Szymon Matuszek czekał prawie 9 lat

Torcidos  -  29 października 2017 15:11
4566

Szymon Matuszek, bo o nim mowa w spotkaniu Górnika z Sandecją Nowy Sącz zdobył wyrównującą bramkę. Drugiego gola dołożył Igor Angulo i zabrzanie wygrali spotkanie rozgrywane w Niecieczy. Ciekawostką jest fakt, że dla kapitana “Trójkolorowych” było to dopiero drugie trafienie w Ekstraklasie, poprzednie uzyskał – “wieki temu”.

15 listopada 2008 roku Jagiellonia Białystok zremisowała z Polonią Bytom 2:2. Bramkę otwierającą rezultat tego spotkania, zdobył Szymon Matuszek. Było to pierwsze i jak dotąd ostatnie trafienie defensywnego pomocnika w ekstraklasie. Dodajmy, że w tamtym sezonie Górnik, po raz drugi w historii spadł z najwyższej klasy rozgrywkowej. Często bywa tak, że piłkarskie losy lubią być bardzo przewrotne. Dziś, Jagiellonia i Górnik rywalizują o czołowe lokaty w lidze, Polonia Bytom (obecnie występuje w IV lidze jako Bytomski Sport) już dawno stoczyła się w otchłań niższych poziomów rozgrywkowych. Szymon Matuszek natomiast, jest kapitanem Górnika Zabrze i to właśnie dla niego zdobył, po niemal 9. latach, swoją drugą bramkę w Ekstraklasie. 

W rozmowie z Roosevelta81.pl tak opisywał gola przeciwko Sandecji. – Trzeba było na niego poczekać, ale cieszy mnie podwójnie, ponieważ było to trafienie przełomowe. Mam nadzieję i wierzę, że teraz worek z bramkami rozwiąże się na dobre. Jest to jednak rzecz drugoplanowa, najważniejsze są rezultaty drużyny. Trener nie rozlicza mnie ze zdobytych goli, ale z wielu innych piłkarskich elementów.

Górnik w pierwszej i drugiej połowie to dwie różne drużyny. Do przerwy zabrzanie nawet niespecjalnie zagrażali gospodarzom, po zmianie stron, rywalizacja na boisku przybrała zupełnie inny obrót. – Przede wszystkim liczą się trzy punkty, styl w tym momencie schodzi na drugi plan. Oczywiście mamy swój schemat gry – w pierwszej połowie nam to nie wychodziło, w drugiej wykonywaliśmy przedmeczowe założenia trenera – podsumował kapitan Górnika.

Podopieczni Marcina Brosza potwierdzili, że mentalnie są bardzo mocni, podnieśli się po przerwie odwracając losy spotkania. – W porównaniu do poprzednich pojedynków, w meczu z Sandecją to właśnie druga część była w naszym wykonaniu zdecydowanie lepsza. Najważniejsze – cel został osiągnięty, fajnie by było, aby zawsze obie połowy były równie dobre – oceniał 28-letni zawodnik.

We wtorek “Trójkolorowi” toczyli bój w ramach rozgrywek o puchar Polski, dodatkowe 90 minut oraz przebyte kilometry (Zabrze-Chojnice-Zabrze-Nieciecza) nie miały wielkiego wpływu na formę fizyczną zespołu, co zresztą potwierdza Szymon. – Osobiście nie odczuwałem jakiegoś nadmiernego zmęczenia. Będziemy jeszcze w szatni z chłopakami omawiać pojedynek. Wydaje mi się, że różnicy w motoryce między nami, a Sandecją nie było widać.

Górnik po zwycięstwie nad Sandecją, objął przodownictwo w tabeli, może to zmienić jeszcze zwycięstwo Zagłębia Lubin (więcej niż jedną bramką), ale i tak pojedynek z Lechem Poznań w 15. kolejce zapowiada się jako wielki hit jesieni. Zawodnicy 14-krotnych mistrzów Polski, zaczynają już myśleć o tym wydarzeniu. – Tak, teraz czeka nas mecz z Lechem. Nie ma więc co się bać nadchodzącego tygodnia, wręcz przeciwnie czekamy już na niego z niecierpliwością – zakończył Matuszek.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl