Wielki Tydzień Yvana Ikia Dimiego, przebył drogę od losera do bohatera. "Wiemy, że będzie grał jeszcze lepiej"

1
2256

Yvan Ikia Dimi zanotował najlepszy tydzień od transferu do Górnika Zabrze. Francuski skrzydłowy, którego trener Michal Gasparik postanowił sprawdzić na pozycji nr "9", w dwóch ostatnich meczach dwa razy wpisał się na listę strzelców, wykazując się nie wielkim talentem snajperskim, a boiskową inteligencją i czuciem piłki. 

W pierwszych miesiącach po transferze na Roosevelta Dimi nie błyszczał na boisku. Zachowanie Francuza z kongijskimi korzeniami często mogło irytować. Kiwał się z własnym cieniem, nie rozgrywał piłki na krótko z kolegami z drużyny, tylko wdawał się w drybling, który z natury kończył się stratą piłki. Trener Gasparik postanowił zmienić 21-latkowi pozycję i prawoskrzydłowego zrobić gracza na pozycję nr "9".

Szybko przyniosło to oczekiwany skutek. Przebojowy piłkarz strzelił dwie bramki w sparingu z rezerwami, krótko po tym zanotował premierowe trafienie na boiskach PKO BP Ekstraklasy w meczu z Cracovią (3:0), wykorzystując błąd bramkarza rywala i w ekwilibrystyczny sposób wpychając piłkę do bramki Pasów. Cztery dni później Dimi zanotował kolejne trafienie w trójkolorowych barwach, zmieniając sprytnie tor lotu piłki po strzale Lukasa Sadilka, czym totalnie zmylił bramkarza Zawiszy Bydgoszcz w meczu półfinału STS Pucharu Polski. 

Czy Francuz może wkrótce stać się czołowym strzelcem Trójkolorowych? - Zobaczymy, czas pokaże. Cieszę się, bo zawsze jest trochę z tej strony kibiców presja, wobec nowych piłkarzy. Często jest to tak, że oni potrzebują czasu na tę adaptację. Nie miał idealnego startu, ale zawsze cieszył się zaufaniem sztabu szkoleniowego. Potem nam strzelił decydującą bramkę w lidze i teraz w pucharze, dzięki czemu awansowaliśmy do finału - zauważa Michal Gasparik, trener Górnika. 

Dimi w ciągu zaledwie tygodnia z zawodnika, którego wielu kibiców z Zabrza najchętniej oglądałoby na ławce rezerwowych, stał się bohaterem dwóch ważnych dla Górnika spotkań. - Taka jest piłka i często tak bywa. To są młode chłopaki. Dimi w dalszym ciągu potrzebuje czasu na aklimatyzację w nowym kraju, nowej lidze, nowym otoczeniu. Wiemy, że jak się to stanie, będzie grał jeszcze lepiej niż obecnie - zapewnia opiekun drużyny z Roosevelta.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

1 Komentarz
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Na razie z takiego sprytu i inteligencji boiskowej wynika tyle, że skoczył do główki i stał w miejscu w którym piłka się od niego odbiła. Ennali i Sow przewyższają go o klasę,a Yokota nawet o dwie. Pomijając tę opinię,mam do niego duży szacunek i bardzo dobrze życzę. Treningów nie widzę,natomiast z meczów nie mam powodu by piać z zachwytu. Oby odpalił i dał wszystkim dużo szczęścia