Spółka Stadion w ogniu pytań cz. 2: Dlaczego nie montuje się poszycia dachu?

kamres  -  15 sierpnia 2013 16:55
567

stadion01_lipiec_2013

Kolejna część rozmowy ze Spółką Stadion, z której dowiemy się, jakie problemy napotkano z poszyciem dachowym. Według zapewnień Prezesa Dębickiego: – Wkrótce otrzymamy zgodę na zastosowanie poliwęglanu.

Roosevelta81.pl: Kto będzie wykonywał na stadionie prace związane z położeniem dachu?

Tadeusz Dębicki (Prezes Spółki Stadion w Zabrzu): – To jest pytanie do Inżyniera Kontraktu lub Generalnego Wykonawcy. Większość firm, które pracują na stadionie, to podwykonawcy. Polimex ma prawo ich zatrudniać, a następnie nam ich zgłosić, co też czyni.

Piotr Podgórski (dyrektor projektu):  To nie ma znaczenia kto będzie wykonywał dach. Oczywiście Generalny Wykonawca ma doświadczenie w budownictwie oraz odpowiednią kadrę pracowników. Czasami, jeśli mamy do czynienia z pracami specyficznymi, Generalny Wykonawca może sobie zatrudnić podwykonawcę, który specjalizuje się w danych robotach. Czasami ten efekt jest lepszy niż jakby wykonywano prace własnymi siłami.

Dowiedzieliśmy się także, że poliwęglan, który ma być kładziony na dach, utracił swój atest?

Tadeusz Dębicki: – Poliwęglan stanowiący połacie dachowe jest chyba na każdym ze stadionów wybudowanych na Euro 2012. Z przyczyn zupełnie od nas niezależnych Instytut Techniki Budowlanej nagle cofnął atest dla tego materiału i nie wiemy do końca dlaczego się tak stało. Wszystkie poliwęglany straciły swój atest NRO (Nisko Rozprzestrzeniający Ogień) jako materiał handlowy, a nie jako materiał na naszej budowie. My wdrożyliśmy procedurę odstępstwa i w tej chwili mamy ją już praktycznie na zamknięciu. Potrzebne jest tylko jeszcze pismo ze straży pożarnej i prawdopodobnie wkrótce otrzymamy zgodę na zastosowanie tego poliwęglanu.

Czy to też wydłużyło proces budowy stadionu?

Piotr Podgórski: – To jest tylko jeden z elementów. Najpierw trzeba było pisać pisma do organu Architektury w Urzędzie Miejskim w Gliwicach, bo on wydawał pozwolenie na budowę. Później Urząd Miejski wysyła ten materiał do Ministerstwa Infrastruktury, co też chwilę trwało zanim urzędnicy sformułowali i napisali własne pismo przewodnie. Ministerstwo wydaje warunkową zgodę, pod warunkiem wydania zgody przez Wojewódzką Straż Pożarną. Wydział Budownictwa znowu dosłał to od straży pożarnej, skąd ponownie wróci to do Gliwic, a Gliwice przekażą nam decyzję.

– Jak widać jest to dość skomplikowany proces. Jeśli zmieniają się przepisy przeciwpożarowe, to my jesteśmy zobligowani do zmiany takiego materiału zawartego w projekcie. Wszystkie poliwęglany jakby całkowicie straciły możliwość stosowania ich w obiektach na zadaszeniach, gdyż nie spełniają odpowiednich norm. Co innego, jeśli taki materiał znalazłby się na elewacji.

– Nie ukrywam, że zależało nam na zostawieniu tego poliwęglanu, chociażby ze względu na możliwość doświetlenia murawy. Względy architektoniczne również były ważne, architekt chciał utrzymać ten akcent w obiekcie, żeby dachu nie pokrywała sama blacha, a dwa różne materiały co daje dobry efekt wizualny. Nie jesteśmy pierwsi z takim problemem, gdyż inne obiekty budowane w Polsce równolegle również muszą iść tą samą ścieżką, np. stadion w Bielsku-Białej.

A co z blachą trapezową, konstrukcja dachu jest gotowa, lecz poszycia nadal nie ma…

Piotr Podgórski:  Spółka Stadion chciała, aby Generalny Wykonawca zastosował blachę wysokiej jakości. Były pewne kłopoty z uzyskaniem atestów, ale sytuacja w tej chwili się krystalizuje i pewnie ta blacha będzie zamówiona. Do dzisiaj ten problem nie wstrzymuje budowy, bo pracownicy pracują jeszcze przy podkonstrukcji dachu i nie ma tego momentu, w którym można byłoby układać połacie dachowe. Dodatkowo i tak czekamy na decyzję o poliwęglanie, dlatego nie było tutaj krytycznego napięcia jeśli chodzi o zadaszenie. Blacha będzie, proszę się nie martwić.

Tadeusz Dębicki: – Blacha jest znowu takim klasycznym przykładem, że my nie odpuszczamy. Naturalną tendencją Generalnego Wykonawcy, nie tylko tego, jest stosowanie zamienników możliwie najtańszych. Natomiast my bardzo precyzyjnie analizujemy karty materiałowe i nie zgadzamy się na rozwiązania, które naszym zdaniem nie będą korzystne. Znaleźliśmy porozumienie w tej sprawie i pewnie na dniach ta blacha będzie na placu budowy.

W takim razie jak to jest z materiałami zamiennymi w projekcie?

Tadeusz Dębicki: – Prawo Zamówień Publicznych dopuszcza zamienniki i zawsze można takie wziąć. Nazwa elementu budowlanego, czy urządzenia jest nazwą referencyjną w projekcie. Jeżeli zamawiający przyniesie inny materiał, to musi udowodnić, że nie jest on gorszy i to jest kluczowe. Całość sprawdza Inżynier Kontraktu, ale zgodę wyraża inwestor, czyli my. Jeżeli się nie zgodzimy, to nie ma on prawa zastosować takiego materiału. Natomiast, jeżeli przyniesie on element, który spełnia warunki zamówienia, to musimy się zgodzić. Nie możemy też powiedzieć: “nie bo nie”, tylko należy taką odpowiedź uzasadnić.

CDN.

źródło: Roosevelta81.pl
foto: Roosevelta81.pl