Wiele się zmieniło i jestem pod wrażeniem

Luq  -  9 października 2018 18:30
2650

Tomasz Wałdoch zapisał się w na kartach Górnika jak i reprezentacji Polski. W miniony weekend odwiedził Zabrze i jak sam mówił wiele się tu zmieniło, co robi na  nim wrażenie. W piątkowy wieczór oglądał pojedynek “Trójkolorowych” z Lechem, a w przerwie wziął udział w miłej uroczystości, kiedy to odebrał pamiątkową tablicę – mniejszą kopię swojego portretu zamontowanego na szczycie Areny Zabrze. Przed meczem w sali konferencyjnej przez kilkadziesiąt minut rozmawiał z dziennikarzami.
Poniżej cała rozmowa w wersji tekstowej.

Po ostatnim pobycie tutaj pozostawił Pan bardzo dobre wrażenie. To był jeden z lepszych okresów. Chociażby Arkadiusz Milik, który robi teraz dużą karierę, był jednym z Pana transferów.

– Oficjalnie niby nie, Arek przyszedł po mnie już, był co prawda na takich próbnych treningach, Adam Nawałka obserwował wtedy nie tylko jego, ale jeszcze jednego zawodnika z Rozwoju. Bardzo cieszy mnie, że Arek rozwinął się w taki właśnie sposób i jest napastnikiem wielkiego formatu. Cieszą bramki zdobyte przez niego na wielu europejskich boiskach. Cieszę się, nie chcę jednak mówić, że jest to tylko moja zasługa, miałem swoich ludzi, którzy gdzieś tam mi podpowiadali, mówili, gdzie są talenty. Wiadomo, że trzeba było pojechać, zobaczyć. Kiedy zobaczyłem pierwszy mecz drużyny Górnika U17 na tym bocznym boisku, gdzie Arek akurat grał i strzelił dwie bramki przeciwko zabrzanom a trzecią wypracował, to naprawdę nie trzeba być wielkim ekspertem, aby zobaczyć, że ten chłopak miał talent już w tym wieku. Tak więc robiłem już takie pierwsze podchody, żeby z nim porozmawiać, dostać pierwszy kontakt z nim, dotrzeć do tego chłopaka i sprowadzić go tutaj, do Górnika. Cieszę się, że tuż po moim odejściu z Zabrza doszło do finalizacji. Cieszę się również z tego, że Arek zdecydował się akurat na Górnika, bo było też kilka innych, mocniejszych klubów, które dość mocno parły, ale Arek zdecydował się przyjść do Górnika. Myślę, że była to słuszna droga, słuszna decyzja.

Czy w dzisiejszej drużynie Górnika widzi Pan kandydatów, którzy mogliby zaistnieć na przykład w Bundeslidze?

– Sam jestem ciekaw, jak będzie wyglądał dzisiejszy mecz, na tej podstawie będę miał pierwsze wrażenia. Śledząc same wyniki, to jest jedno, tak jak w zeszłym sezonie drużyna prezentowała się znakomicie w tym sezonie już, tak dobrze to nie wygląda, ale jestem bardzo ciekawy, jaką prezentują formę. Nie mam możliwości, żeby na bieżąco oglądać mecze Górnika Zabrze, żeby ocenić jaki poziom aktualnie prezentują, więc nie jestem w stanie teraz odpowiedzieć czy któryś z zawodników miałby szansę wzmocnić jakiś klub w Bundeslidze. Proszę mnie źle nie zrozumieć, ale w tym momencie nie byłaby to wiarygodna odpowiedź. Uchylę się raczej od tej odpowiedzi. Sam jestem ciekawy, jak przebiegać będzie dzisiejsze spotkanie przeciwko Lechowi Poznań. Po meczu z pewnością będę mógł powiedzieć już dużo więcej, szczególnie że oglądanie meczu na żywo, nie na podstawie urywkowych fragmentów w telewizji to jest zupełnie coś innego.

Przebywając w Górniku, został Pan zapamiętany również z tego, że sugerował Pan młodym zawodnikom, żeby występowali w czarnych butach zamiast kolorowych. Jak to wygląda w Niemczech, z jakimi zawodnikami tam pan pracuje i jak wygląda to w Bundeslidze?

