Wiara, nadzieja i strach. Przed pierwszym gwizdkiem

Sobol  -  6 lipca 2014 15:46
528

pilka_blotna

Od kilku lat przed rozpoczęciem każdego sezonu targają mną trzy odczucia wiara, nadzieja i strach. Z reguły runda jesienna rozbudza nadzieje by zakończyć wszystko bolesnym upadkiem. Zastanawiająca jest ta prawidłowość, jeżeli nie doszukiwać się w niej spiskowej teorii dziejów. Zostawmy to jednak.  Spójrzmy chłodnym okiem, czego możemy oczekiwać przed nowym sezonem od naszego zespołu. Z pewnością słuszną decyzją było zmniejszenie kadry pierwszej drużyny i rozstanie z piłkarzami, którzy mówiąc delikatnie nie rokowali dobrze a obciążali budżet klubu w większym stopniu niż by się to mogło wydawać. Racjonalnie też wyglądał przegląd kadr zawodników wypożyczonych, z których większość nie zaliczyła testów i odejdzie na kolejne wypożyczenia lub zakończy kontrakty w Górniku czy to ze względów czysto piłkarskich czy mentalnych. Wszystkiemu towarzyszy zejście z kosztów i to duży plus.

Transfery… i w tym temacie rodzi się nieco wątpliwości. Niby na papierze wygląda to nieźle, ale … pozyskaliśmy trzech pomocników w sytuacji, gdy prawa obrona i prawe skrzydło nadal pozostają nieobsadzone. Mańka mimo całej sympatii do niego nie ma zadatków na klasowego prawego obrońcę na miarę ekstraklasy. W pierwszej lidze bardzo dobrze się sprawdzał, w ekstraklasie już niestety nie. Alternatywy na jego miejsce nie poszukano. Moim zdaniem błąd. Powyższe dotyczy również schedy po „Prezesie”, bo ewentualne kreowanie na to miejsce Przemka Oziębały zabrzmiałoby jak żart. Prawa strona wyraźnie odstaje od reszty i nie trzeba być wybitnym strategiem by wiedzieć, że większość akcji przeciwnika będzie prowadzona prawą stroną, bo tam tkwi klucz do rozmontowania całego Górnika. Niestety, odstąpiono również od pozyskania napastnika, kolejnej istotnej alternatywy tym razem dla Mateusza Zachary, który wiosną spisywał się średnio a i obecnie nie jest raczej w najwyższej dyspozycji.  Do końca również nie wiadomo czy w klubie pozostanie.

Wydawało się, że przed rozpoczęciem sezonu priorytety na poszczególne pozycje są doskonale znane. Zarząd przyjął inną koncepcję, czy się sprawdzi, odpowie nam gra drużyny w nowym ustawieniu. Zachowując proporcje finansowe wynikające z sytuacji klubu i ograniczenia transferowe wydaje się jednak, iż nie do końca udało się wypełnić luki po stratach nawet na miarę naszych skromnych możliwości. Nowe ustawienie „meksykańskie” z trzema obrońcami będzie też m.in. probierzem umiejętności budowy drużyny przez Roberta Warzychę, realizacji wizji jego i Prezesa nowego Górnika. Oby się udało. Gry sparingowe nie są odzwierciedleniem tego, co będzie działo się w sezonie aczkolwiek po wczorajszej grze z Lechią mam wrażenie, że przed pierwszym gwizdkiem nowego sezonu jest o czym myśleć i jest co poprawiać.

Kilka słów na temat budowy, a raczej zawieszenia budowy stadionu. Jak większość, dobrze życzących Górnikowi żyłem w przeświadczeniu, że jedynym problemem w podjęciu prac są terminy wynikające z prowadzenia procedur przetargowych. W takim bowiem mniemaniu utrzymywały mnie władze zarządzające klubem. Do dzisiaj pamiętam słowa Pani Prezydent, że środki na realizację budowy są zabezpieczone i tych na pewno nie zabraknie. Słowa te jednak niestety nie znalazły potwierdzenia w faktach i mają bardziej poważny kontekst moralny, etyczny i zapewne polityczny w niedalekiej przyszłości niż słynne stwierdzenie „ idziemy na mistrza”. Trudno dzisiaj wyrokować jak potoczy się samorządowa jesienna kampania i kto zostanie Prezydentem Zabrza.  Jedno jest pewne, stadion musi być skończony w niedługim czasie, nie ma innej alternatywy dla życia Górnika. Z tego powinny zdawać sobie również sprawę ewentualne przyszłe władze miasta i nie chodzi tutaj nawet o kwestie licencyjne.

Mając jednak na uwadze nieprzewidywalność tak pięknej gry jak piłka nożna wierzę i mam nadzieję, że ten sezon w wykonaniu Górnika będzie już ostatnim, gdy strach przed sezonem będzie mi towarzyszył, a po kilku pierwszych kolejkach minie. Chcę wierzyć również, że od następnego, gdy będzie już nowy stadion i być może nowy rzetelny właściciel, hasło „idziemy na mistrza” nie zabrzmi ironicznie, a realnie i znajdzie swoje potwierdzenie w faktach.

TEKSTY PUBLIKOWANE W DZIALE “OKIEM ŻABOLA” SĄ PRYWATNYMI OPINIAMI AUTORA

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: wiadomosci.onet.pl