
Damian Rasak należał do ulubieńców kibiców Górnika Zabrze. Waleczność, ambicja, serce zostawiane na boisku przez charyzmatycznego piłkarza sprawiły, że wielu fanów Trójkolorowych nie wyobrażało sobie bez niego składu drużyny. W sobotę piłkarz może zagrać przeciwko jedenastce Michala Gasparika.
Doświadczony pomocnik trafił na Roosevelta na początku 2023 roku z Wisły Płock. Górnik był wówczas zamieszany w walkę o utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie. Charakterny zawodnik z miejsca stał się kluczowym graczem zabrzańskiej drużyny. Imponował nie tylko formą sportową, ale też cechami wolicjonalnymi. W dużej mierze dzięki świetnej postawie "Rasiego" Trójkolorowi spokojnie utrzymali się w elicie.
Przez kolejne półtora roku trener Jan Urban od lidera środka pola rozpoczynał ustalanie składu. Rasak odwdzięczał się za zaufanie dobrą postawą, bramkami i asystami. Przez dwa lata gry w Zabrzu pochodzący z Torunia zawodnik rozegrał w górniczych barwach 62 mecze, w których strzelił dziewięć bramek i dołożył trzy asysty.
Kiedy początkiem 2025 roku Rasak - na niespełna pół roku przed wygaśnięciem kontraktu - zdecydował się na przenosiny do Ujpestu Budapeszt, wśród kibiców Górnika zapanowała konsternacja. Włodarze 14-krotnego mistrza Polski zaproponowali swojemu kluczowemu zawodnikowi przedłużenie umowy o kolejne trzy lata, spełniając w pełni jego wymagania finansowe. - Bardzo doceniam ofertę, jaką złożył mi Górnik, gdyby nie wpłynęła żadna oferta pewnie przedłużył bym kontrakt i do dziś grał w Zabrzu - przyznał Rasak.
Kluczowy piłkarz drużyny z Roosevelta zdecydował się odejść z klubu i obrał kierunek, który wydawał się być mocno egzotyczny. Nie na co dzień zdarzają się przecież transfery z Polski na Węgry. Pobudkami tej decyzji były nie tylko warunki finansowe proponowane przez Madziarów, ale przede wszystkim chęć sprawdzenia się za granicą.
Doświadczony zawodnik wybrał Ujpest, gdyż w stołecznym klubie przedstawiono przed nim plany budowy drużyny, która w niedalekiej przyszłości ma stać się jednym z hegemonów węgierskiej piłki. Możny sponsor - sieć stacji paliw MOL - oraz solidne wzmocnienia miały sprawić, że ekipa z Budapesztu szybko włączy się do walki o najwyższe cele.
Wiosna była ciężka. Ujpest nie tyle nie zdołał awansować do rozgrywek europejskich, ale momentami był zaplątany w walkę o utrzymanie. Sezon zakończył się dużym rozczarowaniem.
Sam Rasak w rozmowie z serwisem Roosevelta81.pl w okresie wakacyjnym mówił: - Wychodzę z założenia, że w nic nie dzieje się bez przyczyny. Na pewno wyciągnę z tego doświadczenia cenną lekcję. Był to ciężki okres dla mnie indywidualnie ale i dla całego zespołu. Borykaliśmy się z wieloma kontuzjami, z wieloma wirusami. Te problemy od środka rozbijały zespół, ale tak jak wspomniałem, człowiek musi wyciągnąć z tego lekcję i jak właśnie tak do tego podchodzę.
Nadzieje na przełom w rundzie jesiennej nowego sezonu okazały się płonne. Boisko szybko zweryfikowało aspiracje Ujpestu do walki o awans do pucharów. Drużyna ze stadionu im. Ferenca Susy - wybitnego przed laty trenera m.in. Górnika Zabrze - zamiast bić się o ligowe podium po raz kolejny plasowała się w dolnych rejonach tabeli. Rasak grał regularnie, chociaż nie zachwycał.