– Nie ma takiej opcji, poszło to już zbyt daleko. Kiedy byłem tutaj, w Górniku było to tylko przekazanie pewnej formy, pewnej informacji i ci zawodnicy wciąż mieli możliwość grania w tych kolorowych butach, które posiadali, ja chciałem i natomiast uzmysłowić, żeby zwrócili uwagę na jakieś inne faktory w piłce nożnej niż granie w kolorowych butach i to był mój zamysł, który nie został chyba byt dobrze zrozumiany. Zostało to tak rozpowszechnione, że ja zabroniłem im grać w kolorowym obuwiu, czego nie da się zabronić, gdyż komercja idzie w takim kierunku, że nikt nie ma możliwości zabronienia tego i prędzej czy później i tak będą kupować takie buty. Piłka nożna zmienia się, ewoluuje nie tylko poprzez wygląd strojów, ale zmieniają się też inne aspekty, analiza wideo, analiza przeciwnika, to wszystko bardzo mocno się rozwija. Jest to tylko kilka punktów, które mają wpływ na ogromny postęp w futbolu. To nie było tak, że ja zakazałem im grać kolorowych butach, tylko było to moje spostrzeżenie, żeby zwracali uwagę na inne wartości i inne faktory w piłce niżeli występowanie w czerwonych, niebieskich czy żółtych butach. Taki był mój zamysł.

Goszcząc Pana tutaj, na Górnym Śląsku nie sposób nie zapytać Pana, jako wybitnego reprezentanta Polski o najbliższe mecze reprezentacji. Czy będzie Pan osobiście na meczu z Portugalią lub Włochami?

– Raczej niestety nie będzie mnie na wspomnianych meczach. Przy okazji takiej uroczystości jak dzisiaj, która jest szczególną uroczystością, na którą z chęcią przyjeżdżam, jeśli tylko nadarza się okazja, gdzie nie będzie kolidowała z moimi obowiązkami to jak najbardziej. Muszę przyznać jednak, praca trenera jest bardzo czasochłonna. Fajnie, kiedy jest jeden dzień w tygodniu wolny, akurat teraz z tego powodu, że my zawsze w niedzielę mamy mecze, ten drugi zespół U23, to mamy w poniedziałek normalny trening i wtorek jest dniem wolnym tak więc jedyny dzień, który mógłbym wykorzystać na tego typu akcje to wtorek. Nie zawsze ten termin też pasuje, dlatego pozostaje mi tylko trzymać kciuki w przypadku Reprezentacji oglądać, jeśli tylko mam możliwość mecz w telewizji. Na żywo na chwilę obecną raczej nie jest to możliwe.

Panie Tomaszu, pytanie o selekcjonera dobrze Panu znanego z czasów młodzieńczych. Dawno nie mieliśmy człowieka w takim wieku na tym stanowisku. Jakie są rokowania i czy jest to właściwa osoba, bo kto jak kto, ale Pan zna go chyba doskonale.

– Jurka znam już wiele lat. Pierwszy raz spotkaliśmy się na zgrupowaniu szerokiej kadry U15 w Świnoujściu, był to chyba rok 1986 lub nawet 1985. Od tego czasu znam się z Jurkiem, poprzez różne reprezentacje, wszystkie reprezentacje praktycznie przechodziliśmy razem. W wieku chyba 17 lat Jurek został kapitanem Olimpii Poznań, więc już wtedy miał tę siłę przywódczą, był kapitanem reprezentacji olimpijskiej. Jest to człowiek z wielką charyzmą, chociaż czasami wyczytuję, że brakuje mu doświadczenia trenerskiego, jednak ja zauważam nie tylko samo doświadczenie, ale i samą charyzmę i jak widać, zauważyły to też władze PZPN. Dlatego cieszy mnie ten fakt, jest to decyzja odważna. Wiem, że każdy selekcjoner jest pod obstrzałem, warto dać mu jednak trochę czasu, gdyż uważam, że jest to bardzo trafne posunięcie i tak jak on jest zaangażowany w prowadzenie zespołu reprezentacyjnego, to mogę sobie tylko wyobrazić, ile czasu poświęca na przygotowanie się do tych wszystkich obowiązków, bo znam go po prostu jako piłkarza. Wiem, jak przygotowywał się do każdych zawodów, jak prowadził zespół klubowy czy zespół reprezentacyjny, robiąc to we wzorowy sposób. Ja jestem spokojny, dajnie mu naprawdę czas, trochę cierpliwości, bo to bardzo dobra decyzja podjęta przez władze Polskiego Związku Piłki Nożnej, potrzebuje tylko czasu.

Od czasu kiedy pan tutaj pracował, to zespół Górnika niesamowicie się zmienił, ale i dookoła też wszystko się pozmieniało.

