Górnik II Zabrze idzie w ślady pierwszej drużyny i jest już w półfinale POLTENT Pucharu Polski. We wtorkowy wieczór Trójkolorowi pokonali na wyjeździe faworyzowaną Skrę Częstochowa 3:1, przez większość meczu mając pod kontrolą bieg boiskowych wydarzeń. Zadowolony z postawy swoich podopiecznych był po końcowym gwizdku sędziego trener rezerw klubu z Roosevelta, Seweryn Gancarczyk.
Za nami wygrany przez Górnika 3:1 mecz ze Skrą. To spotkanie miało dwa oblicza. W pierwszej połowie gra była znacznie bardziej wyrównana. Szybko otworzyliście wynik, ale potem straciliście bramkę na 1:1. Wydawało się wręcz, że jeśli ktoś strzeli drugiego gola przed przerwą, to bliżej tego będzie zespół z Częstochowy.
Zgodzę się z tym. Mieliśmy bardzo fajny początek, szybko zdobyliśmy bramkę i wykreowaliśmy kolejne sytuacje, których niestety nie wykorzystaliśmy. Potem gra się wyrównała, a Skra strzeliła wyrównującego gola - podobnie jak my, po rykoszecie i uderzeniu z dystansu. Uważam jednak, że piłkarsko prezentowaliśmy się dziś zdecydowanie lepiej, i to na tle naprawdę dobrego rywala. W drugą połowę też świetnie weszliśmy. Prosiłem chłopaków, żeby to kontynuowali i grali wysoko. Wiadomo, że czasami trzeba się nieco cofnąć, odpocząć i uregulować tempo, ale w ostatecznym rozrachunku wyglądaliśmy bardzo dobrze. Powiedziałem zawodnikom, że z przyjemnością oglądało się ich grę z ławki i myślę, że oni sami również czuli to na boisku. Udokumentowaliśmy to drugą, a potem trzecią bramką. Uważam, że odnieśliśmy w pełni zasłużone zwycięstwo.
W drugiej połowie oglądaliśmy z waszej strony prawdziwą kanonadę, ale brakowało skuteczności. Zastanawialiśmy się, iloma bramkami Górnik powinien już prowadzić, lecz bramkarz Skry na pewien czas dosłownie zamurował dostęp do siatki.
Zdecydowanie. Tak jak wspomniałem, w pierwszej połowie również nie zamieniliśmy dogodnych sytuacji na bramki, przez co mecz na moment się wyrównał. Cieszy mnie jednak świetna reakcja zespołu po przerwie. Zawsze lepiej martwić się nieskutecznością, niż brakiem stwarzanych okazji. Nad wykończeniem musimy oczywiście popracować - w pewnych momentach potrzeba chłodniejszej głowy i podejmowania lepszych decyzji. Zajmiemy się tym na treningach. Dziś natomiast przede wszystkim się cieszymy. To był bardzo atrakcyjny mecz dla kibiców, a dla nas świetny materiał do analizy. Obie drużyny zaprezentowały się z bardzo dobrej strony i pokazały wysoki poziom.
Z punktu widzenia trenera, taki swoisty pucharowo-ligowy dwumecz z tym samym rywalem to trudne wyzwanie, czy na tym poziomie rozgrywkowym nie ma to większego znaczenia?
Trudno jednoznacznie ocenić. Pucharowe spotkanie możemy traktować jako "pierwszą połowę" tego dwumeczu. W sobotę przyjeżdżamy ponownie i walczymy o ligowe punkty. Tanio skóry na pewno nie sprzedamy i zrobimy wszystko, by znów zaprezentować się z jak najlepszej strony. Po dzisiejszym starciu będziemy mądrzejsi o zebrany materiał wideo, choć trener naszych rywali z pewnością zrobi to samo i dobrze przygotuje swój zespół. Spodziewam się, że ligowy rewanż może być znacznie bardziej zamknięty. Dzisiaj wykreowaliśmy mnóstwo okazji, a Skra również miała swoje szanse. Gdybyśmy wykorzystali choć połowę z nich, wygrana byłaby znacznie wyższa.
Biorąc pod uwagę niedawną atmosferę finału Pucharu Polski na PGE Narodowym, łatwo było zmotywować chłopaków i uświadomić im, że warto w tych rozgrywkach walczyć o najwyższe cele?
Mówiłem chłopakom - przytaczając przykład choćby Zawiszy Bydgoszcz - że to może być świetna przygoda i wspaniałe "okno wystawowe". Na szczeblu centralnym rywalizuje się już z zespołami prezentującymi wyższy poziom. To doskonała okazja dla całej naszej drużyny, ale i dla zawodników indywidualnie. Takim spotkaniom towarzyszy znacznie większe zainteresowanie, pojawiają się na nich przedstawiciele klubów z wyższych lig. Być może jakiś skaut czy trener zanotuje nazwisko któregoś z naszych chłopaków w notesie. To naprawdę duża szansa.
Puentując na zakończenie: kto z dwójki, która znajduje się w waszej części drabinki, byłby ciekawszym rywalem w półfinale? Ruch Radzionków czy drużyna z Katowic?
Jest nam to zupełnie obojętne. Aby awansować i zagrać na szczeblu centralnym, o czym przed chwilą rozmawialiśmy, trzeba wygrywać ze wszystkimi. Niezależnie od tego, na kogo ostatecznie trafimy, naszym jedynym celem będzie wyjście na boisko i wygranie najpierw półfinału, a potem wielkiego finału.
Rozmawiał: eMZet
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl
Wideo: Roosevelta81.pl