Punktem zwrotnym kariery 30-latka na Węgrzech okazał się być pierwszy tej wiosny mecz Ujpestu. "Rasi" wybiegł w wyjściowej jedenastce, ale spisał się słabo, a jego drużyna raptem zremisowała z Nyiregyhazą (1:1), która jest mocno zamieszana w walkę o ligowy byt. Po tym starciu polski pomocnik popadł w niełaskę u trenera Zoltana Selesi i dwa kolejne pojedynki budapesztańskiej jedenastki oglądał już z ławki rezerwowych.
Wówczas po 30-latka zgłosił się GKS Katowice, który w kilkadziesiąt godzin dopiął na ostatni guzik transfer czasowy Rasaka na Nową Bukową. Po powrocie do Polski doświadczony zawodnik pierwsze mecze GieKSy spędził wśród rezerwowych. Debiut w katowickich barwach zanotował przeciwko Arce Gdynia (1:2), wchodząc na boisko w końcówce na ostatnie osiem minut gry.
Wiele wskazuje jednak na to, że w sobotnim "Śląskim Klasyku" z Górnikiem Zabrze piłkarz doczeka się szansy w dłuższym przedziale czasowym. Kto wie, czy nie wybiegnie nawet w wyjściowej jedenastce GieKSy? - Damian Rasak to bardzo doświadczony zawodnik, cały czas był w grze i jest gotowy do wejścia na boisko. To nie będzie nic nadzwyczajnego, jeśli mecz z Górnikiem rozpocznie w pierwszym składzie - przyznaje Rafał Górak, trener katowickiej drużyny.
Czy środek pola drużyny z Katowic na sobotnie spotkanie będzie należał do byłych piłkarzy drużyny z Zabrza? Jeden z nich jest pewniakiem do gry i jednym z mózgów GieKSy. O jego roli w drużynie pisaliśmy TUTAJ.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl







Jego też trzeba wyeliminować z gry!! Zagrajcie śmiało i odważnie,strzelcie pierwsi bramkę,Wygrajcie dla Nas ten mecz!!będziemy i tam dla Was!!
Zagrają śmiało ale w drugiej połowie w pierwszej zaraz będzie stracono brama a potem drugo czeski zaciąg plus trener cienkiglosik będą klepać wszerz bez sensu a na konferencji zaś ten piskliwy glosik
Tak, to prawda, „Rasi” to był ulubieniec nas, kibiców. I dalej pozostaje u nas w pozytywnej pamięci. Emanuje pozytywną energią, jak Patrik Hellebrand.
Obydwoje mają to coś, co przyciąga do nich uwagę i szacunek kibiców.
Szkoda tylko, że podjął zbyt pochopnie decyzję o zmianie barw klubowych i wyjechał na Węgry. W Zabrzu był kim , kogo kibice darzyli szacunkiem.
Szkoda też, że nie poszedł w ślady Janickiego, czy Erika Janży- którzy postawili swoje kariery długo kontynuować w Górniku Zabrze- i daj Boże, że je tutaj, pozytywnie zakończą.
Mimo wszystko „Rasi” niechaj Ci się wiedzie w Twojej karierze.
Poza tym ( nigdy nie mówi się nigdy).
PS: „Jeszcze tylko dodam, że jestem dziwnie przekonany, jeśli by Damian pozostał w Górniku i grał tu dalej, to Jan Urban powołały go do kadry narodowej, bo na to zasługiwał ! „
Szkoda to umrzeć.Mowil wyraźnie że podejmuje świadomą decyzję o przejściu do klubu zachodniego, niewątpliwie za lepsze apanaże do zespołu który miał ambitne plany.
. Życie napisało inny scenariusz,i bardzo dobrze że nie Górnik,podobnie jak Nowak który nie chciał wracać do zabrza,bo musiał by się mierzyć z własną przeszłością i oczekiwaniami,a tak otwiera sobie nową kartę.Wrocil z Węgier,a 2 jegomości nie chce wracać,być może reprezentowaliby Wronki 😆😆😆.
Podolski od pierwszej do ostatniej minuty
eMZet,
Dzięki za ten felieton o Damianie !
pozdr.
Rasak i Nowak -trener Górak wie czego chce i czego mu brakowało w pomocy ,zastąpił słabiutkiego Kudłę lepszym bramkarzem ,bo go miał .W ataku ma napastnika .My mamy kadrę na na składy ,ale niby nie ma kto grać .