– No tak, wiele się zmieniło i jestem pod wrażeniem. Akurat podjeżdżaliśmy pod stadion, jak wyłonił się po lewej stronie kościół, po prawej stronie ukazała się wielka trybuna. Co prawda byłem tutaj wcześniej, ale podjeżdżałem wtedy z innej strony, więc trochę inaczej to wyglądało. Dzisiaj przyjechałem z małżonką, która, kiedy tylko zobaczyła stadion, odparła „WOW”, pierwsze wrażenie było niesamowite i wygląda to naprawdę wyśmienicie. Jestem pod wrażeniem, chociaż jestem tutaj zbyt krótko i nie zdążyłem zobaczyć jeszcze wszystkiego dookoła. Poprzednim razem, kiedy byłem w Zabrzu, widziałem wszystko tylko z zewnątrz, stadion nie był jeszcze na tyle oddany do użytku, teraz jestem w środku i jestem ciekaw, jakie wrażenie będzie podczas meczu ligowego. Mam też nadzieję, że wielu kibiców przyjdzie i będzie solidnie dopingować zespół Górnika Zabrze. Jestem pod ogromnym wrażeniem.

Podczas dzisiejszej wizyty na stadionie Górnika ma pan szansę spotkać wielu kolegów. Z pewnością odbędzie się wiele ciekawych rozmów na temat przyszłości i odżyją wspomnienia.

– Przed chwilą spotkałem m.in. Józka Wandzika, kilku działaczy, spotkałem też Krzyśka Kołaczyka, z którym mam bliski kontakt – aktualnie pełni stanowisko wiceprezesa Rakowa Częstochowa. Jest jeszcze wielu innych znajomych, Jurek Dudek i plejada innych znanych osób, którymi nie miałem jeszcze dzisiaj okazji, aby się spotkać. Tego czasu, aby zamienić z każdym, chociaż kilka zdań zapewne będzie niestety bardzo mało.

Czy ktoś jest zainteresowany Pana osobą?

– Powiem nieskromnie, jeżeli bym się zainteresował i być może bardziej byłbym otwarty, to pewnie znalazłyby się różnorodne oferty. To jest takie moje wrażenie, potwierdzam to, podkreślam i mówię nieskromnie. Mam swoje priorytety, jestem usatysfakcjonowany tym, co mam, jestem bardzo usatysfakcjonowany tym, że jestem blisko rodziny, która ma bardzo dobre warunki zagranicą, właśnie tam, w Niemczech. Mam tam wszystko poukładane, pracuję w wielkim klubie Niemieckim, który gra w Lidze Mistrzów, który rozwija się niesamowicie. Gdybyście przyjechali wszyscy zobaczyć, jak wielki jest plac budowy i pewnie będzie przez kolejne dwa lata, jak bardzo te tereny Schalke się zmienią, ile powstanie boisk i jaki stadion będzie nowy, obok areny, dla drużyny U19-U23, to nie ciągnie mnie. Ja nie mam takich ambicji, żebym na siłę musiał czegoś szukać. Proszę mnie źle nie zrozumieć. Zapewne, gdybym był otwarty, to częściej pojawiałbym się na stadionach, gdzieś na trybunie, rozmawiałbym z jednym czy drugim. Prawdopodobnie nie powinno być z tym problemu, mówiąc znów nieskromnie, ale nie jest to moim priorytetem.

A jeśli przyjdzie oferta z Polski, to odmówisz zainteresowanemu Tobą Klubowi?

– Jeżeli przyjdzie oferta, to wszystko rozważę, tak jak było do tej pory. To nie jest tak, że ja nie miałem ofert, tylko często mi nie odpowiadały i były odrzucane. To nie jest tak, że jestem zamknięty i blokuję wszystkie inne kontakty i nie chcę mieć nic wspólnego z Polską, nie tędy droga. Każdą ofertę, nie tylko z Polski zawsze rozważę i przemyślę, co jest najlepsze dla mnie, dla mojego rozwoju, rodziny, taka jest kolejność.

Czy priorytetem dla Pana jako dla kapitana była praca w zespole Schalke na stanowisku pierwszego szkoleniowca?

– To nie jest mój cel, ale było to moim marzeniem i wciąż nim jest, ale znam realia pracy zawodnika i wiem jak pracuje się z mediami a praca trenerska to zupełnie co innego. Wiem także, jakie są te realne sytuacje i uważam, że twardo stąpam po ziemi, to jest dla mnie tylko w sferze marzeń dla mnie na chwilę obecną. Jednak może się to szybko zmienić, dobrze wiecie, że w piłce dzisiaj jest tak, jutro jest inaczej. Tak więc szybko może się to zmienić z marzenia na cel.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl