“Uczciwy układ”, ale czy słuszny?

Luq  -  21 marca 2013 12:16
617

bonin
Grzegorz Bonin, Tomasz Zahorski, Ireneusz Jeleń, a w środę także Marcin Kuś podpisali umowy z Górnikiem Zabrze wyłącznie do końca sezonu. Czy to na pewno był dobry ruch ze strony działaczy?

Górnik wiosną zdobył na razie więcej punktów jedynie od Pogoni Szczecin, gdzie doszło już do zmiany trenera, a także Widzewa Łódź, z którym zmierzy się dokładnie za tydzień. Jesienią w Zabrzu swoją formę odbudowali Bartosz Iwan, a także Seweryn Gancarczyk. Wszyscy dookoła zaczęli mówić, że to zasługa trenera Adama Nawałki, który potrafi “wyciągnąć” z każdego piłkarza maksimum jego umiejętności. Zimą, klub, który nie mógł sobie pozwolić na transfery gotówkowe, postanowił pójść “za ciosem” i zatrudnić kolejnych graczy “chcących się odbudować”.

– To dla nich chyba ostatnia szansa – mówił nam tuż przed startem rundy Marek Motyka, były trener drużyny z Zabrza. Zahorski, Bonin i Jeleń na razie nie zaprezentowali niczego, co mogłoby sprawić, aby zostali przy Roosevelta na dłużej niż do czerwca. Największy kredyt zaufania należy się chyba Jeleniowi, który dołączył do zespołu tuż przed pierwszym spotkaniem rundy rewanżowej. Od kilku dni z zespołem trenuje Marcin Kuś, który w ostatnich miesiącach nie grał w żadnym klubie. W środę Górnik zdecydował się podpisać z nim kontrakt na trzy miesiące. – Myślę, że to uczciwy układ. Marcin dostał od nas szansę powrotu na boisko, a my mamy nadzieję, że pomoże nam swoim doświadczeniem w rundzie wiosennej. Potrzebujemy prawego defensora na już – powiedział w rozmowie ze “Sportem” odpowiedzialny za transfery w Górniku Krzysztof Maj.

Pojawiają się pytania: Czy Kuś jest już gotowy do gry? Jeśli nie, to, czy odbuduje szybciej swoją formę lub w ogóle ? “Zahorowi”, Boninowi i Jeleniowi do tej pory nie udała się ta sztuka. Wielu kibiców zastanawia się, czy klub nie powinien był postawić na młodych graczy będących w klubie i ich ogrywać już na nowy sezon. Taka decyzja byłaby jednak sprzeczna z zapowiedziami przed startem rundy: “Gramy o mistrza” – zapowiedział przecież na prezentacji przed rundą Aleksander Kwiek.

Odbudowanie się pod okiem Nawałki Gancarczyka, czy też Iwana wcale nie musi oznaczać, że to samo uda się pozostałym. Piłkarze mają teraz trochę więcej czasu, aby solidnie popracować i od meczu z Widzewem zacząć udowadniać, że klub nie pomylił się, wyciągając do nich pomocną dłoń. Jeśli nadal będą rozczarowywać, to w czerwcu pożegnają się z klubem. Jest jeszcze opcja, że ktoś “wypali” i po sezonie wybierze klub, gdzie dostanie lepszy kontrakt niż w Górniku.

źródło: Roosevelta81.pl/Sport
foto: Kamil Dołęga/Roosevelta81.pl