawłowski – Kurzawa, Grendel, Karwot, Hajda, Smuga, Ledecky
Trener: Marcin Brosz

Żółte Kartki: Żurkowski, Angulo – Furman

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków)
widzów: 4367

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl