Sytuacja Górnika jest dramatyczna. Latem zadłużenie osiągnęło 42 miliony złotych

Torcidos  -  4 listopada 2014 17:49
719

Jeż_Górnik_Wisła1415
Sytuacja finansowa KSG jest dramatyczna i niewiele wskazuje, że do 31 stycznia, gdy Komisja Licencyjna zacznie wydawać zgody na występy w ekstraklasie w następnym sezonie, coś się zmieni – czytamy w najnowszym numerze tygodnika “Piłka Nożna”.

Zadłużenie nie jest tak wielkie, jak plotkowali niechętni Górnikowi, ale już latem osiągnęło 42 miliony złotych. Zważywszy że roczna obsługa zadłużenia – obejmująca spłatę odsetek – kosztuje aż 3 miliony, a wpływy do klubu nie były w tym czasie duże, dziś jest z pewnością większe. Zresztą – w tym roku zabrzańscy piłkarze dostali tylko dwie pensje – wrześniową i październikową. Notabene w przeddzień ligowego meczu z Wisłą, który zakończył się łomotem i przerwał piękną serię Górnika. We wcześniejszych miesiącach też dostawali pieniądze – w sumie przez osiem miesięcy aż 4 miliony złotych na zespół – ale były to zaległe pensje z poprzednich lat. Rekordziści, Prejuce Nakoulma, Paweł Olkowski i Mariusz Magiera, byli wierzycielami klubu na 700 tysięcy złotych. Każdy. Realizowane były więc porozumienia spłaty długów wobec graczy, a nie bieżące świadczenia.

Kiedy w kasie pojawią się następne środki na uregulowanie zobowiązań wobec piłkarzy – nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że w kolejce ustawili się już inni wierzyciele. Przede wszystkim ZUS i urząd skarbowy – po w sumie około 6 milionów złotych – oraz Rozwój Katowice, któremu wraz z odsetkami należy się niemal 1,5 miliona złotych za Arkadiusza Milika (równowartość 300 tysięcy euro wraz z odsetkami). Co prawda właściciel KSG, którym jest miasto Zabrze, na styczeń zaplanował dokapitalizowanie sportowej spółki kwotą 10 milionów PLN, ale jeśli trzy czwarte tej transzy pochłonie spłata najbardziej palących zobowiązań, trudno oczekiwać, aby wyrównano wszystkie długi wobec zawodników, które jeszcze urosną.

Pod koniec ubiegłego roku miesięczna obsługa płac dla zawodników i innych pracowników pierwszego zespołu przekraczała 950 tysięcy złotych, do połowy tego roku wydatki zostały obcięte poniżej 550 tysięcy PLN. I to nie tylko dlatego, że odszedł Nakoulma, który pobierał 70 tysięcy miesięcznie, a Robert Warzycha i Józef Dankowski – czyli trenersko-dyrektorski duet Górnika – inkasują łącznie tyle, na ile mógł przy Roosevelta liczyć kiedyś Adam Nawałka.

Cały artykuł w najnowszym numerze tygodnika Piłka Nożna.

Źródło: Piłka Nożna
Fot.: Mateusz Ochman/Roosevelta81.pl