Tomasz Zahorski za Arkadiusza Milika

kamres  -  22 stycznia 2013 17:01
569

Kibice Górnika Zabrze nie chcą Tomasza Zahorskiego. Sztab szkoleniowy jest jednak zdecydowany na powrót piłkarza, choć były reprezentant Polski w minionym roku nie poradził sobie ani w Duisburgu, ani w Jagiellonii Białystok.

Już tylko jakiś kataklizm, czytaj kontuzja, mógłby przeszkodzić w podpisaniu przez Tomasza Zahorskiego półrocznej umowy z opcją przedłużenia na kolejny sezon. Trener Adam Nawałka uznał, że warto dać piłkarzowi szansę. Oczywiście szkoleniowiec zdaje sobie sprawę z tego, że Zahorski nie da tej jakości w grze, którą gwarantował Milik, ale Górnik nie ma pieniędzy na kupowanie gwiazd (2,6 mln euro za transfer Milika poszło na spłatę zadłużenia).

Poza tym za byłym reprezentantem przemawia to, że już z Nawałką pracował. Łatwiej będzie mu pojąć pewne niuanse taktyczne i szybciej dopasuje się do sposobu gry zespołu. – Tomek jest chimeryczny, strzela mało goli, ale chyba warto zaryzykować – komentuje posunięcie trenera Stanisław Oślizło, były piłkarz Górnika a obecnie doradca zarządu. – Górnik z piłkarzy, którzy nie potrafią się odnaleźć w innych klubach, wydobywa to, co w nich najlepsze. Świat usłyszał o Niedzielanie, Sikorskim czy Nakoulmie dopiero, gdy pojawili się przy Roosevelta. Tomkiem też się zachwycaliśmy. W sezonie 2007/08 strzelił 10 goli i pojechał na EURO – przypomina Oślizło. Niestety, od tamtego czasu kariera Zahorskiego toczy się po równi pochyłej. Wyleciał z kadry, w lidze grał przeciętnie, a na stadionie w Zabrzu niemal po każdym meczu słyszał gwizdy.