Szymon Matuszek: Nastąpiła kulminacja błędów, pecha, wszystkiego.

Torcidos  -  22 grudnia 2017 15:12
5264

Szymon Matuszek w dużym wywiadzie dla Przeglądu Sportowego podsumował nieudaną końcówkę rundy, odniósł się do walki o mistrzostwo Polski oraz powiedział, jak ważne dla niego i rodziny było przedłużenie kontraktu z Górnikiem. Zapraszamy do lektury!

Przegląd Sportowy: Końcowy maraton okazał się dla was zabójczy: 1:1 z Lechią, 0:1 z Arką, 0:4 z Cracovią. Wygląda na to, że przerwa zimowa przyszła dla was o półtora tygodnia za późno.

Szymon Matuszek (kapitan Górnika): – Nastąpiła kulminacja błędów, pecha, wszystkiego. Nieczęsto przegrywa się na własnym stadionie 0:4, to potem siedzi w głowie. Pierwsza noc nieprzespana, kolejny dzień to dochodzenie do siebie. Ciężko jest kończyć rok w ten sposób.

Zabrakło sił?

– Mniej więcej od meczu z Arką było coraz większe zmęczenie. Pod koniec rundy czułem, że baterie mi się już wyczerpały, ale może to kwestia tego, że nie przepracowałem okresu przygotowawczego. 

Albo tego, że całą rundę graliście dwunastoma zawodnikami.

– My się z tego cieszyliśmy, bo lubimy dużo grać i ciężko trenować. I na ile mieliśmy siłę, dawaliśmy radę. Jesteśmy jedną z młodszych, jak nie najmłodszą drużyną w ekstraklasie, więc powinniśmy mieć siły, bo młode organizmy szybciej się regenerują. Takimi kategoriami myślał trener. Poza tym jeśli zespołowi dobrze idzie, nie powinno się mieszać w składzie. Dziś już wiemy, że na pewno inna jedenastka rozpocznie rundę wiosenną. I wcale nie myślę o transferach, bo na ten temat nie chcę się wypowiadać, ale o tym, że dwaj stoperzy będą pauzowali za kartki. 

Stać was na walkę o mistrzostwo?

– W pierwszym meczu z Legią nie grałem, patrzyłem z boku, mogłem się dokładnie przyjrzeć, jak grają oba zespoły. I gdy widziałem, jak ją punktowaliśmy, to nie czułem się gorszy ani od Legii, ani od wielu innych drużyn. Każde kolejne zwycięstwo nas napędzało, ktoś zrobił coś ekstra: a to Kurzawa popisał się pięknym podaniem, a to Angulo strzelił z niczego. W każdym meczu coś się działo, młodzi stawali się coraz bardziej doświadczeni. I dopóki baterie były naładowane, dobrze to wyglądało. Nie chcę nas wywyższać, bo różnice między zespołami w naszej lidze są naprawdę małe. Ważne, żebyśmy nie popełniali więcej takich indywidualnych błędów, jak z Arką czy Cracovią, które zaważyły o tym, że spadliśmy na trzecie miejsce. A o celach mówić nie chcę, bo to nie pomaga. 

O transferach kolegów też nie chce się pan wypowiadać, ale sam ma już jasność, że zostaje w Zabrzu. Przedłużył pan umowę do czerwca 2020 roku.

– Cieszę się, że wiosną mogę się skupić tylko na grze, bez rozmyślania o tym, co dalej. Dzięki temu głowa będzie czystsza. To dla mnie ważne, by mieć jasną sytuację, żona się cieszy, że wiemy, na czym stoimy. Mam ambicje, by zagrać w mocniejszym, zagranicznym klubie, ale takich ofert nie ma, więc nie było nad czym się zastanawiać. Zostajemy, jesteśmy Ślązakami, jesteśmy u siebie. 

Cały wywiad to przeczytania w TUTAJ

Źródło: Przegladsportowy.pl
Foto: Roosevelta81.pl